menu

Felieton: z ławy obrońcy i kibica (17)

kołobrzeg, miastokolobrzeg.pl, Felieton: z ławy obrońcy i kibica, opowieści wigilijne, edward stepieńZmarł Zenon Sopilnik... Tak nagle odszedł człowiek zasłużony dla Kołobrzegu, postać bardzo barwna, którą trudno w jakikolwiek sposób zaszufladkować.

 


Zenka znałem 30 lat. Być może słowo przyjaźń jest zbyt poważne, ale niewątpliwie był to mój dobry kolega, którego bardzo szanowałem i ceniłem. Poznałem go jesienią 1982 roku, gdy zwrócił się do mnie, abym pomógł mu w napisaniu statutu Międzyzakładowego Spółdzielczego Zrzeszenia Pomocy w Budowanie Domów Jednorodzinnych ZSMP. Zlecenie to wykonałem w „czynie społecznym” i od tego czasu dość często widzieliśmy się prowadząc długie rozmowy na najprzeróżniejsze tematy. Sama idea spółdzielni była autorskim pomysłem Zenka. W nazwie był skrót ZSMP (Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej), co sugerowałoby, że spółdzielnia jest elementem związku, ale faktycznie tak nie było. Nazwa stanowiła jedynie przykrywkę.

Do spółdzielni w większości należeli ludzie nie będący członkami tej organizacji i nie mający z nią żadnego związku. Przynależność organizacyjna nie była kryterium przyjęcia do spółdzielni. Należy przypomnieć, że w tym czasie, tj. po wprowadzeniu stanu wojennego, problem braku mieszkań dla młodych ludzi był bardzo dotkliwy. W dorosłe życie wchodził największy wyż demograficzny z lat 1953-1954, do którego obaj się zaliczaliśmy. Mieliśmy już swoje rodziny i dzieci, a nie było gdzie mieszkać. Wiem, że Zenek w tym czasie mieszkał w jakiejś klitce na Osiedlu Lęborskim, a ja miałem do dyspozycji z żoną i córką 12 metrów kwadratowych w Sądzie bez kuchni i łazienki. Takich młodych ludzi w podobnej sytuacji w Kołobrzegu było setki, a może nawet tysiące. Budownictwo mieszkaniowe przeżywało w tym czasie załamanie, a efektem wprowadzenia stanu wojennego były horrendalne podwyżki cen na materiały budowlane. W Kołobrzegu wybudowano osiedle przy ulicy Wschodniej, ale mieszkania przydzielano tam tylko wojskowym, bo rzekomo z okien było widać koszary przy Koszalińskiej. W tej sytuacji Zenek wystąpił z inicjatywą utworzenia spółdzielni innego typu niż dotychczasowe. Spółdzielnia mieszkaniowa budowała mieszkania lub domy za własne środki, albo też za uzyskane kredyty i następnie przydzielała je swoim członkom. Natomiast ideą Zenka było, aby członkom spółdzielni od samego początku dać działki w użytkowanie wieczyste i żeby sami za własne środki bądź za kredyty budowali domy. Spółdzielnia miała jedynie świadczyć swoim członkom pomoc pośrednicząc przy zakupie materiałów budowlanych. Była to idea zupełnie nowa. Poprzednio podobną spółdzielnię usiłowano utworzyć w Szczecinku, ale była to próba nie do końca udana. Sam pomysł, aby ZSMP patronował budownictwu jednorodzinnemu było, z punktu widzenia ideologii komunistycznej, co najmniej niepoprawne.

Komuna propagowała egalitaryzm, a wszelka własność osobista była podejrzana. Właściciele domów jednorodzinnych według przekonań twardogłowych komunistów to burżuje obcy klasowo, których należy zwalczać. Tymczasem Zenek chciał, aby organizacja z nazwy socjalistyczna pomagała w budowie domów jednorodzinnych. Zenek w tym czasie był szefem ZSMP w Kołobrzegu, a więc osobą dość wysoko postawioną w hierarchii władz. Historia powstawania Osiedla Witkowice II miała różne zakręty i nie sposób w tym miejscu ich opisywać. Efekt był bardzo dobry, bo powstało osiedle na ponad sto domów wybudowanych wlanymi rękoma młodych ludzi, którzy w „piątek świątek i niedziele” pracowali na swoich budowach. Osobista praca była niezbędna, bo nikt z budujących nie miał własnych oszczędności, a przyznany kredyt pokrywał co najwyżej dwie trzecie kosztów budowy. Oprocentowanie kredytu było bardzo niskie, ale rata miesięczna równała się mojej miesięcznej pensji. Podjęcie decyzji o budowie domu było więc przejawem odwagi i determinacji, gdyż bez podjęcia tego ryzyka nie byłoby gdzie mieszkać.

Zenkowi Sopilnikowi ponad sto rodzin zawdzięcza własny dach nad głową. Być może nie w sensie dosłownym, ale jego zasługi były ogromne. W mojej pamięci Zenek pozostanie osobą niezwykle kreatywną, odważną i mającą nietuzinkowe wizje.

Powyżej opisana krótka historia spółdzielni to nie jedyna przyczyna i powód dobrej pamięci o zmarłym. Na początku 1983 roku (o ile mnie pamięć nie myli) Zenek otrzymał propozycję objęcia funkcji zastępcy I Sekretarza Komitetu Miejskiego PZPR w Kołobrzegu. Nigdy nie byłem członkiem PZPR i zawsze miałem negatywne zdanie o tej partii, ale być może właśnie dlatego Zenek kilkakrotnie radził się mnie, czy ma przyjąć tę propozycję. Zalety tej funkcji widział jako możliwość załatwiania spraw ludziom prostym i pokrzywdzonym. Ja ze swojej strony ostrzegałem go, że celem PZPR nie jest wcale pomaganie ludziom, ale sprawowanie władzy politycznej bez względu na wszelkie okoliczności. Zenek mając 28 bądź 29 lat został zastępcą I Sekretarza, a więc faktycznie drugą osobą w mieście. Była to błyskawiczna kariera otwierająca szerokie możliwości dalszego awansowania. Początkowo był entuzjastycznie nastawiony do swoich obowiązków. Z typowym dla niego optymizmem opowiadał, ile dobrego mógł zdziałać. Euforia trwała jednak zaledwie kilka miesięcy. Zenek przyznał mi się, że twardogłowi członkowie egzekutywy Komitetu Miejskiego PZPR zarzucają mu sprzeniewierzenie się ideałom komunistycznym, bo jego córka poszła do pierwszej komunii świętej. Mówił, że ma do wyboru, albo złożyć samokrytykę albo też zrezygnować. Bez większego wahania wybrał ten drugi wariant blokując sobie jakikolwiek dalszy awans. Zastanawiam się, ilu dzisiejszych polityków stać byłoby na taką decyzję. Wielokrotnie później rozmawialiśmy na ten temat i Zenek nigdy nie żałował swojego świadomego wyboru, który nakazywał mu, aby własne ideały, poczucie sprawiedliwości i godności stawiać wyżej, aniżeli karierę polityczną.

Zenek miał pasje muzyczne, którym oddawał się przez całe życie. Uwielbiał muzykę i zgromadził ogromną kolekcję płyt. Szczególnie lubił muzykę z okresu „hippisowskiego”. W Zenku zawsze było coś z buntownika. Swoimi fascynacjami muzycznymi starał się dzielić z innymi i przez wiele lat w Radio Kołobrzeg prowadził autorską audycję prezentując swoje ulubione nagrania i opowiadając o muzyce i muzykach. Pamiętam jego niski głos wydobywający się z głośnika, który przypominał sposób w jaki mówi Tomasz Mann.

Mam wiele osobistych wspomnień związanych z Zenkiem. Wszystkie one są bardzo dobre. Przez parę dni wahałem się, czy napisać tych kilka osobistych wspomnień o Zenku, ale doszedłem do wniosku, że muszę to zrobić. Odeszła od nas postać bardzo barwna i ważna dla naszego miasta, a na pewno dla ludzi mieszkających na osiedlu Witkowice II. Odszedł człowiek zasługujący na przypomnienie i będzie mi go bardzo brakowało.


Adwokat Edward Stępień
www.edwardstepien.pl

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.