menu

Felieton: z ławy obrońcy i kibica (15)

kołobrzeg, miastokolobrzeg.pl, Felieton: z ławy obrońcy i kibica, opowieści wigilijne, edward stepieńCzego uczy nas historia? (część I)... Czy można postawić znak równości między PRL-em, a III RP, czy też za komuny żyło się lepiej jak twierdzą co niektórzy?

 


Zamieszczanie komentarzy pod artykułami to nowość, którą przyniósł Internet i elektroniczne gazety, takie jak miastokolobrzeg.pl. Kiedyś można było tylko gadać do telewizora i w zaciszu domowym pieklić się na zasadzie „gadał dziad do obrazu, a obraz ani razu”. Teraz ci mniej leniwi piszą komentarze. Można je podzielić na kilka kategorii. Te pełne inwektyw, wulgaryzmów i innych niedozwolonych treści są usuwane przez administratora, aby nie przysparzać pracy sądom. Są też aprobujące. Jako twórca cyklu „Kołobrzeg z archiwum IPN” oraz felietonów  pod ogólnym tytułem „Z ławy obrońcy i kibica” wyrażam serdeczne podziękowanie za komentarze, które potwierdzają, że są ludzie i to bardzo liczni, którzy podzielają moje poglądy. Miło jest dowiedzieć się, że wyrażam przekonania znacznej grupy ludzi. Uważam, że jestem przedstawicielem ludzi myślących, którzy w sposób krytyczny dokonują oglądu otaczającej rzeczywistości.

Są również wpisy wyraźnie negatywne, które generalnie można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza z nich to komentarze, które atakują mnie „ad personam”. Czyli mówiąc po ludzku adwersarz nie zwalcza moich poglądów, ale moją osobę. Mogą być ludzie, którzy mnie nie lubią z najrozmaitszych powodów. Być może jako adwokat reprezentując jedną stronę procesu musiałem występować przeciwko komuś innemu. Są to oczywiste konsekwencje mojego zawodu, że ustawicznie muszę narażać się różnym ludziom. Często moi przeciwnicy procesowi zapominają, że prezentuję stanowisko w danej sprawie, a nie wyrażam osobiste poglądy wobec konkretnych osób. Spora grupa osób nie lubi mnie, gdyż zajmuję jednoznaczne stanowisko wobec najnowszej historii. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i ich tajni współpracownicy mogą być niezadowoleni, że ujawniam dotychczas pilnie strzeżone tajemnice. Podejmując działalność naukową, w pełni zdawałem sobie sprawę, że prawda o faktach z nieodległej przeszłości może zdenerwować co niektórych. Esbecy mają mi za złe, że po raz pierwszy w Polsce opublikowałem w książce „Kołobrzeg-twierdza Solidarności”, zdjęcia tzw. szeregowych funkcjonariuszy SB i dzięki temu wielu ludzi mogło poznać nazwiska swoich prześladowców. Ludzie ci szczególnie pilnie czytają moje artykuły i nie opuszczają żadnej okazji do zamieszczenia wrednych komentarzy. Bardzo dobrze znam esbeckie metody, chociażby z opluwania księdza Popiełuszki nawet po jego śmierci. Żadną miarą nie chcę się do niego przyrównywać, ale jedynie pokazuję, że raz wypracowane metody są używane w wielu innych sytuacjach, aby dokuczyć osobie o odmiennych poglądach. Z oczywistych powodów do grupy wyżej opisanych komentarzy nigdy nie będę się odnosił.

Są też adwersarze, którzy mają odmienne poglądy od moich i tych opinii nie chciałbym pozostawić bez odpowiedzi. W pierwszej części tego felietonu sprzeciwiam się pomniejszaniu roli opozycji demokratycznej w Kołobrzegu w latach 80-tych. Coraz częściej słyszę głosy, że przecież w Kołobrzegu nic się nie działo – był spokój, ład i porządek. Komuna rządziła niepodzielnie, a grupa działaczy „Solidarności” w sposób nieuzasadniony przypisuje sobie patriotyczne postawy. W dniu 11 listopada 2011 r. opublikowałem artykuł z cyklu „Kołobrzeg z archiwum IPN” nr 21 (59) [przeczytaj], który poświęciłem przypomnieniu największej manifestacji, jaka miała miejsce w Kołobrzegu w okresie stanu wojennego. Tematem tym zajmuję się od dłuższego czasu i pisałem o tym w książce „Kołobrzeg-twierdza Solidarności” oraz w książce wydanej miesiąc temu przez IPN Oddział Szczecin pt. „Kościół katolicki w realiach władzy komunistycznej na Pomorzu Środkowym w latach 1945-1989”. W tej ostatniej pozycji jest mój artykuł pt. „Opozycja w cieniu kościołów na przykładzie Białogardu, Kołobrzegu, Koszalina i Słupska” i opisuję tam między innymi wydarzenia w Kołobrzegu z 10 listopada 1982 roku.

Publikując artykuł na portalu miastokolobrzeg.pl zamierzałem uhonorować ludzi dzielnych i odważnych, którzy nie bacząc na konsekwencje w sposób otwarty i jawny wystąpili przeciwko totalitarnemu państwu i protestowali przed kołobrzeską katedrą, sprzeciwiając się niesprawiedliwości i uciskowi. Osobiście uważam, że są to bohaterowie, zasługujący na wdzięczność potomnych, a ich nazwiska należy wyryć w spiżu ku pamięci pokoleń. Mam takie przekonanie z osobistych doświadczeń. W dniu 10 listopada 1982 roku byłem w Kołobrzegu i przyglądałem się tym wydarzeniom z pewnej odległości. Miałem małe dziecko i nie starczyło mi odwagi, aby podejść bliżej i czynnie uczestniczyć w manifestacji. Podobnie zachowywało się wielu innych kołobrzeżan, którzy przestraszyli się oddziałów milicji uzbrojonych w długie bojowe pałki. Tym bardziej szanuję i podziwiam ludzi, którzy czynnie uczestniczyli w manifestacji składając pod ołtarzykiem przy katedrze kwiaty, znicze i śpiewając patriotyczne pieśni. Niby niewiele, ale jakże dużo. Wiem z własnego doświadczenia, ile wtedy trzeba było mieć odwagi, aby podejść te kilkadziesiąt kroków bliżej ze świadomością narażenia się na represje i szykany. Ludziom tym należy się nasza wdzięczna pamięć i szacunek. Jak dotychczas nikt ich nie zauważał i nie podziękował za heroizm i patriotyczną postawę. Bez fałszywej skromności poczytuję sobie za zasługę, że jako pierwszy przywróciłem zbiorowej pamięci ludzi dzielnych i zasługujących na szacunek. Uważam, że ich nazwiska winny zawisnąć na murze naszej bazyliki w miejscu, w którym pokazali, że słowa „Bóg, honor, ojczyzna” nie są pustymi dźwiękami.

Takie są moje przekonania i dlatego nie mogę zgodzić się z komentatorem nicku „11.11.11”, który napisał swoje uwagi pod moim artykułem z dnia 11.11.2011 r. Osoba używająca tego pseudonimu napisała między innymi:
„#16  jacy bochaterowie.dalej zyjecie w zakłamaniu,a co takiego tu sie działo nic poprostu nic kołobrzeg to mala mieścina nie przypisujcie sobie tego ze przyczyniliście sie do obalenia KOMUNIZMU.smieszni jestescie i te nazwiska moze zrobcie im tablice pamieci i umiesccie przy katedrze.przestancie sie oszukiwac i oszukiwac innych,wielcy bohaterowie  
#19 Tyle, że z dawnych chuliganów dziś próbuje się robić bohaterów.
#23 Tylko jakoś na myśl przychodzi, ze w tamtych czasach służby porządkowe robiły to samo to dziś policja. Może się mylę ...
#25 Dziękuje my za podanie listy z nazwiskami chuliganów z roku 1982.” [pisownia wszystkich cytatów oryginalna]

Z wpisów tych jednoznacznie wynika, że komentator „11.11.11” porównuje patriotyczną manifestację z 10.11.1982 roku z ekscesami w Warszawie w dniu 11.11.2011 r. stawiając między nimi znak równości. Wynika to, moim zdaniem, po części z ewidentnych przekłamań naszych środków masowej komunikacji, które:
1) nie podały, że manifestacja patriotyczna 11.11.2011 r. była w pełni legalna, zabezpieczona przez policję, która wbrew ustaleniom skierowała ją okrężną trasą. Wielotysięczna spokojna manifestacja patriotyczna nie była w ogóle pokazywana przez telewizję tzw. publiczną i w czasie jej trwania nie dochodziło do żadnych zamieszek;
2) pokazywały ekscesy chuligańskie polegające na przykład na zniszczeniu auta TVN i które nie miały nic wspólnego z manifestacją patriotyczną, która odbywała się w zupełnie innej części Warszawy;
3) pokazywały zadymy wywołane przez lewaków niemieckich i polskich, którzy po wywołaniu burd schowali się w swojej bazie – siedzibie „Krytyki Politycznej” – pisma hojnie opłacanego przez nasze państwo. Pominięto, że tzw. antyfaszyści to lewaccy bojówkarze uzbrojeni w kastety i baseballe, które znalazła policja w lokalu „Krytyki Politycznej”.

Policja jest po to, aby zachowywać porządek i chronić obywateli oraz zapewniać prawo do wyrażania swoich poglądów. 11 listopada 2011 roku mogli manifestować patrioci świętujący rocznicę odzyskania  niepodległości, jak również mogli wyrażać swoje poglądy osoby, którym obca jest idea niepodległości. Zadaniem policji było w tym przypadku niedopuszczenie do starcia przeciwstawnych racji. Pomimo licznych zastrzeżeń  padających z obu stron policja starała się zapewnić obywatelom możliwość demonstrowania najróżniejszych poglądów.

Uważam więc za ewidentne nadużycie, że komentator o nicku „11.11.11” stawia znak równości pomiędzy obecnymi działaniami policji z represjami milicji i SB z 10.11.1982 r. Różnice są ogromne:
1) manifestacja patriotyczna z 10.11.1982 r. pod kołobrzeską katedrą została przez komunistów uznana za nielegalną pomimo, że obowiązująca w tym czasie ustawa o zgromadzeniach z dnia 29 marca 1962 roku przewidywała, że zgromadzenia na terenach przykościelnych nie muszą mieć zgody władz. Rozpędzenie pałkami ludzi, którzy pod Katedrą śpiewali pieśni religijne, np. „Rotę” lub „Boże, coś Polskę”, było złamaniem prawa wówczas obowiązującego;
2) manifestacja w 1982 roku miała bardzo spokojny przebieg. Nikt nie atakował milicji, nie rzucał kamieniami i nie niszczył mienia. Gdyby nie szturm uzbrojonych w hełmy, tarcze i bojowe pałki milicjantów na spokojnych ludzi – to zapewne wszyscy rozeszliby się do domów. Wielu znacznie wcześniej opuściło manifestację, jak na przykład główny organizator Wojciech Krzewina;
3) spokojnie przebiegające legalne zgromadzenie na placu przykościelnym zostało bezwzględnie zaatakowane przez zwarte formacje milicji. Komentator „11.11.11” myli się, że służby porządkowe w 1982 i w 2011 r. robiły to samo;
4) wszystkim 27 osobom ukaranym przez Kolegium ds. Wykroczeń w 1982 roku postawiono zarzut brania udziału w akcji protestacyjnej obok Katedry, tj. o czyn z art. 51 pkt. 1 dekretu o stanie wojennym. Jak wynika z oryginalnych dokumentów wina jednej z ukaranych Pani Zbigniewy Buszty polegała na tym, że śpiewała pieśni patriotyczne i wznosiła do góry rękę układając palce w kształcie litery V (oryginalne orzeczenie kolegium opublikowałem na str. 88 i 89 książki „Kołobrzeg-twierdza Solidarności”).

Komentator „11.11.11” pisząc „dziękuję za podanie listy z nazwiskami chuliganów z 1982 roku” w sposób oczywisty obraża tych wszystkich ludzi. Nazywanie Pani Profesor Zbigniewy Buszty i innych osób chuliganami, oburza mnie w najwyższy sposób.

Ewidentną niewiedzą wykazał się „11.11.11” we wpisie nr 29 kierowanym bezpośrednio do mnie. Napisał on, cyt. „Zarzut czynnej napaści na policjantów usłyszało 36 osób zatrzymanych podczas zamieszek na pl. Konstytucji - poinformowała reporterka TVN24 powołując się na rzeczniczkę Prokuratury Okręgowej w Warszawie Monikę Lewandowską. Grozi im za to do 10 lat więzienia. Wiadomo też, że te osoby będą odpowiadały przed sądem w trybie normalnym... A co z czynną napaścią na milicjantów w 1982? Manifestacja jest pokojową za nim jakiś dureń, oszołom i chuligan nie zaczną rzucać kamieniami, kostką brukową czy łańcuchami ...... ale o tym Pan nie napisał w swoim artykule. Pewnie zapomniał Pan. Proszę być obiektywnym.”

Odpowiadam. Żaden z uczestników manifestacji z dnia 10.11.1982 r. nie usłyszał zarzutu czynnej napaści na milicjantów, bo takiej napaści nie było i nawet Służba Bezpieczeństwa nie wymyśliła takiej bzdury, jaką wypisuje „11.11.11”. Głuszkowski, Raciniewski, Staluszko, Chwaleba, Malczak i Wasylów zostali w Sądzie oskarżeni o udział w manifestacji i znieważenie funkcjonariuszy, tj. o czyn z art. 236 kodeksu karnego wówczas obowiązującego, a nie z art. 234 k.k., tj. o czynną napaść. Dokładne zarzuty podaję w pracy „Kołobrzeg-twierdza Solidarności” na str. 312-315.

Wzywanie mnie do obiektywności jest w tej sytuacji co najmniej niezrozumiałe. Mogę zgodzić się, że zdarzają się sytuacje, gdy pokojowa manifestacja jest wykorzystywana przez zadymiarzy, ale nie zdarzyło się to 10 listopada 1982 r. Nie mogłem więc pisać o czymś, czego nie było.

Zastanawiam się jaka jest przyczyna obrażania przez „11.11.11” kilkuset ludzi zebranych na manifestacji patriotycznej 10 listopada 1982 roku. Pomijając najprostsze wyjaśnienie, że mógł być „po drugiej stronie barykady” przyjmuję, że jego wypowiedzi nie są powodowane złą wolą, ale brakiem usystematyzowanej wiedzy i dlatego zabrałem głos. W drugiej części felietonu odniosę się do innych wpisów, które znalazły się pod tym samym artykułem i też odnosiły się do porównań rzeczywistości komunistycznej i dzisiejszych warunków życia.


Adwokat Edward Stępień
www.edwardstepien.pl

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.