menu

POD PRĄD - felieton Roberta Dziemby (14)

informacje kołobrzeg, komentarz, dziemba, muzeum, rada muzeumDemokracja, czyli idiota za granicą… Cywilizacja to coś pięknego. I dlatego każdego dnia politycy zastanawiają się, co tu jeszcze można spieprzyć...

 


Kto nie oglądał serii "Idiota za granicą" na Discovery Channel, ten może nie poczuć wątku, choć przecież nie dostrzec naszych polskich historii, zwłaszcza przerysowanych lokalnie, jest bardzo trudno. Uważam, że odgrywający rolę podróżnika-idioty Karl Pilkington powinien przyjechać do Polski i obowiązkowo do Kołobrzegu. Jego komentarze byłyby długo oczekiwaną promocją naszego kurortu. Może wreszcie członkowie branży turystycznej, włodarze miasta czy samorządowcy zrozumieliby, z czego każdego dnia polewają zwykli obywatele.

1. Demokracja w PiS. Te słowa na pewno nie idą w parze i nie trzeba ich głośno wymawiać, żeby nie zauważyć, że coś jest nie tak. Idiota za granicą porównałby to do jakiegoś politycznego reżimu, ale u nas to jakiś większy bądź mniejszy standard. Ostatnio, Czesław Hoc został szefem regionu swojej partii. Zagłosowało na niego ponad 100 delegatów. Brawo. To, że nie mieli głosować na kogo innego, bo nikt inny poza Hocem na lidera nie startował, to poboczna historia. Ale przecież jest demokracja, widać na niwie partyjnej nikt inny posuwać nie chciał. Szkopuł w tym, że żeby startować na lidera okręgu PiS, trzeba mieć błogosławieństwo szefa, czyli ojca polskiej demokracji i promotora prawdy w najczystszym wydaniu, prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Gdyby idiota za granicą zobaczył standardy PiS na jednej z konferencji prasowych, gdzie dziennikarz mógł zadać pytanie prezesowi na kartce, pomyślałby, że to junta w czystej postaci. A to Polska. Ale niech nie cieszą się przeciwnicy PiS. Sam pamiętam, jak działacze PO wyrzucili mnie ze swojej konwencji (video poniżej). Można więc śmiało powiedzieć, że to nasz taki kurtuazyjny standard. A poseł może się cieszyć kolejną kadencją na szczycie coraz bardziej marginalizowanej i marionetkowej partii jednego lidera.

2. Demokracja, a więc wybory za 2 lata. Nie widzicie tego jeszcze? To tylko dlatego, że nie ma plakatów wyborczych na słupach. Prawda jest jednak taka, że za 2 lata to kampania wyborcza będzie wychodziła nam bokiem. Na razie, jedynie delikatnie drażni nas w mediach. Prezydenta jakoś tak dużo się zrobiło ostatnio. I starosta chwali się wizytą u znanego reżysera. Jeszcze tylko Henryk Bieńkowski nie opowiedział o swojej wycieczce do USA, może dlatego, że on w wyborach startował nie będzie. Jeden z ważnych polityków PO zapytał mnie, dość pewny siebie, czy widziałem kiedyś, żeby jakiś starosta został prezydentem. Widziałem, ponad rok temu w Białogardzie - jak starosta został burmistrzem. W ramach jednej formacji, chłopaki zmienili głównego rozgrywającego, bo był widać za słaby. Sęk w tym, że w Białogardzie nie rządzi PO, a to zapowiada w Kołobrzegu duże emocje. Taki idiota za granicą zapytałby się, czy chłopaki nie mogliby się dogadać i wygrać te wybory razem. Przecież to takie proste. Otóż nie, bo fotel jest jeden i są tacy, którzy dali się już z fotelem z gabinetu wynieść... To taki nasz lokalny folklor.

3. Demokracja, a więc rozwój. Jak rozwój, to inwestycje. Czy ktoś wie, co będziemy robili w Kołobrzegu po 2014 roku? Dalej będziemy budowali obwodnicę. Etap 3a'. Zbudowaliśmy przecież już niemal wszystko. Teraz mamy budować nową część urzędu, żeby urzędnicy mogli się zrealizować w jakiejś bardziej praktycznej kwestii niż tylko obwodnica. Złośliwi po cichu marudzą, że może wreszcie ci urzędnicy czegoś nie spieprzą, bo będą budować było nie było - dla siebie (wiem, wiem - dla nas mieszkańców). Ale idiota, będąc za granicą, stwierdziłby z przekąsem, że byłaby okazja, aby można coś spieprzyć modelowo. Dzięki temu następne kadry w magistracie, wiedziałyby co robić, żeby wszystko było zrobione jak należy. I wzrosłaby u nas turystyka urzędnicza, bo niejeden urzędnik mógłby przyjechać i zobaczyć, co i jak, bo jak się uczyć na błędach, to cudzych. Przynajmniej byłby to lepszy produkt niż Klimatyczny Kołobrzeg czy Duńczycy, których podobno ma nie być. Oczywiście, marudzenie to medialna specjalność, bo przybędzie nam McDonald's i Castorama, a w końcu będzie można zawalczyć o KFC czy Pizza Hut. Kołobrzeg już nie ma wyższej uczelni humanistycznej, została fizjoterapia. Mamy Regionalne Centrum Kultury, Regionalne Centrum Sportu i możemy mieć Regionalne Centrum Administracji. Brakuje nam jeszcze Regionalnej Spalarni Śmieci, Regionalnej Oczyszczalni Ścieków czy czegoś innego niesłychanie regionalnego. Kołobrzeg może zaś zostać Regionalnym Centrum Demokracji, w którym w atmosferze swobody i wzajemnego zaufania, będzie można czytać pismo prezydenta miasta do Rady Miasta w sprawie wycinki i rozbiórki w Podczelu, która jest bodajże jedną z najcudowniejszych inwestycji całej tej kadencji. I dobrze, żeby radny Woźniak to sobie demokratycznie przyswoił, bo inaczej na własnej skórze odczuje, co to jest demokracja. Idiota za granicą stwierdziłby, że to straszenie opozycji. Ale to przecież, wiadomo, idiota.

Robert Dziemba

 



Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.