Overcast Clouds

8°C

Kołobrzeg

2 marca 2024    |    Imieniny: Halszka, Helena, Radosław
2 marca 2024    
    Imieniny: Halszka, Helena, Radosław

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Mądrości Woźniaka: Mały poradnik planistyczny

Uchwalanie planów zagospodarowania przestrzennego to kompetencja rady miasta. To wiedzą wszyscy. Ale to nie rada prowadzi całe postępowanie planistyczne. Rada podejmuje uchwałę inicjującą, czyli o przystąpieniu do zmiany planu zagospodarowania lub w ogóle o przystąpieniu do sporządzenia planu. Od tego momentu całą procedurę prowadzi prezydent, dlatego mówi się, że to prezydent jest autorem projektu planu. Plan miejscowy to nie jest zwykła uchwała, którą radni mogą sobie kształtować jak chcą. Tryb sporządzenia projektu określa specustawa (o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym). W tej procedurze możemy wyróżnić kilka etapów.

Po podjęciu uchwały inicjującej, prezydent ogłasza tę informację (najczęściej na tablicy ogłoszeń, na BIP urzędu, i w jednej z gazet – ja dałbym jeszcze w lokalnych portalach). W ogłoszeniu znajduje się informacja o terminie składania wniosków. Wnioski może składać każdy, dosłownie każdy, nawet ktoś, kto z danym obszarem nie ma nic wspólnego. Gdyby koń umiał pisać, to wniosek mógłby złożyć koń. Ważne! Prezydent nie odpisze wam, że przyjął wniosek lub nie. Nie musi. W ogóle nikogo o niczym nie musi informować, dlatego tak ważne jest, żeby się interesować. Szczególnie, gdy macie interes prawny w tym przedmiocie.

Po zebraniu wniosków, uprawniony urbanista, zatrudniony przez prezydenta (w praktyce robi to zespół ludzi), przygotowuje projekt planu, a de facto projekt uchwały. Autorzy projektu i prezydent nie są związani wnioskami i postulatami, nawet, jeżeli złożył je właściciel nieruchomości. Często jest tak, że te wnioski mają znaczenie, właściciel ma prawo chcieć. Zadaniem prezydenta jest ocena, czy chciejstwo mieści się w granicach prawa i nie naruszy ładu przestrzennego. Z tym drugim prezydent zazwyczaj ma najwięcej problemów. Bo nie słucha mądrzejszych od siebie i ulega presji. Z różnych stron.

Projekt planu przekazuje się do uzgodnień i opiniowania. Instytucje uzgadniające i opiniujące wymienione są w ustawie. Co do zasady, opinie nie są dla prezydenta wiążące. Ja bym ich jednak nie lekceważył, bo organ opiniujący może kiedyś być organem odbierającym inwestycję. I mogą być schody. Podaję przykład. Kiedy Anna Mieczkowska i jej ludzie upierali się, żeby schronisko dla psów zlokalizować wśród Rodzinnych Ogrodów Działkowych przy VI Dywizji Piechoty, to negatywną opinię wydał Sanepid. Ważna urzędniczka mówi mi: „to tylko opinia, nie musimy jej brać pod uwagę”. Mówię jej: „Nie musicie, ale jak przyjdzie do uzgadniania projektu i odbiorów, to wam dowalą takie rygory, że z 5 mln zł, koszt inwestycji wzrośnie do 10 mln zł. I skończy się rumakowanie”.

Uzgodnienia są dla prezydenta wiążące. Jak np. minister zdrowia lub RDOŚ odmówi uzgodnienia projektu, bo coś tam, to d… blada. Procedura stanie w miejscu. Tak było np. z Mirocicami. Jeżeli organy zalecą w uzgodnieniu ujęcie jakiegoś zapisu w projekcie planu, to prezydent musi go ująć. Choćby bardzo nie chciał lub nie chciała.

Kolejnym etapem jest wyłożenie do publicznego wglądu i zbieranie uwag. W tym celu prezydent publikuje obwieszczenie. W sposób zwyczajowo przyjęty, czyli na tablicy ogłoszeń, w BIP oraz w gazecie. Szkoda, że nie lokalnych portalach, które są bardziej poczytne. Z wyłożonym projektem każdy może się zapoznać w urzędzie. Trzeba się tam udać osobiście. Tak, trzeba będzie wpisać się na listę, że się obejrzało. W obwieszczeniu będzie podany termin debaty publicznej. W praktyce wygląda to tak, że na sali konferencyjnej, w określonym dniu, o określonej godzinie, będą na was, czyli wszystkich zainteresowanych, czekali urzędnicy i autorzy projektu, z którymi można się posprzeczać o to, co w projekcie się znalazło i dlaczego. Jeżeli ktoś chce zakwestionować zapisy projektu, będzie mógł do niego złożyć uwagi, czyli takie wnioski o zmianę zapisów. Może to zrobić każdy obywatel, nawet złośliwy sąsiad. Prezydent może je uwzględnić lub nie. Jeżeli uwzględni, to zmienia zapisy projektu planu w tym zakresie, a jeżeli zmiana jest istotna, to ponawia czynności opiniowania i uzgodnień. Jeżeli nie uwzględni, to wtedy taką odrzuconą uwagę może jeszcze do planu wpisać rada miasta, wbrew prezydentowi. To czasami się udaje, ale pod warunkiem, że radni mają cojones i sumienie i nie są maszynką do głosowania dla prezydenta. W historii miasta namieszaliśmy już parę razy. Projekt potem trafia do rady, która go uchwala bądź nie.

Gdzie najczęściej zainteresowani popełniają błędy i później mają pretensje? Na etapie wyłożenia i składania uwag. Zamiast konkretnych propozycji plus krótkie uzasadnienie, piszą długie elaboraty, czasami wynajmują urbanistów i architektów, którzy za nich piszą te same elaboraty, które najczęściej obarczone są zbyt dużym stopniem uogólnienia, a więc dają obszar do swobodnego ich interpretowania. To błąd, uwagi powinny być krótkie i zawierać konkretne propozycje. Poniżej przykłady jak nie pisać uwag, a jak je pisać.

Największy problem jest jednak gdzieś indziej. I jest to problem wiedzy i wyobraźni prezydenta. Tak jak z uchwałą, którą mieliśmy na wczorajszej sesji ws. planu dla kortów tenisowych. Prezydent zaproponowała, żeby dopuścić tam zabudowę do 400 m2 dla sprzedaży pamiątek, wyrobów regionalnych i ludowych, czyli mydło i powidło z Chin, gacie, czapki i gęsi Pipy. Taki bazar. A jak oburzyli się radni „Kołobrzeskich Razem”, to było tiurli tiurli, przemyślałam sprawę, ale radni musieli na sesji poprawiać te bezmyślne zapisy. Wolałbym, żeby to jednak prezydent miał wizję, co w projekcie planu ma się znaleźć. Bo potem za pomysły prezydenta rozliczani są radni. Nawet ci, którzy z tymi pomysłami nie zgadzali się.

Jacek Woźniak


reklama

reklama

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama