menu

Felieton: z ławy obrońcy i kibica (44)

kołobrzeg, miastokolobrzeg.pl, Felieton: z ławy obrońcy i kibica, opowieści wigilijne, edward stepieńReforma procedury karnej… Od 1 lipca 2015 roku wchodzi w życie wielka reforma procedury karnej. Proces stanie się walką stron – czy aby równą.



W mediach sporo się o tym mówi i pisze, ale w taki sposób, że osoby niebędące prawnikami niewiele z tego bełkotu rozumieją. Słyszy się na przykład, że prokuratorzy postulują, aby wprowadzenie nowych przepisów opóźnić o pół roku, bo nie są jeszcze przygotowani. Tymczasem główna zmiana Kodeksu postępowania karnego miała miejsce 27 września 2013 roku, a więc było prawie dwa lata, aby się przygotować. Twierdzenie, że prokuratorzy mieli zbyt mało szkoleń może co najwyżej śmieszyć, bo dojrzali prawnicy winni posiąść sztukę samodzielnego czytania aktu prawnego i nie musi się to odbywać na wyjazdowych szkoleniach za ciężkie pieniądze podatników. Krytycy po części mają rację, bo jak zwykle rząd kierowany przez lekarkę z prowincji zaspał i nie przygotował aktów wykonawczych, które już od roku winny być gotowe. Pan Minister Sprawiedliwości nie powinien wylecieć z rządu za dziwny sposób otrzymania zezwolenia, ale znacznie wcześniej za niewykonywanie swoich obowiązków.

Pomimo braku przygotowania, reforma wejdzie w życie, jak zwykle na zasadzie „jakoś tam będzie”. Postaram się w maksymalnie prosty sposób bez używania „mądrych” zwrotów omówić najważniejsze zmiany.

Prawo karne dzieli się na materialne i procesowe. Materialne to zakazy zawarte w kodeksie karnym (zabijania, kradzieży, bigamii, oszustwa i setki innych). Kodeks postępowania karnego reguluje zasady prowadzenia dochodzenia (śledztwa) przez policję i prokuratorów oraz wytycza reguły obowiązujące w postępowaniu przed sądem, jak na przykład sposób doręczeń, terminy, jak prowadzić postępowanie dowodowe, jak winien być sformułowany wyrok, w jakich sytuacjach można się odwołać i złożyć apelację, bądź kasację. Są to przepisy proceduralne. Prawo karne materialne zmieniło się ostatnio w niewielkim stopniu i interesuje to głównie prawników, a więc nie będę o tym pisał. Rewolucyjne zmiany nastąpiły w procedurze, a więc w Kodeksie postępowania karnego. Dotychczasowy system określany jako śledczy został zastąpiony skargowym, nazywanym kontradyktoryjnym.
Na początek trochę teorii. Generalnie na przestrzeni wieków ukształtowały się dwa główne systemy postępowania w sprawach karnych.

System inkwizycyjny polegał na tym, że sędzia prowadził śledztwo, wydawał wyroki i jego zadaniem było wydobycie prawdy. Proces inkwizycyjny był niejawny i pisemny. Procesu inkwizycyjnego w żadnym przypadku nie można mylić z inkwizycją. W krajach anglosaskich, a głównie w USA rozwinął się zupełnie inny proces nazywany kontradyktoryjnym. Główną zasadą było pozbawienie sędziego możliwości prowadzenia śledztwa, a więc zadawania świadkom czy też oskarżonemu jakichkolwiek pytań. Ten rodzaj procesu znamy z niezliczonej ilości filmów amerykańskich. Strony procesu, tj. obrońca i prokurator, toczą ze sobą spór i aby udowodnić winę bądź niewinność, powołują świadków, biegłych i inne dowody. Tylko obrońca i oskarżyciel mają prawo zadawania pytań, a sędzia jest całkowicie bierny. Czuwa nad porządkiem rozprawy i jego głównym uprawnieniem jest możliwość uchylenia pytania. W systemie amerykańskim w najpoważniejszych sprawach o winie decyduje ława przysięgłych, a sędzia w oparciu o werdykt ławy wymierza konkretną karę. Wyrok zapada więc w oparciu o dowody przedstawione przez strony, a sędzia nawet gdy zauważy, że dla ustalenia prawdy należy przesłuchać na przykład pana Browna, to sam nie może wezwać go na świadka.

W Polsce „za komuny” i do chwili obecnej obowiązywał tzw. system mieszany, tj. sędzia opierał się na materiale dowodowym zgromadzonym przez policję i prokuraturę, a ponadto strony mogły przedstawiać dowody. Do sądu wpływał akt oskarżenia oraz akta sprawy, tj. wszystko co zostało zgromadzone na etapie postępowania przygotowawczego. Wielokrotnie były bardzo obszerne, a na stole sędziowskim leżała „harmonia” kilkudziesięciu opasłych tomów. W aktach było wszystko, tj. dowody istotne i całkowicie zbędne. Na przykład policjant przesłuchiwał mieszkańców bloku na okoliczność czy wiedzą co wydarzyło się na klatce schodowej o trzeciej rano. Zeznanie świadka, że całą noc spał i nic nie słyszał musiały znaleźć się w aktach pomimo, że były zbędne dla rozpoznania sprawy. Obecnie wskutek zmian do sądu trafią wyselekcjonowane dowody, które według prokuratora są istotne. Ustawodawca słusznie uznał, że prokurator, aby być skuteczny i doprowadzić do skazania, może pominąć niewygodne dla siebie dowody i nie przedstawić ich sądowi. W takim przypadku oskarżony oraz jego obrońca mają prawo zapoznać się w Prokuraturze z pełnymi aktami, tj. z tą ich częścią, która nie trafiła do sądu. Jeżeli okaże się, że na przykład nie przesłuchano świadków, którzy dają alibi oskarżonemu i twierdzą, że w chwili przestępstwa nie brał w nim udziału, to wówczas obrona może takie zeznania skopiować i przedstawić je jako własny dowód w sądzie lub wcześniej złożyć wniosek w prokuraturze o przekazanie dowodów istotnych z punktu widzenia obrony do sądu.

Mieszany charakter procesu polegał na tym, że sędzia był zobowiązany ustalać stan faktyczny sprawy i przeprowadzać wszystkie niezbędne dowody z urzędu. Jeśli więc po przesłuchaniu świadków zawnioskowanych przez prokuratora w akcie oskarżenia okazało się, że okoliczności popełnienia przestępstwa budzą wątpliwości to wówczas sędzia według własnego uznania wzywał następnych świadków, powoływał biegłych, dokonywał oględzin i szereg innych tego rodzaju czynności. Proces o charakterze mieszanym miał niektóre elementy kontradyktoryjności (walki stron), bo oskarżony i prokurator mogli zgłaszać w sądzie wnioski dowodowe. Po 1990 roku w celu uwiarygodnienia rzekomej kontradyktoryjności i wrażenia, że prokurator jest częścią sądu, „przesadzono” go z miejsca z boku stołu sędziowskiego do odrębnej ławy naprzeciw obrońcy i oskarżonego.

Diametralnej zmianie ulegnie rola sądu. Przede wszystkim tylko w nielicznych przypadkach skład sądu będzie wieloosobowy, a przeważająca część spraw będzie rozpoznawana przez jednego zawodowego sędziego. Jego rola będzie podobna do roli sędziego amerykańskiego, tj. będzie on organizował rozprawę, przewodniczył jej, udzielał stronom głosu i ewentualnie uchylał pytania i dyscyplinował uczestników, gdyby byli niesforni. Działania sędziego „z urzędu” będą ograniczone do minimum. Zadaniem sądu nie będzie już ustalanie prawdy, ale dokonanie oceny przedłożonych przez strony dowodów. Jeżeli sąd oceni, że prokurator przedstawił dowody uzasadniające winę oskarżonego, to uzna go za winnego, a jeżeli stwierdzi, że dowody są niepełne albo budzą wątpliwości, to wówczas zostanie uniewinniony. Reforma zakłada więc pełną aktywność zarówno prokuratora jak i obrońcy i samego oskarżonego. Obecnie, to sędzia w określonych sytuacjach procesowych czyta protokoły przesłuchań świadków, a po pierwszym lipca czynność tę będą wykonywały strony. W zdecydowanie lepszej sytuacji jest prokurator, bo dysponuje tymi protokołami. Obrona ma znacznie utrudnione zadanie, bo trzeba te protokoły, nieraz bardzo liczne, skopiować i ponieść związane z tym koszty.

Bez dostępu do akt obrona jest niemożliwa. Kiedy to piszę rozpętała się afera wycieku akt, a pan Zbigniew Stonoga stał się celebrytą. Przestępcą próbuje się uczynić pana nazywanego już Zbigniewem S., a wszyscy, którzy kompromitują Polskę prowadząc dziwne rozmowy w restauracjach zamiast siedzieć w więzieniach pełnią najwyższe funkcje i udzielają wywiadów. Pani Anne Applebaum jako jedyna Polka bawi na obradach grupy Bilderberg zamiast podawać mężowi Radkowi paczkę do aresztu. Afera podsłuchowa jest wykorzystana do ataku na adwokatów, którym przypisuje się możliwość upublicznienia akt (taką samą lub większą możliwość mieli pracownicy prokuratury). Nie wiadomo kto to zrobił, ale pojawili się już „pożyteczni idioci”, którzy twierdzą, że należy ograniczyć stronom (tj. oskarżonym i obrońcom, pokrzywdzonym i ich pełnomocnikom) dostęp do akt, albo dokonać ich anonimizacji, polegającej głównie na wyczernieniu nazwisk. Obrońca mając tak „wyczyszczone” akta staje się bezbronny i traci możliwość realnego działania. To co wymyślają nasi „demokraci” nawet w WRON-ie w stanie wojennym nie przyszło do głowy.

Omawiane zmiany w k.p.k. bardzo dobrze chronią dane osobowe świadków. Tak na przykład art. 191 §1a k.p.k. wprowadza nową zasadę, że pytania zadawane świadkowi nie mogą zmierzać do ujawnienia jego miejsca zamieszkania, ani miejsca pracy chyba, że ma to znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Art. 333 §3 k.p.k. stanowi, że do aktu oskarżenia dołącza się tylko do wiadomości sądu listę ujawnionych osób pokrzywdzonych z podaniem ich adresów, a także adresy świadków.

Mam poważne wątpliwości, czy oskarżony działający bez adwokata jest w stanie poradzić sobie z samodzielnym prowadzeniem procesu. Szczególnie trudną czynnością jest umiejętne zadawanie pytań, które nie mogą sugerować odpowiedzi. Na przykład pytanie: „czy widział mnie pan ubranego w zieloną kurtkę we wtorek po południu?” sugeruje pytanemu odpowiedzi czego nie wolno czynić. Sędzia zapewne tego rodzaju pytanie uchyli. Taki sam los spotka pytania nieistotne dla sprawy.

Zupełnym novum jest możliwość uzyskiwania prywatnych opinii. Dotychczas to prokurator albo sąd powoływał biegłego z danej dziedziny wiedzy, na przykład specjalistę ruchu drogowego i zadawał mu konkretne pytania. Obecnie to sam oskarżony będzie mógł powołać biegłego i zadać mu pytania, a uzyskana w ten sposób opinia może być wykorzystana w procesie. I tu również dochodzi do drażliwej kwestii kosztów. Podnoszą się głosy, że oskarżony niemajętny będzie miał znacznie ograniczone możliwości obrony. Szukanie dowodów wiąże się również z pewnymi wydatkami. Oskarżony czy też obrońca ma niewielkie możliwości ustalenia danych osobowych i poszukiwania dowodów. Adwokaci nie zatrudniają tak jak w Ameryce swoich własnych detektywów. Prokurator ma do dyspozycji cały aparat ścigania, a tym samym zakładana równość stron wydaje się być iluzoryczna.

Jest późny wieczór 9 czerwca 2015 roku. TVP Info informuje, że p. Stonoga został ujęty i doprowadzony do prokuratury. Przed budynkiem stoi dwóch adwokatów i mówią, że od dłuższego czasu nie mogą się dostać do Zbigniewa Stonogi, bo prokuratura to uniemożliwia. Bezprawie dzieje się na oczach milionów widzów. Telewizja pokazuje w jaki rzeczywisty sposób realizowane jest prawo do obrony.

W następnych odcinkach postaram się przybliżyć inne najważniejsze zmiany w procedurze karnej, a w pierwszej kolejności nowe zasady obrony z urzędu. Być może wiedza ta przyda się niektórym hejterom. 

Adwokat Edward Stępień

www.edwardstepien.pl




 



O ustawie tzw. „uzdrowiskowej”.
Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.