menu

POD PRĄD - felieton Roberta Dziemby (8)

kołobrzeg, miastokolobrzeg.pl, Robert Dziemba, felieton, pod prądWybory na trzeźwo… Głosowanie to już historia. Hok wreszcie został posłem. A cisza przed burzą dobiega końca. Co nam przyniesie polityczny wiatr?


Właśnie TVN24 informuje o meblowaniu nowego gabinetu politycznego premiera, czyli mówiąc mniej dyplomatycznym językiem, premier sprząta bajzel, który sam zrobił, zachowując się jak słoń w składzie politycznej porcelany. Polacy mają, co sobie zamówili. Teoretycznie nie zmieniło się nic. A w Kołobrzegu?

Scheda po Karpiniuku? Niekoniecznie…

Marek Hok nie urwał się z choinki. Czekał. Bardziej bądź mniej cierpliwie, dojrzewał w politycznym ogródku. Nazywany przez przeciwników członkiem, będąc członkiem zarządu województwa, przez kolegów nazywany marszałkiem – honorowo. Ale nie polnym. Nie jest strategiem. Woli rozmawiać i przekonywać, niż planować i osiągać cele.

Po śmierci Sebastiana Karpiniuka, wygrał zawirowania politycznie pomiędzy dwoma frontami, reprezentowanymi przez Stanisława Gawłowskiego i Sławomira Nitrasa. Jednak liderem jako takim nie został. Nie ma charakteru przywódcy. Ale to być może jest właśnie jego atutem. W 2006 roku miał startować na prezydenta miasta. Platforma postawiła na Gromka. W 2010 roku mocno naciskano na niego, aby startował z poparciem PO na prezydenta Kołobrzegu. Śmierć Karpiniuka to zmieniła. Na prezydenta wystartował znowu Gromek, on zaczekał na wybory parlamentarne. Ale po wyborach samorządowych nie wszystko szło po jego myśli. Miał zostać wicemarszałkiem województwa. Został znowu członkiem. Potem podrzucono mu na liście drugiego kandydata z Kołobrzegu. I choć Łukasz Czechowski poniósł prestiżową porażkę w tych wyborach, był od początku traktowany jako potencjalne zagrożenie dla Hoka. W kuluarach mówiło się, że na wypadek braku elekcji, Hok miałby objąć funkcję dyrektora kołobrzeskiego szpitala, zmieniając skonfliktowanego z załogą Janusza Olszewskiego. Plan „B” okazał się niepotrzebny, a cierpliwość niemalże „cnotą”.

TurboDymoMan
Hasło Marka Hoka „Zawsze można więcej”, kojarzy mi się z reklamą jednej z sieci komórkowych. Słynny przecież w historii popkultury TurboDymoMan w goglach i krótkich spodenkach promował hasło „Zawsze więcej”. Kto boków nie zrywał gdy słyszał tekst: „Kura wydziobała sto ziaren. TurboDymoMan zawstydził kurę. Wydziobał 150”. I takie inne tam historyjki. Oczywiście, do Marka Hoka mam wielki szacunek i wiem, jakie jest jego spojrzenie na rzeczywistość. Rozmawiałem z nim o tym wiele razy. Jak jednak odnajdzie się w nowej przecież dla niego rzeczywistości?

Jeszcze 5 lat temu Hok był radnym miejskim i zapewne specjalnie nie zastanawiał się nad ulicą Wiejską w Warszawie. Teraz triumfuje. Ale polityka jest jak front. Dopóki wojna trwa, dopóty paradowanie wśród sztandarów może niekoniecznie należeć do działań rozsądnych. Trzeba zaczekać, aż wszyscy dobrze wytrzeźwieją po wieczorze wyborczym i wrócą do codziennego kopania rowów. Można się zapytać, jaka znowu wojna, jakie działania frontowe. A tak. Na wybory zawarto zawieszenie broni. Ale teraz wszystko wróci do normy. Nie ma znaczenia kto z kim i o co. Znaczenie ma, co z tym zrobi wyborczo niekwestionowany lider. A Marek Hok sporo ma na głowie, a na pewno więcej, niż mu się wydaje. Pytanie tylko, czy chce zostać bohaterem za wszelką cenę. Po pierwsze, musi zbudować swoją realną pozycję polityczną. Pierwsza okazja już się zbliża. Pytanie, czy Hokowi uda się obsadzić kimś z Kołobrzegu stanowisko członka zarządu województwa, które opuszcza, jest chyba jeszcze otwarte. To ważne, bo będzie wiązało się z odpowiednio nakierunkowaną przychylnością Szczecina dla pompowania pieniędzy do Kołobrzegu. Do tej pory gwarancją tego był Karpiniuk, a po nim pośrednio właśnie Hok. Poseł elekt chce mieć drużynę, tak jak ją miał Karpiniuk. Ma w niej być prezydent i starosta, a wkrótce może nawet ktoś więcej… Tyle, że Janusz Gromek zbyt wielką miłością do Tomasza Tamborskiego nie pała. Którego z nich poprze nowy poseł? Postawi na kulturę frontowego wychowawcy, czy opowie się bezpośrednio za którymś z panów? Być może jakimś wskazaniem jest fakt, że w konferencji prasowej Hoka po wygranych wyborach uczestniczył tylko Janusz Gromek. A poza tym, i bez tego kłopotów jest bez liku. W Platformie nie ma dyscypliny. Nie buduje jej samowolka Łukasza Czechowskiego i podział na frakcje. Tym bardziej, że pewnie Czechowskiemu włos z głowy nie spadnie, nawet jeżeli ekipa Hoka spróbuje dać mu nauczkę. To jednak może wpłynąć na morale w partii. Mówienie, że PO to skonsolidowana ekipa nie tylko myśląca, ale i działająca tak samo, nie jest już zaklęciem czy dotykiem króla Midasa.

Jacyś ludzie z siekierami
Warszawa źle działa na ludzi. Sztuczki, jak ta z reklamy: „Cyklop miał jedno oko. TurboDymoMan zawstydził cyklopa. Miał dwa” – nie przejdą w Kołobrzegu. Gdyby chcieć uprzątnąć wszystkie śmieci, które pochowano pod dywanem, mogłoby w mieście nie wystarczyć kamazów. A te trupy poupychane po szafach? Cóż, marzenie niejednego zakładu pogrzebowego. Marzenia o tym, że odwiedzi nas magik, który pomacha kijkiem i przy biciu braw rozwiąże polityczne problemy, skończą się źle. Polityczne kazania w stylu, czy kierujesz się sercem, czy rozumem, dobro partii jest najważniejsze, skończą się tym, że sorry memory, jedyneczkę z przodu się wymaże i co z takim wynikiem wyborczym można później zrobić? Jednakże, czy na działania radykalne, powiedzmy małą kołobrzeską rewolucję, jest tu ktokolwiek przygotowany?

Ostatecznie można poprosić Wiktora Szostało, żeby szybciej dorobił trochę więcej krzeseł do RCK. Podłączy się to pod jakieś napięcie, albo rozpali ognisko i zrobi konkurs na nowego prezydenta.  Gorący stołek dla każdego. Promocja zagwarantowana, telewizornia przyjedzie. Hit normalnie. I tak wybierzemy prezydenta za 3 lata, oczywiście z PO. Tamborski, Gromek, a może Szufel? Kogo poprze Marek Hok? Kandydat nr 1? A może jednak dwójeczka? I trójeczka nie jest bez szans. W ciągu ostatniej dekady, każdy przewodniczący Rady Miasta (poza Dżegą-Matuszczak, ale to chyba zrozumiałe), pełnił funkcję prezydenta lub co najmniej jego zastępcy. Błaszczuk, Karpiniuk, Gromek. Czy teraz kolej na Szufla? W kuluarach mówi się coraz częściej, że jeśli jednak nie Gromek, to może jednak Szufel? Byłaby w tym jakaś prawidłowość, ale w sumie, czemu nie starosta? Tego jeszcze nikt nie przerabiał.

W środę rozmawiałem na ten temat w Radio Kołobrzeg. Oczywiście, Marek Hok dyplomatycznie zapytał, dlaczego to on nie może zostać w przyszłości prezydentem. Czyżby bohater ostatnich wyborów parlamentarnych okrężną drogą chciał zaparkować na Ratuszowej 13? Mało prawdopodobne. Ale takie podchodzenie do sprawy to jak gra w reklamie jednego z banków, w której w samochodzie siedzą „jacyś ludzie z siekierami”. Czas zacząć myśleć o tych tematach na serio. Nie wszyscy mogą dać się dłużej rąbać.

Robert Dziemba

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.