menu

POD PRĄD - felieton Roberta Dziemby (6)

kołobrzeg, miastokolobrzeg.pl, Robert Dziemba, felieton, pod prądDyrektor Paweł od Muzeum… Trwa medialna akcja na temat przenosin muzeum. Obawiam się, że jego dyrektor broni stanowiska nie do obrony.


Całe to zamieszanie z muzeum, to niestety moja wina. Bo to ja wystąpiłem na posiedzeniu Towarzystwa Przyjaciół Muzeum i poruszyłem konieczność podjęcia tematu przenosin muzeum, co spotkało się z powszechną aprobatą. Ale przestrzegałem i prosiłem: dyplomacja. Nie agresja, nie polityka, żadnych ultimatów, dyplomacja.  Dyplomacja, jak to pięknie ujęto, to umiejętność mówienia "miły piesek", dopóki nie znajdzie się kamienia. Może to brzmi przewrotnie, ale chodzi o sprawę nie byle jaką - przyszłość kołobrzeskiego muzeum.

To także ja spotkałem się z przewodniczącym Rady Miasta i z Komisją Komunalną, i umówiłem spotkanie w sprawie nowej lokalizacji na Bastionie Magdeburg. Działałem jako upoważniony przedstawiciel Towarzystwa Przyjaciół Muzeum, w ramach specjalnie powołanego do tego zespołu. Spotkanie wreszcie się odbyło, ale nie było na nim dyrektora. Wtedy jakoś Paweł Pawłowski nie napisał oświadczenia, nie zaktywizował się, a przecież ja osobiście działałem bez opinii Rady Muzeum, związku zawodowego działającego w muzeum i wszystkich innych, którzy chcieliby się w tej sprawie wypowiedzieć. I słusznie, bo my dopiero chcieliśmy poznać opinię Rady Miasta i prezydenta, co na temat tej lokalizacji sądzą. A wcale jakoś tacy zachwyceni nie byli. Nie jest bowiem sztuką przenieść muzeum. Sztuka jest zapewnić muzeum dalszy rozwój. Potem można dyskutować ze wszystkimi zainteresowanymi. Ostateczna decyzja i tak należy do Rady Powiatu.

Już na tym spotkaniu z radnymi Rady Miasta pojawiły się głosy o przeniesieniu muzeum w okolice ul. Koszalińskiej. Zarówno radni jak i architekci wskazywali, że Magdeburg to powierzchnia porównywalna z obecną lokalizacją, że nie da się tam zlokalizować parkingów dla autobusów, mało tego, ulica Kamienna ma być docelowo ulicą z dwoma jezdniami o dwóch pasach, a na wysokości wjazdu na bastion ma być ogromny węzeł drogowy. Bastion ma jeszcze jedną wadę: ogromne dodatkowe środki, które trzeba by wydatkować na restaurację zabytku, bo obiekt znajduje się w rejestrze zabytków. Niestety, co jest pod asfaltem - tego obecnie nie wie nikt.

Przy okazji wyszło na jaw, że wówczas, o planach przeniesienia muzeum dyrektor nie poinformował swoich przełożonych. Starosta kołobrzeski o sprawie dowiedział się z mediów. Zapewne był zachwycony. Ale dziś Pawłowski ma pretensje do Tamborskiego, że o czymś dowiaduje się z mediów. Osobiście, jestem w lekkim szoku, bo z Pawłem umawialiśmy się inaczej. Spotkałem się ze starostą i na temat przenosin rozmawiałem. Wiem, że to samo robił nasz dobry kolega dyrektor. Starosta wniósł do prezydenta o zmianę w dokumentach planistycznych. W jego przekonaniu, ulica Koszalińska to dobre rozwiązanie i on tam muzeum widzi. Ale widać według dyrektora to źle. Tu warto zapoznać się z pismem, jakie Tamborski skierował do Gromka, a które, jak wynika z mojej wiedzy, przygotował sam dyrektor: "W związku z przygotowaniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Miasta Kołobrzegu oraz toczącą się dyskusją nad planami budowy nowej siedziby Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu proszę o rozważenie możliwości zarezerwowania w Studium miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w okolicy ul. Koszalińskiej funkcji kulturalnej". I dalej, a to ciekawe: "Proszę o rozważenie możliwości zarezerwowania na potrzeby kulturalne ok. 15 ha terenów w okolicy ul. Koszalińskiej vis a vis jednostki wojskowej. Teren ten stanowiłby by zaplecze pod przyszłą siedzibę Muzeum, gdzie obok hal wystawienniczych, magazynów i pracowni naukowych oraz konserwatorskich,  funkcjonowałyby sale edukacyjne i konferencyjna. W ramach nowoczesnych form wystawienniczych i edukacji historycznej na błoniach Muzeum, były by realizowane imprezy o charakterze patriotycznym – inscenizacje,  pikniki historyczne oraz pokazy. Budowa  buforowych parkingów dla Uzdrowiska Kołobrzeg w bliskości Muzeum w połączeniu z restauracją muzealną i sklepami  profilowanymi, współgrałaby z całodzienną wizytą w swoistym Centrum Historycznym  w jakie ma szanse przeobrazić się nasza placówka".

