Few Clouds

12°C

Kołobrzeg

13 czerwca 2024    |    Imieniny: Antoni, Lucjan, Gracja
13 czerwca 2024    
    Imieniny: Antoni, Lucjan, Gracja

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Proces Komandora Mieszkowskiego - cz. IKołobrzeg w archiwum IPN – 36 (74). Oficer informacji zadał komandorowi Mieszkowskiemu pytanie: czy w czasie przesłuchania w dniu 17 kwietnia 1952 roku o godzinie 1730 wyraziliście się następująco: „jesteście mordercami w imię waszej ideji”. Czy te słowa potwierdzacie? Potwierdzam, w dowód czego je podpisuję”.


Jestem w posiadaniu 19 opasłych tomów akt z inwigilacji i procesu komandora Stanisława Mieszkowskiego. W kilku częściach przedstawię je Państwu, albowiem zbliża się Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

W dniu 1 marca o godzinie 1700 odbędzie się msza święta w kołobrzeskiej Katedrze, po czym nastąpi przemarsz pod pomnik Józefa Piłsudskiego, a następnie pod pomnik komandora Stanisława Mieszkowskiego przy latarni morskiej. Swoistym preludium tych uroczystości była moja prelekcja dotycząca komandora Stanisława Mieszkowskiego w dniu 24 lutego 2016 roku o godzinie 1800 w siedzibie Fundacji Historia Kołobrzegu w ratuszu [przeczytaj]. Ponadto w ramach obchodów w dniu 4 marca o godzinie 1800 w Muzeum przy ulicy Armii Krajowej odbędzie się wykład dra Andrzeja Ossowskiego z Zakładu Genetyki Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie pt.: „Polska Baza Genetyczna Ofiar Totalitaryzmów – identyfikacja ofiar zbrodni komunistycznych 1944-1956”. [przeczytaj] Doktor Andrzej Ossowski uczestniczył w wykopaliskach na tzw. „Łączce” w Warszawie i dokonywał między innymi identyfikacji zwłok komandora Stanisława Mieszkowskiego. Moim zamysłem było więc, aby obie prelekcje wzajemnie się uzupełniały.

