Broken Clouds

18°C

Kołobrzeg

16 czerwca 2024    |    Imieniny: Alina, Aneta, Justyna
16 czerwca 2024    
    Imieniny: Alina, Aneta, Justyna

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

IPN a teczki TW "Bolek"Z ławy obrońcy i kibica (57)... Taki napis znajduje się na fotografii komandora Mieszkowskiego na cmentarzu wojskowym Powązki w Warszawie w miejscu nazywanym Łączką”.


Kilka dni temu odwiedziłem tzw. Łączkę na warszawskim cmentarzu wojskowym. Pierwsza niespodzianka spotkała mnie przy wejściu na cmentarz. Jest tam duża tablica, ale nie ma informacji gdzie jest Łączka. Musiałem więc kierować się wskazaniami przygodnych ludzi. Druga niespodzianka to zaniedbana kwatera żołnierzy poległych we wrześniu 1939 roku (zdjęcie nr 1). Raziła nieskoszona trawa, a cementowe krzyże porośnięte są grubą warstwą mchu. Jest Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, ale nie ma komu zadbać o trawę i porządek na grobach naszych bohaterów, którzy życie oddali za ojczyznę.

Łączka jest na samym końcu cmentarza tuż przy płocie, za którym jest ruchliwa ulica. Wyróżnikiem jest kilkanaście małych brzozowych krzyży, na których są fotografie kilkunastu osób, które na Łączce zostały odnalezione, bądź które czekają na wydobycie. Jest tam również fotografia komandora Stanisława Mieszkowskiego z charakterystycznym napisem „W tym miejscu zostałem odnaleziony” (zdjęcie nr 2). Podobny napis z fotografią jest na zdjęciu komandora Zbigniewa Przybyszewskiego, który został skazany w tym samym procesie z Mieszkowskim i który podzielił jego tragiczny los - został zamordowany (zdjęcie nr 3). Te małe brzozowe krzyże i zdjęcia z jakże wymownymi napisami zostały wykonane przez członków Fundacji Łączka. Działacza tej fundacji, znakomitego publicystę i pisarza Tadeusza Płużańskiego mieliśmy okazję gościć w Kołobrzegu 19 maja. Spotkanie odbywało się w małej sali konferencyjnej Urzędu Miasta, która dosłownie pękała w szwach zastawiona szczelnie doniesionymi krzesłami. Tadeusz Płużański w półtoragodzinnym wystąpieniu opowiadał o prowadzonych pod kierunkiem profesora Krzysztofa Szwagrzyka pracach na Łączce. Miały one bardzo ograniczony zakres, gdyż wykopaliska można było prowadzić jedynie pod alejką (zdjęcie nr 4) oraz na miejscu, które służyło za wysypisko śmieci. Odnaleziono tam szczątki około dwustu osób, z których zaledwie część została zidentyfikowana dzięki pracom doktora Andrzeja Ossowskiego z Katedry Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie (gościliśmy go w Kołobrzegu 4 marca 2016 r. w Muzeum Oręża Polskiego podczas obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” z wykładem „Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944–1956”).

Tadeusz Płużański bardzo wiele miejsca poświęcił przyszłym pracom, które planowane są na Łączce, aby odnaleźć szczątki około stu Żołnierzy Niezłomnych. Na przeszkodzie stoją istniejące tam groby. Są to w większości oficerowie pochowani dzięki planowi Jaruzelskiego, który w ten sposób chciał „przykryć” i na zawsze uniemożliwić odnalezienie naszych bohaterów. Na Łączce jest brzozowy krzyż z fotografią rotmistrza Pileckiego i napisem „jeszcze nie zostałem odnaleziony” (zdjęcie nr 5). Tuż obok jest nagrobek Jerzego Wenelczyka zmarłego w 1984 roku. Tadeusz Płużański twierdzi, że z dużą dozą prawdopodobieństwa można zakładać, iż szczątki rotmistrza Pileckiego znajdują się w miejscu usytuowania grobu Jerzego Wenelczyka i bez usunięcia tego nagrobka i innych niemożliwe jest odszukanie rotmistrza Pileckiego – patrona kołobrzeskiego ronda (zdjęcie nr 6). O Jerzym Wenelczyku nie ma zbyt dużo informacji. Jego nazwisko pojawia się w aktach dotyczących komandora Stanisława Mieszkowskiego jako jednego z oficerów, którzy go przesłuchiwali. Jerzy Wenelczyk jest również wymieniony w tzw. Raporcie Komisji Mazura z 1957 roku, który został sporządzony jako quasi-rozliczenie okresu stalinowskiego. W raporcie tym podkreślono, że Jerzy Wenelczyk wraz z innymi funkcjonariuszami  ponosi odpowiedzialność za następujące czyny i zaniedbania:
1. masowe zakładanie "teczek rozpracowań" bez żadnej merytorycznej potrzeby przeciwko całym grupom uczciwych obywateli i poddaniu ich trwałej obserwacji, ze szkodą dla ścigania rzeczywistych przestępców,
2. stosowanie w pracy operacyjnej metod prowokacji i fabrykowanie pojedynczych zarzutów oraz całych spraw,
3. sugerowanie oficerom Informacji rzekomego faktu istnienia wrogości do ustroju w środowiskach reemigrantów z Francji i Jugosławii, dąbrowszczaków, oficerów przedwojennych, żołnierzy pochodzenia żydowskiego itp.,
4. masowe bezpodstawne i bezprawne zatrzymania,
5. masowe przetrzymywanie zatrzymanych w areszcie, poza termin dozwolony ustawą (tygodniami, miesiącami i latami), bez "sankcji" prokuratora,
6. występowanie o "sankcję" prokuratora bez żadnych podstaw merytorycznych,
7. szantaż, groźby i terror w stosunku do rodzin aresztowanych,
8. wymuszanie fałszywych samooskarżeń i oskarżeń innych osób, wg z góry opracowanych koncepcji, drogą stosowania przestępczych metod w śledztwie,
9. bicia, do wymyślnego torturowania włącznie,
10. stójki, męczące ćwiczenia, pozbawianie snu, przetrzymywanie w antysanitarnych warunkach, karcery i inne udręki,
11. wymyślne szykany w warunkach bytowych (brak spacerów, książek, papierów, listów),
12. zniewagi i poniewieranie godności ludzkiej aresztowanych i ich rodzin,
13. szantażowanie aresztowanych zastosowaniem represji wobec rodzin,
14. kilkudniowe nieprzerwane przesłuchania ("konwejer") oraz długotrwałe, nieraz wielomiesięczne przesłuchania przez kilkanaście do 20 godzin na dobę (tzw. intensywne śledztwo) w celu uzyskania od aresztowanego pożądanych dla śledztwa zeznań;
15. celowe niedożywianie aresztowanych, jako jeden ze sposobów wymuszania zeznań,
16. stosowanie przestępczych metod, polegających na zawieraniu z aresztowanymi konkretnych "umów" o składanie fałszywych zeznań i samooskarżeń w zamian za obietnice niskich wyroków, ulg w śledztwie, wyróżnianie takich aresztowanych luksusowymi produktami żywnościowymi, jak np. pomarańcze, wędliny itp.
17. wszczynanie na nowo udręk fizycznych i psychicznych z chwilą odwołania wymuszonych uprzednio zeznań,
18. przeciąganie śledztwa całymi latami mimo świadomości braku dowodów winy i jawnej bezzasadności dalszego więzienia ludzi niewinnych, przy jednoczesnym oszukiwaniu partii twierdzeniem, że istnieją dowody winy zatrzymanych,
19. nieprotokołowanie zeznań niewygodnych dla śledztwa, lecz tylko zeznań obciążających aresztowanych,
20. stosowanie prowokacji w celi aresztowanego za pośrednictwem "agentów celnych", którym kierownictwo śledztwa dawało konkretne zadania nakłaniania aresztowanego do ściśle określonych zeznań,
21. preparowanie zawczasu tzw. konfrontacji celem uzyskania wymuszonych podpisów konfrontowanych i czynienia w ten sposób z prawnego aktu konfrontacji czczej formalności, opartej na świadomym fałszu i polegającej z reguły tylko na potwierdzeniu uprzednio uzgodnionych z oficerami śledczymi zeznań, sugerowaniu zeznań konfrontowanym, a także zmuszanie opornych do składania fałszywych zeznań,
22. nagminne ukrywanie przed prokuratorem i sądem protokołów i innych dowodów przemawiających na korzyść aresztowanego,
23. sporządzanie aktów oskarżenia mimo świadomości braku dostatecznych dowodów względnie jaskrawych sprzeczności albo przy absolutnie nieuzasadnionej kwalifikacji, a nawet wręcz przy posiadaniu pewności o wymuszeniu zeznań,
24. nieudostępnianie oskarżonemu akt śledztwa przed rozprawą sądową,
25. utrudnianie oskarżonemu porozumiewania się z obrońcą, wskutek czego obrońca miał zaledwie kilka dni (a czasem tylko parę godzin) na zaznajomienie się ze sprawą, nawet gdy groziła kara śmierci
26. wpływanie na prokuratora i na sąd w celu osądzenia oskarżonego z wyłączeniem obrońcy bez żadnych ku temu podstaw,
27. nieuzasadnione wpływanie w kierunku przeprowadzenia całkowicie tajnej rozprawy,
28. preparowanie przed rozprawą wystąpień oskarżonych i świadków w sądzie w celu uzyskania zeznań zgodnych z protokołami śledztwa,
29. gromadzenie na tajnych rozprawach oficerów śledczych z danej sprawy jako "widzów" w celu wpływania na sąd, prokuratora i obronę, a przede wszystkim na oskarżonych i świadków,
30. maltretowanie i bicie oskarżonych i świadków nawet w kilkugodzinnych przerwach rozprawy - w wypadkach złożenia odmiennych zeznań niż w wymuszonych protokołach śledztwa,
31. reżyserowanie politycznych rozpraw sądowych do najdrobniejszych szczegółów,
32. przyczynienie się wyżej opisanymi metodami do wydania przez sąd wyroków skazujących ludzi niewinnych na wieloletnie więzienie, a w kilkudziesięciu wypadkach - na kary śmierci, w których wykonano wyroki na 20 oficerach WP
33. przetrzymywanie skazanych na karę śmierci całymi latami pod groźbą wykonania egzekucji i wymuszenie dalszych fałszywych zeznań, co bardzo często przybierało postać nowego śledztwa ze wszelkimi udrękami,
34. powodowanie wykonywania odroczonych wyroków śmierci z chwilą spełnienia roli "świadka" względnie w razie odwołania po wyroku wymuszonych zeznań.

Lista jest znacznie dłuższa, ale z powodu ograniczonej formy felietonu przytaczam niektóre stwierdzone przestępstwa sądowe. Wenelczyk popadł w chwilową niełaskę, ale dobrzy wujkowie Jaruzelski Wojciech i Kiszczak Czesław na początku lat 80-tych przywrócili go do służby w WSW wraz z awansem do stopnia podpułkownika. Jak podkreślał Tadeusz Płużański, ustawa przygotowana przez trzech panów K (Kunert, Kamiński, Komorowski) uzależniła przeniesienie grobów ubeków z Łączki od wyrażenia zgody ich rodzin. Nikt nie pytał żony Stanisława Mieszkowskiego o zgodę na pohańbienie ciała i rzucenie do bezimiennego dołu. Przez 61 lat nikt nie powiedział rodzinie, gdzie znajduje się jama ze szczątkami bohaterskiego komandora. Nikt nie pytał rodziny rotmistrza Pileckiego czy wyrażają zgodę, aby przekopać jamę z ciałem rotmistrza i w tym miejscu pochować kata Żołnierzy Wyklętych.

Tadeusz Płużański wyrażał zdecydowany sprzeciw przeciwko formie, w jakiej upamiętniono odnalezionych bohaterów z Łączki. Twierdzi, że wykonane tzw. „szuflady” są niegodne bohaterów i należy im się pochówek z takimi samymi honorami, jak ostatnio Zygmunt Edward Szendzielarz, ps. „Łupaszka”. Zdjęcia nr 7, 8, 9 i 10 przedstawiają ten niby pomnik i w pełni przychylam się do stanowiska Tadeusza Płużańskiego.

Adwokat Edward Stępień


reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama