menu

Woźniak: zajebiaszcze pomysły urzędników

informacje kołobrzeg, jacek woźniak, felieton, nfz, służba zdrowiaZ uwagą, podobnie jak większość Polaków, obserwowałem spór rząd kontra lekarze, w sprawie nowych przepisów dot. refundacji leków.


Do pewnego momentu widać było wyraźnie, że był to raczej spór rząd – pacjenci, ale sprawni PR-owcy Platformy Obywatelskiej zepchnęli go do poziomu rząd – lekarze/aptekarze, czego opozycyjni politycy, w tym moi koledzy z lewicy, nie zauważyli. Nie będę potępiał lekarzy, czy aptekarzy, czy forma przyjętych protestów była właściwa, bo są słabsi w tej konfrontacji, a ja z natury staję po stronie słabszego. Nie mniej jednak musze przyznać, że sam do końca nie rozumiałem, o co tak naprawdę chodzi. Olśniło mnie, gdy problem dotknął mnie osobiście, a raczej moje małe dziecko.

Chłopczyk – jak to w jego wieku – ma kłopoty z trzecim migdałem, a na dodatek pojawia się podejrzenie alergii na COŚ, co dopiero ma ustalić alergolog. Lekarz rodzinny skierował nas do laryngologa. U pani laryngolog (cud!!) nie było kolejki, więc nie tylko dzieciaczek został kompleksowo przebadany, ale i rozmowa na temat wiadomych przepisów nam się, przy okazji, kleiła. Dobrze jest przepytać na taką okoliczność kogoś, kto stosuje te przepisy na co dzień. I co się okazuje?

Laryngolog, który leczy moją rodzinę praktycznie od zawsze, i zna bolączki, historie choroby, aplikowane dotychczas lekarstwa itp., nie może zapisać mojemu dziecka nawet najprostszego leku refundowanego na alergię (jej doświadczenie pozwala postawić diagnozę, że jest uczulenie), bez dodatkowej konsultacji z alergologiem. Bo Narodowy Fundusz Zdrowia ją, jako lekarza przepisującego lek, mógłby ukarać za taką ordynację specyfiku. Pani doktor wyjaśniła mi to na innym, bardziej obrazowym przykładzie.

Wyobraźmy sobie taka sytuację: mój lekarz rodzinny prowadzi mnie od wielu lat, od strony stanu zdrowia zna mnie perfekt. Lata wzajemnych kontaktów – leczenia – pokazały, że na moje chore gardło lepiej działa antybiotyk, który w zasadzie jest antybiotykiem leczącym stany zapalne jelit, a nie gardła. Po prostu tak jest, każdy z nas ma inny organizm, który różnie zachowuje się w różnych okolicznościach chorobowych. I ten mój lekarz rodzinny, od 1 stycznia 2012 r. nie będzie już mógł mi przepisać na gardło antybiotyku na jelita, bo urzędnik NFZ w trakcie kontroli zakwestionuje mu przyjęty proces leczenia!!! Bo na chore gardło zapisał mi lek na jelita!!! Ba, mój lekarz, który mnie bardzo dobrze zna, będzie miał obowiązek zapisać mi lek na gardło, chociaż wie, że może on mi nie pomóc. Będę męczył się tylko dlatego, że jakiś urzędnik, gdzieś tam na górze wpadł na zajebiaszczy pomysł, że moje gardło ma być leczone lekami na gardło, które w moim przypadku mogą nie zadziałać. Po tygodniu znów będę u lekarza, ten mnie odeśle do innego lekarza, następny być może do jeszcze jednego, itd… To oczywiście będzie generowało dodatkowe koszty dla systemu zdrowia. Ale tego nikt nie zauważył.

A tak na marginesie, najpopularniejsze leki dla dzieci na alergie i sprawy trzeciego migdała (nie znam się, ale wierzę moim lekarzom), nie są w ogóle refundowane. Używają ich miliony Polaków, a szczególnie rodziców małych dzieci. Szkoda, że nikogo nie olśniło, bo nie wszystkich stać na te leki, a generyki też nie są wcale takie tanie.

Jacek Woźniak

P.S. może zastosowałem mocne uproszczenie, ale właśnie tak miało być.

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.