menu

O piractwie w sieci kołobrzeskiej

kołobrzeg, miastokolobrzeg.pl, piractwoWielu uważa, że jak coś jest w sieci, to jest niczyje, a wpisami można obrażać każdego. Trudno się dziwić, że z internautami zaczął walczyć nawet prezydent.


I kto tu jest głupi?
Po raz kolejny, sam już nie wiem który w tym roku, policja wystąpiła do naszego portalu o wydanie adresów IP komputerów, z których nieznane póki co osoby potencjalnie mogły naruszyć dobra osobiste osób publicznych. Za każdym razem czytam te wpisy. Każdego dnia powstaje ich kilkaset, nikt nie jest w stanie przeczytać każdego i sprawdzić, czy jest to prawda. Oczywiście, wielokrotnie setki wpisów usuwaliśmy. Tym razem na wpisy poskarżył się prezydent Janusz Gromek. Został określony mianem nieuka, analfabety, a to tylko te najlżejsze fragmenty. Nasza redakcja wychodzi z założenia, że jeśli ktoś wpisuje swoje zdanie, to potrafi swoje argumenty obronić przed bohaterem swoich wpisów lub w sądzie. I dlatego także w tym przypadku adresy zostaną wydane. Prezydenta można nie lubić, ale wolność słowa ma swoje granice. Ostrzegam regularnie, że nie warto o tym przekonywać się w sądzie.

Wskazać źródło to nie wstyd
Zgodnie z prawem prasowym, dziennikarze są zobowiązani podać źródło swojej informacji, oczywiście, jeśli nie jest to objęte tajemnicą zawodową. W naszej redakcji nie ma tygodnia, żebyśmy w innych mediach nie znajdowali efektów naszej pracy. Gdy piszemy, że jesteśmy najczęściej cytowanym portalem, robimy to z premedytacją, bo niemal nikt nie wywiązuje się z ustawowego obowiązku, a źródło, czyli nasz portal, traktuje jako darmową kopalnię wiedzy. Nasz portal funkcjonuje 7 dni w tygodni, 24 godziny na dobę. Staramy się opisywać najważniejsze wydarzenia, dotyczące naszego miasta i powiatu. Staramy się być najszybszym i najpewniejszym źródłem informacji dla naszych Czytelników. Nie zawsze jest to możliwe, ale zawsze podajemy źródło, gdy czerpiemy z innego portalu, gazety, radia czy telewizji. To nie wstyd. Niestety, w innych redakcjach widać jest inaczej. Przykład z ostatnich dni. Tylko naszemu portalowi starosta kołobrzeski powiedział, że podjął swoją decyzję w sprawie lokalizacji muzeum. Powieliło tę informację wielu innych dziennikarzy. Sprawdziliśmy: nikomu więcej starosta tak nie powiedział. Powód? Awantura wokół muzeum. Przykład z ubiegłego tygodnia, gdy do Grzybowa przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jeden z regionalnych portali przepisał od nas przebieg wydarzeń. Nasze źródło potwierdziło, że rozmawiało tylko z nami. Podobnie portal zrobił chwilę wcześniej, podając przyczyny wypadku z udziałem motocyklisty na drodze krajowej nr 11. Podane przez nas fakty pochodziły jako "prawdopodobne", bo od jednego tylko świadka zdarzenia, a na miejscu wypadku nie potwierdziła ich policja. Chodziło o trójkąt ostrzegawczy. Skąd mógł to wiedzieć autor tekstu, skoro nie było go na miejscu wypadku? On swojego źródła nie podał, my tak.
Gdy każdego dnia zbiera się informacje z miasta, a potem widzi, jak inni sobie z tego korzystają, siedząc w domu albo na kanapie w redakcji, ma się wrażenie, że pracuje się za innych, nic z tego nie mając. Dlaczego Radio Kołobrzeg wskazuje źródło swoich informacji, a inni już nie? Albo wstyd nie wiedzieć, albo wstyd przyznać się do codziennej lektury portalu miastokolobrzeg.pl.

Wstyd to kraść
Źródło to jedno. Niektórzy wolą jednak metodę "na krzywy ryj", a więc kopiować do woli. Przykład pierwszy lepszy z brzegu. Powstał nowy portal info-kg.pl. Młodzież go tworząca regularnie łamie prawo, kradnie materiały na prawo i lewo. Niedawno znaleźliśmy tam zdjęcia z naszego portalu. Teraz pojawił się tam artykuł o sytuacji w szpitalu, napisany kompletnie na podstawie naszego tekstu, niemal wycięty według szablonu. Jaki jest sens tworzenia portalu i nielegalnego kopiowania oraz plagiatowania materiałów? Inny przykład: portal kibiców Kotwicy Kołobrzeg mkskotwica.glt.pl. Patronuje mu kilka innych mediów, nasz portal nie. Ale z naszego portalu autorzy portalu skopiowali i bezprawnie wykorzystali 2 zdjęcia z meczu. Nawet nie podpisali. Wysłaliśmy im e-maila. Zero odpowiedzi.

Wielu uważa, że Internet to ziemia niczyja, która funkcjonuje bez jakichkolwiek zasad. Tak jest wygodnie. I o ile trudno mieć pretensje, że uważają tak zwykli użytkownicy, którzy otrząsają się ze swojego beztroskiego "wydaje mi się", gdy do drzwi puka policja lub przychodzi wezwanie przedsądowe, to zachowanie ludzi mediów jest co najmniej dyskusyjne. I nie o etykę tu chodzi, ale o szacunek dla cudzej pracy. Chcesz się poczęstować? Nie zapomnij powiedzieć "dziękuję".

Robert Dziemba
redaktor naczelny

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.