menu

POD PRĄD - felieton Roberta Dziemby (4)

kołobrzeg, miastokolobrzeg.pl, Robert Dziemba, felieton, pod prądZostawmy ślad po sobie… Pewnego dnia każdy z nas umrze. Każdy z nas może coś w Kołobrzegu zrobić, na pożytek kolejnych pokoleń. Warto o tym pomyśleć.


Tym, co szczególnie czyni kolegiatę symbolem miasta, jest zachodnia ściana wieży. Kolosalna, ciężka bryła wieży, niby potężny kloc, stoi jak wyrosła z ziemi. (…) Czołowa ściana wieży patrzy na ląd i morze, jak strażnik wieczności na przemijanie” – pisze ostatni pastor kołobrzeskiej kolegiaty Paul Hinz w swojej książce „Der Kolberger Dom und Seine Bildwerke”. Od zarania historii nowego miasta, ludzie rodzili się i umierali w jej cieniu. To więcej niż zbieg okoliczności, że nie strawiło jej zniszczenie wojen i nawet po tej ostatniej, podniosła się z ruin. Zawdzięcza to bowiem ludziom. Na przestrzeni dziejów zawsze znajdowali się tacy, dzięki którym ona i jej dzieła sztuki przetrwały do naszych czasów.

Gdy rozpoczynały się prace nad pierwszym etapem restauracji bazyliki, byłem ich wielkim orędownikiem. Miałem okazję uczestniczyć w kilku spotkaniach inaugurujących projekt, któremu zresztą wówczas patronował poseł Czesław Hoc. Miało być trwale, ambitnie i profesjonalnie. Pomimo różnych odgłosów z placu budowy, historii z pustułkami i zmian w projekcie, osobiście nie zabrałem w tej sprawie głosu. Milczałem 2 lata, czekając na wyniki. Dziś już wiem, że był to błąd. Dziś jestem przekonany, że tego rodzaju projekty muszą być realizowane pod społecznym nadzorem.

Chcę podkreślić, że jeszcze nikogo nie pokazuję palcem. Chcę zaznaczyć, że niezbędna jest pogłębiona analiza tego, co przy bazylice do tej pory w ramach I etapu zrobiono. Osobiście niepokoi mnie milczenie. Zakończono pierwszy etap, a strona kościelna spotkała się na jakiejś konferencji, zamkniętym spotkaniu dla wybranych. A gdzie spotkanie z mediami? Gdzie spotkanie ze stroną społeczną? Pamiętam słynną konferencję prasową księdza Dariusza Jaślarza i księdza Jacka Święszkowskiego, odpowiedzialnego za projekt, gdy prace inaugurowano. Dlaczego bez huku się je kończy? Dlaczego, pomimo ówczesnych obietnic, nie prezentuje się tego, w jaki sposób ma być zagospodarowany blok wieżowy?

Na część z tych pytań odpowiedzieć możemy sobie sami. Sukces restauracji świątyni przysłaniają niedoróbki, które są widoczne gołym okiem. Ale co zrobiono, aby nie zostały one powtórzone? W którym kierunku podążyły prace projektowe? Jaki jest pomysł na produkt turystyczny, jakim jest bazylika? Jak ma zostać zagospodarowany blok wieżowy? Dlaczego z uporem maniaka podąża się w kierunku ulokowania w wieży muzeum – utopijnego pomysłu w tym wymiarze? Co tam ma być eksponowane? Czy nie ma bardziej niezbędnych prac przy zabytku do wykonania? To są pytania, na które społeczeństwo kołobrzeskie powinno znać odpowiedź. Z kilku powodów. I nie tylko dlatego, że społeczeństwo w tym projekcie partycypuje finansowo, ale także dlatego, że to świątynia parafialna. Kołobrzeżanie są z nią emocjonalnie związani. Konserwatorzy sobie pojadą, a my zostaniemy. I osobiście wolę odgarniać śnieg wokół katedry, niż sprzątać kolejne odłamki cegieł, spadających niczym łupież z głowy. Bazylika jest dość stara, ale na jej bolączki nie wystarczy zwykły szampon z reklamy.

