menu

POD PRĄD - felieton Roberta Dziemby (11)

informacje kołobrzeg, komentarz, dziemba, muzeum, rada muzeumSkąd takie zainteresowanie radą? Powołano nową Radę Muzeum. I nagle gwałtu, rety, gore, alarm. 4 lata temu nikt w tej sprawie nawet palcem nie kiwnął. Dlaczego?

 


Rada Muzeum to taki sam organ jak rada szpitala czy inna rada społeczna, mająca pełnić społeczny nadzór nad publiczną instytucją, jaką jest muzeum. Rada sprawuje nadzór nad wykonywaniem misji muzeum, ocenia dyrektora na podstawie jego sprawozdania i opiniuje roczny plan działalności. To i mało, i teoretycznie bardzo dużo. Zależy, jak swoją rolę zrozumie sama rada, tym bardziej, że zdanie rady, to tylko zdanie rady. Rada poprzedniej kadencji w ciągu 4 lat spotkała się 8 razy, średnio 2 razy w roku (w tym raz nawet wtedy, gdy nie było quorum). A sama rada nie zrobiła de facto nic. Podjęła aż jedną uchwałę! Ale teraz o Radzie Muzeum pisanie stało się modne.

4 lata temu, gdy powoływano radę, zainteresowanie mediów było niemal zerowe. Gdy jedyny, jako prezes oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami publicznie oskarżyłem byłego starostę Artura Mackiewicza o działanie na szkodę muzeum poprzez decyzję o przeniesieniu muzeum na ulicę Mazowiecką, pomimo, że byliśmy wówczas jedyną organizacją lokalną o profilu zbliżonym do muzeum w powiecie, za karę zostaliśmy pozbawieni możliwości posiadania swojego przedstawiciela w tym organie. Proszę znaleźć jakąkolwiek publikację w tym temacie. Teraz to co innego. Teraz to temat ostatnio dyżurny.

Stało się tak za sprawą profesora Mariana Rębkowskiego, który do rady wybrany nie został. Profesor to wielki autorytet w świecie archeologicznym. Mam wiele jego książek, z pracą doktorską i habilitacją na czele. Ale jak widzę dokonania samej Rady Muzeum, w tym również profesora Rębkowskiego, to proszę wybaczyć, ale gratuluję niektórym członkom rady dobrego samopoczucia. Jako dziennikarz sam zwracałem się do profesora o odpowiedź na pytania w sprawie hangaru w Rogowie. Przesłałem je na piśmie kilkanaście tygodni temu. Profesor nie raczył odpowiedzieć.

Nie wiem, czy nasi Czytelnicy pamiętają słynną uchwałę Rady Muzeum w sprawie przenosin muzeum z 29 sierpnia 2011 roku. Wówczas członkowie rady uznali, że działania prowadzące do ustalenia nowej lokalizacji muzeum powinny zostać poprzedzone studium uwarunkowań, przy wypowiedzeniu się specjalistów, a sama rada wypowiadać się co do konkretnej lokalizacji nie chciała. To ciekawe, bo 8 miesięcy wcześniej rada miała inne zdanie i uznała się za kompetentną do wskazania tej lokalizacji. I wskazała: Bastion Magdeburg, jako jedyną lokalizację możliwą do zaakceptowania. To nie koniec. Na tym samym posiedzeniu, członkowie rady zobowiązali dyrektora Pawłowskiego do pozyskania tego terenu i opracowania projektu funkcjonalnego nowej siedziby na bastionie. Dlaczego nikt nie skonsultował tej decyzji z Zarządem Powiatu? Dlaczego pominięto Radę Powiatu? A co z prezydentem miasta? Na każdym posiedzeniu rady wnioskowano o wspólne spotkanie rady, prezydenta czy radnych miasta, ze starostą czy radnymi powiatu. Wnioskowano. To najlepsze, co członkom rady wychodziło przez 4 lata.

Dlaczego o powyższe nikt nie pyta? Dlaczego dziennikarze się tym nie interesują? Wydaje mi się, że szkoda im czasu na sprawdzanie dokumentów, a sprawy wydają się oczywiste: dobry dyrektor, zły redaktor czy starosta. Moi koledzy piszą wiele rzeczy, ale nie na podstawie faktów, tylko na podstawie tego, co im się mówi. Traktują to jak prawdę objawioną, reszta jest nieważna, bo reszta to atak na dyrektora. A przecież dziennikarze są od sprawdzania i opisywania faktów zgodnych z rzeczywistością.

Dziś skontaktowała się ze mną koleżanka Marzena Bamber, pytając o działanie kołobrzeskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Od samego początku wydało mi się to podejrzane, gdyż od kilku lat naszego działania w Kołobrzegu, inne media pisały o naszych inicjatywach jak już naprawdę nic się nie działo. Koleżanka redaktorka sprawdzała sygnał o tym, że stowarzyszenie, którego jestem prezesem, nie działa od 2007 roku. Cieszę się, że mieliśmy okazję porozmawiać. Jakby tego było mało, na stronie miasta napisano, że Zarząd Główny naszego stowarzyszenia zaprosił Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Oręża Polskiego do reprezentowania naszego stowarzyszenia z początkiem roku 2012 w regionie kołobrzeskim. Dziś skontaktowaliśmy się z prezesem zarządu głównego - Wiesławem Kaczmarkiem, który zaprzeczył takim faktom, stwierdzając, że byłoby to niezgodne ze statutem TOnZ. Niezgodne także dlatego, że oddział w Kołobrzegu istnieje i działa. I działa prężnie, o czym wielu osobom wiadomo, bo o naszych akcjach piszemy regularnie na portalu miastokolobrzeg.pl. W Kołobrzegu, nasza działalność daje się we znaki właścicielom zabytków. Wie o tym prezydent i starosta, czy proboszcz Parafii Mariackiej przy bazylice, z którym współpracujemy w związku z restauracją bazyliki. W ostatnich 3 latach nasze najgłośniejsze działania dotyczą protestu w sprawie stalowej klatki w bindażu przy ul. Towarowej, zatrzymania prac przy Batardeau, w związku z brakiem nadzoru archeologicznego przy odbudowie brzegów Parsęty, czy doprowadzenia do nieodebrania prac restauracyjnych przy bazylice w ubiegłym roku. Mamy na naszym koncie wiele interwencji u wojewódzkiego konserwatora zabytków, zarówno w sprawie działania na szkodę zabytków jak i w związku z rozpoczęciem ich potencjalnej restauracji. Nie wspomnę już o tym, że jestem jedynym społecznym opiekunem zabytków w powiecie kołobrzeskim, o formalnie potwierdzonym statusie w Starostwie Powiatowym już 6 lat temu.

W tym roku, to nasze Towarzystwo, podobno to, które nie działa, wniosło do starosty kołobrzeskiego już kilka miesięcy temu o poszerzenie składu Rady Muzeum. To dzięki temu teraz swojego przedstawiciela będzie mogło mieć w niej miasto. Dzięki nam, powrócono do kwestii wpisania do rejestru zabytków Parku Jana Henryka Dąbrowskiego (to dzięki nam ma tę nazwę). Zwróciliśmy się również o nadanie bukowi zwyczajnemu na Placu 18 Marca imienia znanego kołobrzeskiego ogrodnika Heinricha Martensa. I gdybym nie został wybrany do Rady Muzeum, dziś nikt nie pomawiałby Towarzystwa i mnie o działanie pozorne i nielegalne, w dodatku w prywatnym czasie i za własne pieniądze. Dobrze, że człowiek od innych może się dowiedzieć, jak czasami głupi jest i naiwny, poświęcając się społecznie na rzecz dobra ogólnego.

Dlatego warto poważnie zastanowić się nad całą tą chorą sytuacją. Skoro ma być dalej, tak jak było, nie widzę problemu. Jeśli Zarząd Powiatu chce powołać profesora Rębkowskiego do Rady Muzeum, a ja zajmuję ten jeden jedyny wolny fotel, jestem gotów złożyć rezygnację. Wychodzę z założenia, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby nadzorować muzeum w ramach naszego Towarzystwa czy pracy dziennikarza. Jak powiedział jeden z byłych pracowników muzeum, jednym artykułem na naszym portalu zrobiono więcej, niż cała rada muzeum dokonała w poprzedniej kadencji. Chodzi o wprowadzenie nieodpłatnego wstępu do kołobrzeskiego muzeum dla wszystkich chętnych w czwartki, zgodnie z ustawa o muzeach. Członkowie rady nawet o tym się nie zająknęli, przez 4 lata…


Robert Dziemba

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.