menu

Felieton: z ławy obrońcy i kibica (11)

kołobrzeg, miastokolobrzeg.pl, Felieton: z ławy obrońcy i kibica, opowieści wigilijne, edward stepieńA jednak mamy koszykówkę... Wiosną byłem przekonany, że dla koszykarskiej Kotwicy w wydaniu ekstraklasowym nie ma żadnego ratunku.


Główny sponsor - Miasto Kołobrzeg - ustami swoich włodarzy wypowiadało się, że w kasie nie ma pieniędzy dla „koszykarskiej fanaberii”. Otwarciu stadionu piłkarskiego towarzyszyły informacje, że jego utrzymanie kosztuje blisko milion złotych rocznie, a ponadto silne lobby nożnych kopaczy domagało się zwiększenia środków, aby awansować do drugiej ligi. Koszykarska Kotwica tonęła w długach i najczęstszym gościem był komornik. Z niepokojem śledziłem informacje o działalności komisji radnego Wieczorka, która ustaliła, że umowa między miastem a klubem o promocję Kołobrzegu nie jest wykonywana, a kilkaset tysięcy złotych przelewanych dla koszykarzy nie jest wykorzystywanych zgodnie z umową. Dla nawet słabo wtajemniczonych obie strony godziły się na formalnie uzasadnienie transferu pieniędzy, a tym samym komisja odkryła fakty oczywiste i znane. Być może należałoby przy tej okazji przyjrzeć się uważnie pracownikom ratusza, którzy zawodowo biorą pieniądze za promocję miasta i zapytać ich dlaczego nie wykorzystują marki koszykarskiej Kotwicy.

Pomijając ten uboczny wtręt, liczne znaki na niebie i ziemi źle wróżyły, i już widziałem siebie oglądającego trzecioligowych koszykarzy. Pocieszałem się, że i trzecia liga może być emocjonująca, bo do dziś pamiętam jak na przykład Jacek Jabłoński pięknie rzucał z dystansu, a chłopcy dosłownie gryźli parkiet w walce o drugą ligę.

Czarną rozpacz rozświetliły małe światełka, jakimi były wypowiedzi Marka Hoka, który publicznie mówił prawdy oczywiste dla entuzjastów koszykówki. Najważniejsze, że za słowami poszły konkretne działania dla uratowania koszykówki na najwyższym poziomie. Radni zrobili to, co do nich należało i przy nielicznych protestach znaleziono pieniądze. Chciałbym od siebie jako kibica podziękować serdecznie wszystkim osobom, które przyczyniły się do uratowania ekstraklasy. Jestem przekonany, że wyrażam pogląd kilku tysięcy ludzi, którzy nie wyobrażają sobie Kołobrzegu bez meczy na najwyższym krajowym poziomie.

Po tym trochę przydługim wstępie przechodzę do święta, jakim były derby w ostatni wtorek. Jak zwykle przy takich okazjach po przeciwległych stronach dwie zwaśnione grupy w strojach biało-niebieskich. Tym razem było zdecydowanie mniej obraźliwych okrzyków. Pierwsze przyjemne zaskoczenie to nowy spiker, który o dziwo mówił w taki sposób, że zrozumiałem każde słowo. Okazało się więc, że z nagłośnieniem naszej hali nie jest tak źle. Drugie novum to pomysł, aby sam pan prezydent rozpoczął sezon w Kołobrzegu przez podrzucenie piłki. Po krótkim sędziowskim instruktarzu prezydent zainaugurował mecz, ale piłka nie chciała utrzymać pionu i wpadła w ręce Bigusa. Kibice przedstawiali kilka wariantów. Niektórzy twierdzili, że pan prezydent wziął Bigusa za naszego i dlatego podał mu piłkę. Inni utrzymywali, że wprost odwrotnie – taka zagrywka świadczy jedynie o wrodzonej gościnności naszego kochanego przywódcy. Byli i tacy, którzy uznali, że dla siłacza przyzwyczajonego do machania ciężarkiem 25-kilowym, piłka jest zbyt lekka. Niestety rzecznik prasowy nabrał w tej sprawie wody w usta i do dzisiaj spór kibiców jest nierozstrzygnięty.

Nie zamierzam zanudzać relacją z meczu, ale mam kilka osobistych spostrzeżeń. Generalnie bardzo podobała mi się gra w obronie naszej drużyny. Dzięki temu udało się w pierwszej połowie prawie całkowicie wyeliminować z gry Reese’a, Montgomerego i Stricklanda. Po kilku akcjach Montgomerego widać było, ze ma bardzo duże możliwości i rzucenie przez niego 37 punktów we wcześniejszym meczu AZS-u z Polfarmą nie było dziełem przypadku. Tym większe brawa dla naszych defensorów, że w Kołobrzegu zdobył zaledwie 9 punktów. Obserwowałem uważnie grę Łukasza Diduszki, który w Zgorzelcu był najlepiej zbierającym  piłki (10). Z AZS-em też zagrał on bardzo dobry mecz. Momentami zauważyłem u niego nadmiar ambicji, bo dwa razy przy zbiórkach rywalizował ze swoimi kolegami, a raz walcząc o górną piłkę z Harisem spowodował jej wyjście na aut. Myślę, że trener już odpowiednio zareagował i w przyszłości Diduszko walczył będzie jak lew, ale wyłącznie z przeciwnikami.

Dobrym duchem drużyny, tak jak i w latach poprzednich, jest Marko Djurić. Widać, że potrafi wpływać mobilizująco na kolegów, a przede wszystkim stwarza dobrą atmosferę. W sytuacjach kryzysowych stara się uspokoić rozedrgane emocje. Kilka razy tonował zachowania Harisa, który w sposób nadmiernie ekspresyjny wyrażał niezadowolenie z własnych zagrań. Raz o mały włos nie odgwizdano mu za to przewinienia, co jasno wynikało z gestów sędziego. Patrząc na końcowy wynik odgwizdanie takiego faulu dla Harisa mogłoby wydrzeć nam zwycięstwo. Na pewno faul za niesportowe zachowanie Bigusa na 18 sekund przed końcem meczu był dla nas niezwykle korzystny. Ze zdarzeń tych nasi gracze i trenerzy powinni wyprowadzić jedyny możliwy i logiczny wniosek, że panując nad emocjami można wygrać mecz. Przykładem perfekcyjnego opanowania i spokoju był Sapp, który w meczu derbowym zdecydowanie zasłużył sobie na miano lidera drużyny. Wielką przyjemność sprawiało mi obserwowanie jego gry. Dziewięć asyst w jednym meczu nieczęsto zdarza się w polskiej ekstraklasie. Sapp widział prawie wszystko i po jego zagraniach ręce same składały się do oklasków. W końcówce meczu jego cztery punkty zdobyte w bardzo trudnych sytuacjach przesądziły o naszej wygranej. Moje szczere gratulacje. Sapp miał bardzo dobrego zmiennika w osobie Brandweina, który również rozegrał bardzo dobry mecz. Pokazał, że ma wszystkie cechy jedynki – pewne prowadzenie piłki, refleks, dobry przegląd sytuacji i umiejętne kierowanie drużyną. Z graczy obwodowych najsłabiej wypadł Holmes, któremu zabrakło skuteczności. Niemoc strzelecką miał już i w Zgorzelcu, bo jak wynika ze statystyk, na 18 rzutów z gry tylko 4 były celne. W Kołobrzegu było podobnie, bo na 12 rzutów tylko 2 były celne. Osobiste wypadły fatalnie – na 9 rzutów trafił 3, czyli miał 33% celności. W Tarnobrzegu Holmes zdobył 14 punktów przy skuteczności 57% z gry i 75% osobistych, a więc jest to wynik bardzo dobry i w następnym meczu zobaczymy go zapewne w normalnej tj. znakomitej dyspozycji rzutowej.

Ze statystyk wynika, że Łukasz Wichniarz zagrał bardzo dobrze. Z trzech meczy ma on drugi najlepszy ewal w drużynie i jest tuż za Harisem, który w tej statystyce jest liderem. Widziałem już Łukasza w lepszej dyspozycji i jestem przekonany, że w następnych meczach będzie jeszcze skuteczniejszy.

Pochwała należy się naszym młodym trenerom. Z Turowem Kotwica grała siedmioma zawodnikami, a w meczu derbowym wystąpili też Rduch, Złoty i Kwiatkowski. Trudno ocenić ich grę, bo występy były krótkie, ale niewątpliwie należy dawać młodzieży kolejne dłuższe szanse. Pojedynek w Tarnobrzegu był niezwykły z uwagi na rywalizację zeszłorocznego tandemu trenerów Szczubiał – Mrożek. Bardzo dobrze dla nas, że uczeń pokonał mistrza.

Na koniec szczególna pochwała dla organizatorów. Cheerleaderki robią stałe postępy, a występ tancerzy był rewelacyjny. Bardzo miłe zaskoczenie przy wyjeździe. Policja sprawnie kierowała ruchem i można było w miarę szybko wyjechać spod Hali Milenium. W poprzednich latach na derby policja nie wpuszczała samochodów na parking od strony lodowiska twierdząc, że to z powodów bezpieczeństwa. Powstawało zamieszanie, które zagrażało bezpieczeństwu. W tym roku decyzje podejmowała osoba zdecydowanie bardziej rozsądna i kompetentna. Policja wypadła celująco dostrajając się poziomem do koszykarzy.

Początek sezonu jest bardzo dobry i niech tak już zostanie do końca, czego trenerom, zawodnikom i wszystkim zakochanym w koszykówce życzę.


Adwokat Edward Stępień
www.edwardstepien.pl

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.