menu

POD PRĄD - felieton Roberta Dziemby (18)

informacje kołobrzeg, komentarz, dziemba, muzeum, rada muzeumInformacja permanentna... Netokracja. Nasza nowa rzeczywistość. I dostęp do nieograniczonych źródeł informacji. Sprawdź: zero albo jedynka.

 


Po moim ostatnim posłowie o historii mediów kołobrzeskich i ich przyszłości (przeczytaj), odebrałem wiele sygnałów, otrzymałem kilkanaście e-maili, a także miałem przyjemność przeprowadzić kilka dyskusji. Pytano mnie nawet, ile "Gawex" zapłacił mi za ten tekst. Odpowiadam: nic. I nie wiem, czy tę firmę na mnie stać. W każdym razie, ta wymiana zdań na temat naszej sytuacji na rynku, gdy niemal co miesiąc rodzi się nowy portal, skłoniła mnie do rozważań zupełnie innej natury.

Jakość, koszty i technologia. Tak wygląda paradygmat społeczeństwa opartego na wiedzy. Tak widziany twór, jakim jest organizacja, musi charakteryzować się adaptacyjnością, wydajnością, innowacyjnością i szybkością działania. Żeby lepiej zrozumieć te kategorie, polecam świetny manifest filozoficzny Alexandra Barda i Jana Soderqvista "Netokracja. Nowa elita władzy i życie po kapitalizmie". Do tej pracy jeszcze powrócę. A teraz zejdźmy nad Parsętę. Gdy w 2006 roku opracowywałem pierwsze dokumenty dotyczące kołobrzeskiego rynku mediów, CBOS wskazywał, że 59 procent Polaków nie korzysta z internetu i nie zamierza tego czynić w roku kolejnym. Ba! W tym samym badaniu, 45% ankietowanych twierdziło, że nie używa telefonu komórkowego. Jeśli idzie o rozwój, w latach 1994-2010 wykształciliśmy ok. 3,5 mln absolwentów szkół wyższych. W tym czasie co najmniej 1/3 z nich nie miała szans na jakiekolwiek zatrudnienie. Lektura "Netokracji" uświadomiła mi wówczas, jak wielki potencjał drzemie w Kołobrzegu i w jakim kierunku należy podążać, aby efektywnie go wykorzystać. Tak narodził się projekt portalu "miastokolobrzeg.pl", który udało się uruchomić w grudniu 2009 roku. To jednak był dopiero początek zmian. Brakowało tego czegoś. Czego? Innowacji.

Gdy 2 lata temu trwały prace nad gruntowną modernizacją portalu, niemal wszyscy się z nas śmiali. Faktycznie, wesołe to były czasy. Gdy jest się traktowanym jak nieszkodliwy głupek, można osiągnąć naprawdę wiele, pod warunkiem, że nie będzie się zwracało uwagi na złośliwe oceny otoczenia. Tak Sławek Chałupniczak pracował nad nowymi rozwiązaniami, które jak się okazuje, zrewolucjonizowały rynek informacji nad Parsętą. Zresztą, nie chodziło tu o jakąś przełomową technologię, ile o wizję i jakość opracowanych rozwiązań. Trzyczęściowy podział sekcji artykułów 2 lata temu spotykał się z pobłażliwymi uśmiechami. Teraz to rozwiązanie z powodzeniem się kopiuje, ale wówczas standardy były inne. Każda modernizacja i rozwój spotykały się później z natychmiastowym kopiowaniem ze strony konkurencji, jak na przykład wyprowadzenie ogłoszeń czytelników na stronę główną czy wprowadzenie mobilnej wersji naszego portalu. Byliśmy pierwsi pod tym względem w Kołobrzegu, inni musieli się dostosowywać, a niektórzy nie zrobili tego do tej pory.

Ale i nie o to chodzi. Klucz powodzenia leży gdzie indziej. Zwrócił mi na to uwagę jeden z moich przyjaciół, pokazując telefon komórkowy i kilkanaście lat temu twierdząc, że to właśnie klucz. I choć statystyki pokazywały coś odmiennego, prawda była taka, że coraz więcej osób nie chciało znaleźć się w grupie cyfrowo wykluczonych. Tu nie chodzi o informację, wiedzę pod różnymi postaciami, publikowaną czy powielaną w jakikolwiek sposób. Chodzi o system. Szerzej piszą o tym autorzy "Netokracji": "Komunikacja w społeczeństwie informacyjnym może się odbywać tylko w tych systemach, w których występuje sprzężenie zwrotne. Dawna, jednokierunkowa komunikacja trafi natomiast do muzealnego działu osobliwości. Samo pojęcie "komunikacja" zakłada nie tylko istnienie odbiorcy, ale i mniej lub bardziej kompetentną reakcję, która wraca do nadawcy i pełni funkcję nowych danych wejściowych w cyklicznie powtarzanej pętli sprzężenia zwrotnego. (...) Celem jest wykorzystanie ciągłego przepływu informacji do uaktualniania na bieżąco swej niezwykle pożądanej wirtualnej tożsamości". Taka tożsamość jest stymulowana kontaktami. Kontakt zostanie nawiązany, gdy gracz będzie miał cenne i użyteczne informacje. Mało tego. Musi mieść zdolność do zarządzania informacjami i prezentowania ich w sposób atrakcyjny. Kontakty stają się w sieci dostępne, gdy będzie można je wymienić na inne kontakty. Tak też można mieć ciastko i zjeść ciastko; można mieć informację i podzielić się nią z innymi. Nie ma róży bez kolców. Chodzi o to, aby ta informacja przebiła się przez inne kanały, aby trafiała do najważniejszych kontaktów, aby budowała interakcje. Alexander Bard i Jan Soderqvist konstatują tak: "Istotna jest tylko umiejętność wykreowania uwagi w tych kręgach, które mają znaczenie: jeżeli masz do powiedzenia coś takiego, że ucichnie informacyjny szum". Witajcie w informacjonalizmie czy też w bezpłatnej hiperrealności.

Czy zniknie prasa? Czy radio odejdzie do lamusa, a telewizja zamieni się w totalną rozrywkę? W moim przekonaniu nie do końca. Tak jak powstanie portalu "miastokolobrzeg.pl" zapoczątkowało przemiany na rynku lokalnym i powstawanie kolejnych głosów medialnych, tak wejście na rynek nowego gracza telewizyjnego wymusi nowe podejście do odbiorcy. Nie chodzi tu o liczbę informacji. Nie chodzi tu o autorytet czy uprawiane gatunki literackie. Chodzi o jakość, technologię i cenę. Nie ma powrotu do analogu. Świat zdigitalizowany to fakt. Ale to nie śmietnik, a odbiorcy to nie bezdomni i bezideowi ludzie, grzebiący w koszach ze stosami nikomu nieprzydatnych danych, w oczekiwaniu ich właścicieli, że a może ktoś coś dla siebie znajdzie i zechce wyciągnąć z kubła. Świat cyfrowy to tylko pozorny chaos.

Nie ma odwrotu. Sieć powiększa swój zasięg. Rozwój technologii powiela funkcjonalność i utylitaryzm określonych rozwiązań. Jesteśmy skazani na netokrację i jej wpływ na struktury społeczne. Ludzie chcą wiedzieć wszystko tu i teraz. Segregacji za nich dokona sieć i autogenerowane sprzężenie zwrotne. Przekonał się o tym rząd w sprawie ACTA.

Jeśli więc wstajesz rano i czytasz informacje, nie pozostają one bez reakcji. Sukcesem nie jest samo czytanie. Sukcesem jest sprzężenie zwrotne w wybranych i szczególnie poszukiwanych grupach. Reszta jest prosta: zero albo jeden. Albo ci się uda, albo nie. Albo zbudujesz kontakt, albo nie będzie reakcji. W netokracji nie ma stanów pośrednich.

Robert Dziemba

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.