menu

POD PRĄD - felieton Roberta Dziemby (64)

informacje kołobrzeg, komentarz, dziembaNic tylko leczymy kompleksy… W „Plus Minus” ukazał się ciekawy artykuł, który moim zdaniem robi z mieszkańców Ziem Odzyskanych idiotów.


„Polska Pruskim Murem Podzielona” – to tytuł artykułu z wydania z 30-31 maja. Autorka cytuje różnych ekspertów, ma również ciekawe przemyślenia. Ciekawe, co nie znaczy słuszne. Zbyt wiele generalizacji i uproszczeń.

Zaczęło się od prób wyjaśnienia, dlaczego mamy Polskę A i Polskę B, dlaczego Zachód głosuje tak, a Wschód inaczej. Odezwali się publicyści. Czytając publikacje „Rzeczpospolitej” przecierałem oczy z wrażenia. Wygląda na to, że ostatnie 70 lat życia Polaków na Ziemiach Odzyskanych socjolodzy przestudiowali i opracowali na wszystkich możliwych poziomach. Prawda jest taka, że tak nie jest. Wiele miejscowości nawet nie ma opracowanej swojej historii. Nawet Kołobrzeg, poza „Kroniką Kołobrzegu”, która wiele spraw omawia, a inne przemilcza, nie doczekał się monografii omawiającej powojenne dzieje. Czas ucieka, ludzie umierają, a trudna historia, często z brzemieniem polskiego socjalizmu, nadal czeka na swoje opracowanie.

Ale wracając do artykułu. Wynika z niego, że na Ziemiach Odzyskanych mniejsze jest przekonanie mieszkańców o trwałości życia społecznego i „równie małe poczucie społecznej odpowiedzialności”. A w innym miejscu czytamy tak: „W pamięci społecznej dominują tam świeże, odziedziczone po rodzicach i dziadkach, poczucie braku podmiotowości (…), widoczna na każdym kroku poniemieckość, niepewność przyszłości, brak tytułów własnościowych i brak stabilizacji”. Jakbym czytał tekst sprzed ponad 10 lat, z czasów referendum akcesyjnego. „Nowe elity tych regionów starają się jednak tworzyć – pod hasłem regionalizmu – wizję historii tych ziem jako dziedzictwa wspólnego, opartego na wielokulturowości. Często jednak pod tym pojęciem kryje się proste nawiązanie do tradycji niemieckiej. Jedno ze szczecińskich rond nazwano na przykład imieniem Hermana Hackena, niemieckiego nadburmistrza miasta sprzed 100 lat”. Uważam, że głupszej konstatacji autorka popełnić nie mogła.

Rozmawiałem kiedyś na temat niszczenia cmentarzy wojennych z Jackiem Klimżyńskim. Niszczenie, żeby tylko: profanacja, okradanie – tak to wyglądało po wojnie. A ów mądry człowiek przywołał kwestie wojny i zwykłej, ludzkiej nienawiści Polaków do Niemców. Zapytałem więc, czy słusznie robią Litwini, chcą przekopać polskie nekropolie, uważając nas za morderców i okupantów? Oczywiście, wojenna trauma jest usprawiedliwieniem dla pewnych działań. Trudno doszukiwać się ludzkich postaw na tzw. Dzikim Zachodzie po 6 latach zdziczenia świata. Ale czy dziki był tylko Kołobrzeg czy inne zniszczone miasta Pomorza Zachodniego? Czy ruiną nie była Warszawa i inne polskie miasta? Czy wszyscy „tamci” mieszkańcy byli altruistami? Oczywiście nie.

Po wojnie, ciekawość historii tych ziem była tłumiona nienawiścią do szkopów, podsycaną polską propagandą. Trudno dziś określić, jak bardzo akcje zamalowywania napisów czy niszczenia przejawów niemieckiej kultury były spontaniczne, a jak często inicjowane przez władze. Przykładem zafałszowania historii jest twierdzenie, że niemieckie cmentarze zostały zniszczone przez samych mieszkańców. Miała to być pewnego rodzaju zemsta na grobie. Owszem, część takich akcji mogła się zdarzać. Ale później, przyjechał kamieniarz ze wschodniej Polski i zachowane nagrobki kupił. Wykorzystał je na polskich grobach. Innym przykładem jest rozbiórka polskiego kościoła św. Marcina. Pomimo apeli Kościoła katolickiego i mieszkańców miasta, kościół władze rozebrały, wraz z partyjnym aktywem dla uczczenia święta 1 maja. Podobnie, wówczas nie brano pod uwagę głosu mieszkańców przy rozbiórce innych kościołów.

Wraz z wymianą pokoleń, kolejni gospodarze tych ziem zaczęli badać ich historię, zaczęli poznawać ludzi, którzy tu żyli i pracowali, i budowali to miasto przed nami. Ale bzdurą jest, że jesteśmy inni, bo mieszkamy w domu, na którym widać stary napis „Hans”. Wizja historii pod hasłem regionalizmu, wielokulturowości? Przykład Pomorza Zachodniego jest ciekawy o tyle, że u nas historia wykorzystywana jest w budowaniu nowych produktów turystycznych, pozwala się nam dobrze bawić, realizować imprezy i wydarzenia, etc. Na nowo odkrywana historia pozwala nam lepiej zrozumieć historię tych ziem, a także budować naszą tożsamość lokalną. Nie mamy problemu z zarzutami o wypędzenie Niemców z ich ojcowizny. Młode pokolenie uważa, że jest tu od zawsze. Jak pytanie w spisie po wojnie o narodowość. Odpowiedź na wsi: tutejszy. My też jesteśmy tutejsi.


Robert Dziemba

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.