W dostępnych mi aktach BU 2386/13688 (k. 13 i k. 14) znalazłem życiorys pisany ręką komandora Stanisława Mieszkowskiego, który przytaczam w całości:
Urodziłem się jako pierwszy syn Stanisławy z Wojeńskich i Juliusza małżonków Mieszkowskich. Ojciec mój był inżynierem i zmarł w roku 1927. Początkowo nauki pobierałem w domu, od roku 1911 uczęszczałem do Polskiego prywatnego gimnazjum Dąbrowskiego w Piotrkowie.
W roku 1914 z rozpoczęciem wojny wyjechałem wraz z rodziną do Moskwy z powodu wzięcia ojca mego do wojska jako podoficera z cenzusem przynależności do P.P.S. w czasach studenckich i wyroku, który przez trzyletnią Syberię przyniósł ojcu zakaz [słowo nieczytelne] kiedykolwiek [słowo nieczytelne] oficera. W Rosji przebywałem do 1918 roku, po demobilizacji ojca rodzina powróciła do Polski. Gimnazjum ukończyłem w Siedleckim, służąc w międzyczasie w Wojsku od 20 czerwca 1920 roku do stycznia 1921 r. Maturę zdałem w roku 1923 i w tym roku wstąpiłem do Unitarnej Szkoły Podchorążych w Warszawie kończąc je w roku 1924 i zdając egzamin wstępny do Ofic. Szkoły Mar. Woj. w Toruniu. Szkołę tę (wydział morski) ukończyłem po trzech latach. Służbę oficera okrętowego pełniłem na kilku jednostkach floty, a w roku 1929 jako por. mar. zdałem egzamin wstępny przed Francuską Misją Morską i zostałem odesłany do Szkoły Specj. Artylerii Morskiej (E.O.C) w Toulonie (Francji). Szkołę ukończyłem w roku 1930 odbywszy paromiesięczną praktykę jako specjalista na francuskich kontrtorpedowcach eskadry śródziemnomorskiej. Odbyłem podróż do Zatoki Gwinejskiej i poznałem wiele portów Morza Śródziemnego. Po powrocie do kraju pełniłem obowiązki specjalisty na zespołach floty i w szkołach Mar. Woj. Byłem I-ym artylerzystą O.R.P. „Burza”, a następnie referentem broni morskiej i dowódcą szkolnego okrętu artylerii – O.R.P. „Mazur”. W roku 1935 (I.I) zostałem awansowany do stopnia kpt. mar., a wkrótce potem odkomenderowany w charakterze specjalisty art. [artylerii dop. ES] do Komisji Nadzorczej budowy nowych okrętów w Anglii i Francji . Otrzymałem pochwałę za powierzone tam obowiązki. Po półtora roku powróciłem do kraju i zostałem wyznaczony na Dowódcę Oddziału Szkolnego i wykładowcę artylerii morskiej do Szkoły Podchorążych Mar. Woj. w Toruniu. Podczas miesięcy letnich co roku byłem wyznaczany Dowódcą O.R.P. „Gen. Haller”, który był na lato oddawany do użytku S.P.M.W. Podczas mobilizacji 1939 r. na własną prośbę opuściłem ewakuującą się szkołę i zostałem wyznaczony na Dowódcę tegoż O.R.P. „G. Haller” na którym odbyłem pierwsze dni wojny z niemcami. Po uszkodzeniu okrętu przez bomby przeciwnika byłem Dowódcą odcinka prze – [brak fragmentu].
Niewolę odbyłem w oflag IX B Nienburg 1/w, XVIII C – Spittal 1/o (Austria) w czasie od czerwca 1940 r. do końca Wolenbergu – oflag II C batalion 6. Po powrocie do Gdyni zgłosiłem się w Głównym Urzędzie Morskim, który wyznaczył mi stanowisko Kapitana Portu Kołobrzeg w którym pozostałem do powołania do służby czynnej w Mar. Woj. , tj. od maja 1945 do stycz. 46. W obozach nie zajmowałem się polityką. Czas wypełniałem przede wszystkiem studiami języków obcych oraz pracą w teatrze obozowym jako rzeźbiarz, ponadto redagowałem dział morski tajnej gazetki oraz wygłaszałem w barakach pogadanki o Morskich sprawach za co trzykrotnie odbywałem areszt ścisły.
Posiadam czworo rodzeństwa z których młodszy ode mnie brat Józef który będąc oficerem rezerwy przedarł się do Anglii, a zwolniwszy się następnie z wojska zajmował sie polityką jako członek P.P.S. od lat młodzieńczych. Był prześladowany przez grupę andersowską. Zginął w Palestynie rzekomo w więzieniu „rodaków” po powrocie z Moskwy, dotąd dojeżdżał w [brak słowa]. Następny z kolei brat Juliusz – również oficer rezerwy, z zawodu art. malarz, również przedostał się na zachód w 1940 r. brał czynny udział w walkach we Francji i Anglii. Powrócił do kraju w r.b. (luty) jako kapitan. Doznał on również wielu szykan ze strony reakcji londyńskiej. Siostra Maria jest nauczycielką szkół zawodowych w Warszawie. Najmłodszy brat Jerzy wyjechał jako podchorąży mar. w podróż szkolną i wojna zastała go za granicą. Obecnie ożenił się z Angielką, zwalnia się z marynarki, a mając dobrą posadę cywilną pozostaje za granicą.
Rodzeństwo to w dużej mierze podtrzymywałem materialnie po śmierci ojca mając dość wysokie pobory i zaokrętowanie.
Ożeniłem się w roku 1935 z Anną z domu Krasuską, absolwentką Wyższej Szkoły Handlowej w Warszawie , której ojciec inżynier Eugeniusz zginął w Warszawie w 1944 roku. Mam jednego syna Witolda urodzonego w Toruniu 3.5.1938 r.
Pragnę wyrównać Państwu mój stosunkowo mały udział w największej Jego próbie przez kilka lat służby możliwie wydajnej, lecz życiowym mym celem od zrealizowania którego przez wojną powstrzymało mnie zbliżające się jej widmo – jest wzięcie udziału w dalekomorskich połowach rybnych w charakterze nawigatora”.

Życiorys nie nosi żadnej daty, ale kończy się w styczniu 1946 roku, tj. po zakończeniu sprawowania funkcji kapitana Portu Kołobrzeg i przed podjęciem z dniem 15 stycznia 1946 roku ponownej służby w Marynarce Wojennej. Początkowo przez dwa miesiące Stanisław Mieszkowski był dowódcą trałowców. Następnie przez okres roku pełnił obowiązki komendanta Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej, przy czym formalnie był powołany na stanowisko Dyrektora Nauk Wydziału Morskiego Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej. Mieszkowski spisał się znakomicie i szybko awansował najpierw na Szefa Sztabu Marynarki Wojennej, a następnie na Dowódcę Floty, czyli na dowódcę jednostek pływających. Była to trzecia w hierarchii funkcja w Marynarce Wojennej.

20 października 1950 roku oficerowie informacji (wojskowy odpowiednik UB) aresztowali komandora Mieszkowskiego, poddali go dwudziestomiesięcznemu śledztwu, a następnie został skazany przez Najwyższy Sąd Wojskowy w Warszawie na karę śmierci po procesie urągającym jakimkolwiek zasadom rzetelności. Był to zwykły mord sądowy, a oprawców znamy z imienia i nazwiska. Komandor Mieszkowski został rozstrzelany strzałem w tył głowy na terenie więzienia, a jego zwłoki zbezczeszczono wrzucając do jamy i zacierając wszelkie ślady.

Edward StępieńW trakcie prelekcji podniosłem sprawę niewłaściwego napisu na pomniku Mieszkowskiego. Sformułowanie „Pierwszy komendant Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej” zawiera dwa błędy. Mieszkowski nie był pierwszym komendantem, gdyż Oficerska Szkoła Marynarki Wojennej została utworzona w 1922 roku, a jej pierwszym komendantem był kmdr por. Adam Mohuczy (1 października 1922 – 6 października 1924). Szkołę tę w latach dwudziestych kończył Stanisław Mieszkowski będąc jej studentem. Pisanie jakoby był jej pierwszym komendantem wynika z tendencji jaką mieli komuniści tuż po wojnie. Nie uznawali oni tradycji Wojska Polskiego przed II Wojną Światową i w czasie jej trwania uznając, że Wojsko Polskie narodziło się dopiero nad Oką w 1943 roku. Było to typowe komunistyczne przekłamanie, które niestety zostało powielone na pomniku Mieszkowskiego. Mam nadzieje, że nie był to świadomy zabieg, ale błąd wywołany utrwaleniem się w umysłach komunistycznej propagandy. Drugim błędem jest nazywanie Mieszkowskiego komendantem, skoro formalnie nigdy go nie powołano na to stanowisko, a pełnił jedynie obowiązki komendanta. Zdecydowanie bardziej istotnym błędem jest pominięcie w napisie rzeczywistych zasług Mieszkowskiego, który w sposób heroiczny i godny znosił ponad dwuletnie prześladowania przez komunistyczną bezpiekę opanowaną głównie przez oficerów sowieckich. Uważam, że komandorowi Mieszkowskiemu należy się jak najbardziej pomnik, pamięć i wdzięczność ludzi, ale nie z tego powodu, że był szefem sztabu czy też dowódcą floty, ale dlatego, że był Żołnierzem Niezłomnym, który do końca był wierny przysiędze, którą złożył jako siedemnastoletni chłopak w 1920 roku. Mieszkowski przysięgał wówczas:
Stojąc w szeregi Armji narodowej, uroczyście w obliczu Boga Wszechmogącego w Trójcy Św. Jedynego, ślubuję jedynie Ojczyźnie mojej Rzeczypospolitej Polskiej i sprawie narodu całego na każdym miejscu służyć, kraju ojczystego i dobra narodowego do ostatniej kropli krwi bronić, przełożonych swych i dowódców słuchać, dawane mi przepisy i rozkazy wykonywać i w ogóle tak się zachowywać, abym mógł żyć i umierać jako mężny i prawy żołnierz polski”.

Niewątpliwie posiadane przeze mnie dokumenty poświadczają, że komandor Stanisław Mieszkowski żył i umarł jako mężny i prawy Żołnierz Polski.

W dniu 1 marca, kiedy przyjdę pod pomnik komandora schylę z szacunkiem głowę przed bohaterem, który w pełni zasługuje na miano Żołnierza Niezłomnego.

Adwokat Edward Stępień
www.edwardstepien.pl

reklama

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama