menu

POD PRĄD - felieton Roberta Dziemby (9)

Nic poważnego nie zaszłoPrezydent chce znów zostać prezydentem, starosta chce zabłysnąć w starostwie, opozycja robi to co zawsze: nic.


Już za kilka dni będziemy obchodzić pierwszą rocznicę wyborów samorządowych. Rok minął, ani się obejrzeć. Bo też i nie ma się za czym oglądać. A gdyby ktoś nie wierzył i jednak postanowił sprawdzić, znajdzie za plecami co najwyżej otwarcie stadionu, wielką dziurę budżetową i obietnice budowy hospicjum. Podkreślmy to słowo: obietnice.

Po trupach do celu?
Jeśli ktoś jeszcze w ostatnim roku miał wątpliwości, że naszym radnym chodzi o coś więcej, niż o władzę, ten był bardzo naiwny. Owszem, są chlubne wyjątki od tej zasady, ale to margines. Wystarczy spojrzeć na radnego Wieczorka, żeby móc śmiało stwierdzić, że jest on największym "rozczarowaniem" tej kadencji dla samej władzy, z korzyścią dla mieszkańców. Ale większość radnych rządzącej PO idzie za głosem, choć bardziej głosem prezydenta, niż głosem wyborców. I jak ktoś głosuje za podwyżką podatków w ramach polityki, w której nie ma cięć kosztów i racjonalizacji wydatków, to dla mnie jest to zbrodnia na mieszkańcach. Do cudzej kieszeni sięga się najłatwiej. Aby jakoś trwać dalej.

Dziś na stacji benzynowej jeden z mężczyzn patrząc na ceny paliwa, zbliżające się do 6 złotych za litr, stwierdził, że gdyby rządził Kaczor byłaby rewolucja, ale rządzi PO i wielu wstydzi się powiedzieć głośno, że rządzi źle. Dużo w tym prawdy. W Kołobrzegu też nikt nie baczy na koszty. Zwłaszcza w obliczu trwającego już konfliktu pomiędzy prezydentem Gromkiem a starostą Tamborskim. Gdy żył Sebastian Karpiniuk twierdził, że lata 2002-2006 były kadencją sporów i wojen, według powiedzenia, że po trupach do celu. To ciekawe, bo jego koledzy chyba o tym zapomnieli. I nie o podwyżki podatków tu chodzi, ale o to, kto jaki fotel będzie zajmował w przyszłości. To już nie tylko konflikt w partii. To wciąganie do sporu samorządu.

„Ja się cieszę”
Poseł Czesław Hoc przed wylotem do Warszawy skomentował politykę Janusza Gromka jego nowym pseudonimem „Ja się cieszę”. Pomijając już fakt, że pan poseł nieco fauluje, to pojawia się pytanie, z czego pan prezydent się cieszy? Z katastrofalnej sytuacji miejskiego budżetu? Braku reform w mieście? Leżącej i kwiczącej polityki mieszkaniowej? Z bałaganu w Urzędzie Miasta? Z braku fachowców? Będących na skraju bankructwa: TBS-u i Wodociągów? No faktycznie, wkoło jest wesoło.

Mam taką zasadę, że gdy występuje problem, nazwijmy go jako „error” w Urzędzie Miasta lub w jego okolicy, przychodzę i przedstawiam go, potem opisuję. Coraz trudniej znaleźć w magistracie jakiegoś partnera do rozmowy, bo albo umiera ze strachu, albo rozmowa nie ma sensu. W takiej sytuacji nic nie powinno dziwić. Nie da się rządzić miastem w oparciu o ludzi, którzy wykupili cały zapas wazeliny w województwie. W urzędzie krąży dowcip, że jak chce się dostać zgodę na wyjazd w delegację, to wniosek przyczepia się na wazelinę do brody i zanosi do okienka. Nie ma nic bez smarowania…

Starostwo chce świecić przykładem
Dawny „Dom Partii” zamienia się powoli w twierdzę. Niedawno weszli do niej parlamentariusze i jak już wiemy, chcieli wysłać na wygnanie towarzysza Tamborskiego. A ten, jak na rasowego muszkietera przystało, szpadą pokazał im drzwi. Dobrze, że nie okno. Nie wiadomo, czy było to działanie odważne, czy nierozsądne. Nie o to jednak chodzi. Nie da się bowiem uprawiać określonej polityki wyłącznie w oparciu o „Pegaza Kultury” czy premiery filmu w RCK. Jeżeli starosta chce być w przyszłości prezydentem, tak jak obecny prezydent chce być szeryfem, to musi pokazać, że potrafi być kanclerzem, że ma zaplecze polityczne, a jego polityka jest przewidywalna. Na razie wiadomo, że nie wszyscy chcą Tamborskiego w Kołobrzegu, a jego sukcesem jest podświetlenie budynku starostwa. Skądinąd pomysł ciekawy, ale w całorocznym podsumowaniu to może być za mało, żeby zbudować skuteczną obronę przed tymi, którzy znów przyjdą i niekoniecznie zapukają do drzwi, wcześniej pisząc na ścianie budynku przy Placu Ratuszowym wielkimi literami „DZIADOSTWO” licząc, że kogoś to zaboli.

Monarchia dziedziczna?
Kołobrzeska opozycja jest jak mgła. Pojawia się czasami i szybko znika. W ciągu ostatniego roku opozycja nie miała żadnej sensownej konferencji prasowej, nie podjęła żadnego tematu, który pojawił się w mediach lub był ważny dla mieszkańców. Po radnym Bieńkowskim można było spodziewać się więcej, niż tylko pracę na okrągło w Mielnie. Radny Kalinowski świetnie prowadzi posiedzenia Komisji Komunalnej i co dalej? A i po SLD nie tylko można, ale i trzeba spodziewać się więcej, bo to partia, która ma sporo do nadrobienia. Ostatnio liderem kołobrzeskiej opozycji stał się Andrzej Mielnik, który został szefem Kołobrzeskiego Stowarzyszenia Kupców i Przedsiębiorców, występuje w mediach i krytykuje władzę. Jeden na wszystkich? To trochę za mało. Opozycja przycupnęła przy naszym portalu i na antenie Radia Kołobrzeg. A wybory już za 3 lata…

Co ciekawe, Janusz Gromek w telewizji sam wskazuje, że za 3 lata to on będzie kandydatem na prezydenta z PO. Dziennikarze przyjmują to bezkrytycznie, ale nie inaczej robi opozycja, która poza donosami do NIK czy prokuratury, nie jest w stanie nic więcej zrobić. Także sama Platforma Obywatelska przechodzi daleko idącą ewolucję, bo jeszcze 2 lata temu było nie do pomyślenia, żeby prezydent w mediach na 3 lata przed wyborami zgłaszał taką deklarację. Dlaczego? Oto wypowiedź ś.p. Sebastiana Karpiniuka na konwencji PO z 2009 roku: „W Platformie Obywatelskiej mamy taki zwyczaj, że nikomu nie jest dane kandydowanie z marszu, to nie jest monarchia dziedziczna”. Zmienia się partia, liderzy, zmieniają się zwyczaje, haki i broń. To chyba normalne. Dlatego melduję z czystym sumieniem: szanowni Czytelnicy, nic poważnego nie zaszło. To tylko POlityka.

A na koniec zacytuję ciekawy dowcip powtarzany przez wielu urzędników, którzy w ten sposób poprawiają sobie humor, bo przecież nic poważnego się nie dzieje…

***
Król Lew postanowił wybudować dla swoich poddanych most pomiędzy polaną a lasem, ale to wymagało szeregu zezwoleń, wniosków, podań i decyzji na przyznanie deputatu drzewa. Trzeba się było udać do urzędu, aby tę sprawę załatwić. Zwołał więc zwierzęta, by wybrali swojego przedstawiciela. Zadecydowano zatem, by był to Niedźwiedź, bo taki jest duży, silny i wzbudza respekt…
Po ośmiu godzinach
Niedźwiedź wraca z urzędu. Lew się go pyta, co tam załatwił, a on mówi, że nic. - Jak to nic? Ty taki wielki i nic?! – pyta retorycznie Lew. - A bo tam ciągle mnie zlewali i mówili, że to w pokoju obok - żalił się Niedźwiedź.
Wydelegowano więc Lisa, bo jest chytry i przebiegły, i sprytu ma dużo. Wraca po ośmiu godzinach i też nic. - Oni na wszystko mają odpowiedź, ale niewiele mogą pomóc - tłumaczy się Lis.
Lew mówi: - To może Sowę? Taka mądra i uczona, przepisy ma w małym palcu?
Sowa poleciała, ale podobnie jak poprzednicy też nic nie załatwiła. - Próbowałam przemówić tym urzędnikom do rozumu, ale oni mówią jakimś dziwnym językiem - załamywała skrzydła Sowa. - No to koniec naszych marzeń - orzekł król Lew.
Na to zgłasza się Osioł. Wszyscy pękali ze śmiechu twierdząc, że Osioł nic nie potrafi załatwić! Ale Osioł się uparł i poszedł.
Wraca pod dwóch godzinach. W zębach niesie pozwolenie na budowę i decyzję na deputat drzewa. Ogólne zdziwienie, królowi szczęka opadła. Pytają się więc, jak to załatwił. A osioł na to:
- A pochodziłem trochę, a tu ciocia, tam wujek…


Robert Dziemba

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.