Dyrektor pisze na łamach naszego portalu, że muzeum wypowiedziami Tamborskiego jest zaskoczone. Ja jestem zaskoczony wypowiedziami dyrektora Pawłowskiego. My zaproponowaliśmy do zmiany w planie ulicę Kamienną, Tamborski Koszalińską. W obu przypadkach decyzja należy do radnych Rady Miasta. Po akceptacji naszych wniosków przez prezydenta, kiedy będzie wiadomo, że na którąś lokalizację jest zgoda, można cokolwiek opiniować. Co ciekawe, instytucje które wymienia dyrektor to zbiór pobożnych życzeń. Rada Muzeum nie ma w kompetencjach ustawowych opiniowania takich projektów. Związek zawodowy z muzeum jako organ opiniujący to jakieś nieporozumienie, a spis stowarzyszeń i organizacji stojących w kolejce do opiniowania budzi moje zdziwienie, bo nie wiem, skąd go dyrektor wziął. Szkoda, że akurat zapomniał o Towarzystwie Opieki nad Zabytkami...

Pominę w tym miejscu niewiedzę dyrektora na temat procedur administracyjnych, bo to w oficjalnym oświadczeniu nie ma prawa się pojawiać. Ale komentarza wymaga sprawa samolotów w Rogowie. Ja również jestem przeciwny wywożeniu zabytków do Rogowa. Wolałbym, żeby zabytki były prezentowane w Kołobrzegu, gdzie mogą je zobaczyć turyści. Tak się niestety składa, że na "Magdeburgu" możliwość ekspozycji samolotów jest ograniczona. Więc kolejny punkt dla pomysłu Tamborskiego. Przekonujmy się dalej...

Na koniec pozwolę sobie sprostować dyrektora Pawłowskiego. Nie jest prawdą, że "Wszystkie głosy uczestniczące w tej debacie akcentują konieczność lokalizacji w sercu miasta, co jest podyktowane względami ekonomicznymi i kulturowymi: udziałem kultury wysokiej w życiu miasta". Już sam fakt, że dyrektor nie był na posiedzeniu Komisji Komunalnej, świadczy o tym, że innych głosów widać nie poznał. A szkoda. Bo ja jestem przeciwnikiem okopywania się w sprawie muzeum na swoich pozycjach, a wolę szeroko wypracowany konsensus. Ale żeby go wypracować, trzeba przygotować do tego punkty wypadowe do dyskusji. Był już jeden starosta, który zaordynował przeniesienie muzeum na ul. Mazowiecką. Przez kilka lat swojego urzędowania dyrektor w dokumentach planistycznych tego nie zmienił. Widać więc, że nie zawsze i nie wszystkie głosy były jednomyślne z jedyną i słuszną wizją dyrektora.

Byłem pierwszy na froncie dyskusji o przyszłości muzeum. Chciałem, żeby to była dyskusja pozbawiona emocji, oparta na rzeczywistych potrzebach i możliwościach, także na rachunku ekonomicznym, który działa w tym przypadku akurat przeciwko muzeum, które środków na przeprowadzkę nie ma. Poświęciłem temu własny czas i pieniądze, a mam wrażenie, że dyrektor zdjął z ekspozycji granat, wyjął zawleczkę i łubudu: muzeum tak, albo wcale. Oby się nie okazało, że bez Pawłowskiego.

Robert Dziemba

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.