menu

POD PRĄD - felieton Roberta Dziemby (58)

informacje kołobrzeg, komentarz, dziembaKłamstwo Jarosława B... Jarosław B., który z dziennikarstwem mało co ma wspólnego, znowu rozpuszcza nieprawdziwe informacje.


Czasami nie warto zniżać się do poziomu ścieku, ale w kołobrzeskiej demokracji granice nienormalności przekroczyliśmy już dawno i nie można przyzwalać na dalsze zboczenia. Jest to możliwe tylko i wyłącznie dlatego, że wciąż są ludzie, którzy to, co dzieje się wokół innych, mają po prostu w nosie. Inaczej Jarosław B. dawno nie pracowałby w żadnej redakcji. To kolejny raz, gdy B. pisze nieprawdę, i uważam, że celowo wprowadza w błąd. Czy B. ma w tym jakiś interes, trudno mi powiedzieć.

W ostatnich dniach mieliśmy duże zamieszanie w Kołobrzegu, także za sprawą dziwnych komentarzy i informacji. Takie nieodpowiedzialne dziennikarstwo powoduje, że do opinii publicznej docierają informacje w stylu: a w radio ktoś mówił, że most jest źle zrobiony, może się zawalić. Czemu nic nie piszecie? No i rozpoczyna się sprawdzanie, wyjaśnianie, telefony. Taki temat to dwie godziny pracy. Kolejna sprawa: urzędnicy wprowadzili w błąd opozycję - donosi B. Sprawdzam. 4 godziny pracy. Trzeba sprawdzić stan faktyczny, dokumenty, zapytać w urzędzie, dopytać, zadzwonić. Bo trzeba być rzetelnym.

Analiza sprawy rozbudowy Urzędu Miasta, moim zdaniem, prowadzi do wniosku, że gdyby od początku zrobić to tak, jak rzemiosło dziennikarskie nakazuje, nie byłoby całej afery. Ale tego moim zdaniem zabrakło. Sam B. w rozmowie z wiceprzewodniczącym rady, mówi: "Zastanawia mnie ta informacja o obrysie, bo cały czas było przekazywane do wiadomości publicznej, że urząd będzie rozbudowywany w ramach istniejących granic". Ponieważ nie znam takich wypowiedzi publicznych i media pisały o tym, że jest inaczej, chciałem się dowiedzieć, skąd B. wziął taką informację, że podaje ją do publicznej wiadomości, a Henryk Bieńkowski tego nie prostuje. Mam prawo czegoś nie wiedzieć, ale moim obowiązkiem jest to sprawdzić. Chodzi o wypowiedź B., nie radnego Bieńkowskiego. Zadzwoniłem do B., ale ten nie potrafił mi powiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Zacytowałem B. treść moich artykułów, zacytowałem mu treść odpowiedzi prezydenta na interpelację Henryka Bieńkowskiego. Nigdzie publicznie nikt nie mówił, że urząd będzie rozbudowywany po obrysie. Było odwrotnie i stąd w 2012 roku wybuchła afera związana z tym, że nie wszyscy takiej inwestycji chcieli. B. nie potrafił odpowiedzieć na moje pytanie, tłumaczył się mgliście, nie znając faktów. Moim zdaniem zachodzi podejrzenie, że po prostu ich nie sprawdził.

Następnie B. zaproponował mi, abym za godzinę spotkał się z nim i z Bieńkowskim na rozmowie do radia. Początkowo się zgodziłem, ale gdy okazało się, że to ja mam rozmawiać z Bieńkowskim i nie będzie nikogo z magistratu, odmówiłem. B. chciał, wszystko na to wskazuje, moim kosztem odkręcać aferę, którą wywołał swoją pracą. Stwierdził, że w tym temacie będzie dzwonił ewentualnie w czwartek rano.

Zamiast tego, wieczorem B. publikuje swój pseudofelieton, pisząc nieprawdę już na samym początku, że Dziemba: "ustala czy Henryk Bieńkowski wiedział co mówi, kiedy w wywiadzie dla Radia Kołobrzeg powiedział, iż UM będzie rozbudowywany wbrew ustaleniom radnych PdK z prezydentem Gromkiem". No właśnie Dziemba ustalał coś innego: czy B. wiedział o czym mówił Bieńkowski, gdy B. z nim rozmawiał, wprowadzając opinię publiczną w błąd - moim zdaniem oczywiście.

Niedawno w TKK można było zobaczyć nasz portal, zamazany, z informacją, że było u nas naruszenie ciszy wyborczej. Zarzuty postawił nam publicznie radny Marek Młynarczyk. Myślicie państwo, że ktoś z TKK poprosił mnie jako redaktora naczelnego o komentarz? Zapytał może o zdanie, dlaczego łamię prawo? Nie, no bo po co? Niedawno Marek Młynarczyk to mi oddał rację, że ciszy wyborczej nie naruszyliśmy. Podaliśmy sobie ręce, sprawa zakończona. Mało kto zachowuje się tak jak radny Młynarczyk. Nie oglądam TKK, ale tak jak dzwoniono do mnie z informacją, że nasz portal jest oskarżany o naruszanie ciszy wyborczej, tak nikt jeszcze nie zadzwonił, żeby powiedzieć, że ktoś mnie i moich współpracowników za to ze strony TKK przeprosił. Co nas nie zabije, to nas wzmocni.

Temat B. to grubszy kaliber. Jeśli B. będzie zaprzeczał, dysponuję nagraniami obu naszych rozmów w dowód tego, że B. kłamie. I pamiętajmy: "Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili" - E. Burke.

Robert Dziemba

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.