Musimy pamiętać, że kolejna szansa na finansowe wsparcie tak daleko zakrojonych prac restauracyjnych szybko się nie powtórzy. Skoro jesteśmy na tyle biedni i nie stać ani miasta, ani parafii, ani kurii, ani konserwatora zabytków, ani ministerstwa na wydanie kolejnych milionów na kolejne zabiegi konserwatorskie, warto sobie odpowiedzieć na pytanie, co, jak i dlaczego zostało zrobione i dlaczego dziś mamy to, co mamy. Piszę to z pełną odpowiedzialnością. Do tej pory z dużym zaufaniem przyglądałem się pracom. Niedawno ten kredyt został wyczerpany i w moim przekonaniu jest jeszcze czas, aby porozmawiać o zakresie drugiego etapu prac restauracyjnych. Budzi on spore wątpliwości. Chcę w tym miejscu podziękować osobom, które krytycznie oceniając jeden z moich ostatnich tekstów, jednocześnie uświadomiły mi w jak wielkim zakątku niewiedzy się znajduję. Chcę się pochwalić, że lekcje odrobiłem. Teraz patrzę na to wszystko z bardzo dużym zaniepokojeniem.

Gdy rozmawiałem z Feliksem Ptaszyńskim, wieloletnim konserwatorem zabytków i postacią, która uratowała kołobrzeską bazylikę przed zniszczeniem, zaznaczał on, jak wielką rolę dla ciągłości prac mają prace koncepcyjne nad adaptacją wnętrza. Przejrzałem przesłane mi przez niego notatki: ok. 750 metrów kwadratowych mają kondygnacje bloku wieżowego wykorzystane w latach 60-tych na muzeum. Co natomiast robi się w bazylice? Co tam ma być? Muzeum? Na 30 osób? Zakładając, że takie muzeum będzie czynne 10 godzin dziennie, a w ciągu godziny będzie mogło odwiedzić je 25 osób (5 osób to obsługa stała - załóżmy). Daje to 250 osób dzienne. Zakładając, że muzeum będzie czynne 7 dni w tygodniu po 10 godzin, ma szansę przekroczyć próg 90 tysięcy zwiedzających. Ale powiedzmy sobie wprost, że to po prostu niemożliwe. Podstawowe problemy to fakt, że nikt muzeum nie zwiedza z zegarkiem w ręku, a każdy będzie chciał wejść aż na taras widokowy. Po drugie, ciekawe będzie funkcjonowanie takiego muzeum w niedziele i święta z Bożym Narodzeniem włącznie. Po trzecie, oznacza to, że funkcjonowanie takiego obiektu jako samodzielnej instytucji, jest z ekonomicznego punktu widzenia nieopłacalne. Kto będzie do tego dopłacał? Miasto? Powiat? Parafianie? A jakie to będą ciekawe wernisaże na 25 osób... Ale tu nie bądźmy pochopni, przecież marmurem wyłożono całą posadzkę empory (balkonu) od strony północnej (podniesiono poziom tak wysoko, że na oryginalnych murach trzeba było zamontować barierki), nawet windę dla niepełnosprawnych założono. Ze wspaniałych wystaw dzieł sztuki i imprez kulturalnych zdążyła się tam odbyć w ciągu ostatnich 15 miesięcy jedna... wystawa antyaborcyjna...

W powyższej sprawie, jako prezes Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, Oddział w Kołobrzegu, a także społeczny opiekun zabytku, zwróciłem się na piśmie do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, o dopuszczenie nas do prac po stronie konserwatora. Zwróciłem się również w tej sprawie do proboszcza tutejszej parafii, bo to parafia zostanie potem z tymi wszystkimi problemami, tak jak została z problemem krypty i różnego rodzaju kredytów. Nikt o tym na początku nie mówił ani słowem. Warto zwrócić przy okazji uwagę na przyczyny rezygnacji proboszcza, księdza Tadeusza Wilka.

Piszę te słowa, gdyż sprawa została na tym portalu postawiona publicznie i zarówno mieszkańcom, jak i w szczególności Czytelnikom, należą się wyjaśnienia. Chcę podkreślić, że w projektach realizowanych ze środków unijnych jak i mechanizmów norweskich, partycypacja społeczna, zwłaszcza III sektora, jest niezwykle ważna. Wierzę, że zostanie to uwzględnione przy podejmowaniu dalszych decyzji.

Gdy nas już tu nie będzie, następne pokolenia będą mogły podziwiać naszą mądrość i nasze starania, że udało nam się ocalić od zapomnienia swoisty testament historii, powierzony w opiekę na pewien czas. I wierzę, że chociaż w tym przypadku, nie będzie trzeba iść pod prąd.

Robert Dziemba

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.