Broken Clouds

18°C

Kołobrzeg

16 czerwca 2024    |    Imieniny: Alina, Aneta, Justyna
16 czerwca 2024    
    Imieniny: Alina, Aneta, Justyna

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Proces Komandora Mieszkowskiego - cz. IIKołobrzeg w archiwum IPN – 37 (75). Ścisłą inwigilację komandora Mieszkowskiego prowadzono od marca 1950 roku i nosiła kryptonim „Dwójkarz”, bowiem tak określano oficerów wywiadu II Rzeczypospolitej.


W dostępnych mi aktach nie natrafiłem na żadne materiały poświadczające, że Stanisław Mieszkowski był oficerem wywiadu wojskowego (Oddział II Sztabu Generalnego WP). Jest jedynie notatka oficera Zarządu Informacji (wojskowy odpowiednik UB), że „Sekcja II Okręgowego Zarządu Informacji Nr 8 posiada dane, z których wynika, że kmdr Mieszkowski Stanisław, s. Juliana przed 1939 był dwójkarzem” (oficjalnym pracownikiem, agentem) [Zdjęcie nr 1].

Nie skreślono żadnej z powyższych możliwości i należy przypuszczać, że „dane” są wyssane z palca autora. Stalinowski aparat represji ze szczególną zajadłością prześladował „dwójkarzy” i przypisanie Mieszkowskiego do tej grupy stygmatyzowało go jako wroga. Za blankietowym charakterem tej notatki świadczy, że był to druk z pozostawionym wolnym miejscem na nazwisko i możliwymi do skreślenia „oficjalny pracownik – agent”. Należy przypuszczać, że gdyby Informacja faktycznie posiadała jakiekolwiek materiały świadczące, że Mieszkowski był „dwójkarzem”, na pewno wykorzystano by ten fakt w procesie. Tymczasem w akcie oskarżenia ani też w uzasadnieniu wyroku nie zarzuca się Mieszkowskiemu pracy w przedwojennym wywiadzie.

Akta Rozpracowania Pojedynczego (ARP) numer 1040 kryptonim „Dwójkarz” rozpoczęte formalnie 23 marca 1950 roku były kontynuacją podobnego ARP numer 557 kryptonim „Rekin”. Okładka z tych akt nie zachowała się, ale pierwszy chronologicznie dokument pochodzi z 11 kwietnia 1945 roku i został sporządzony przez Przewodniczącego Komisji Weryfikacji i Powołania do Wojska por. Skibniewskiego. Stwierdził on, że Mieszkowski jest politycznie zorientowany dobrze, ale równocześnie, że ma nastawienie wybitnie reakcyjne i jest to niebezpieczny typ dla demokracji. Skibniewski sformułował wniosek, że ze względu na swoją fachowość może być wykorzystywany w Wojsku Polskim i w pracy cywilnej pod ścisłą kontrolą. [Zdjęcie nr 2]

W wyniku tej negatywnej oceny Mieszkowski nie trafił do wojska, ale znalazł zatrudnienie jako Kapitan Portu Kołobrzeg w okresie od maja 1945 roku do 15 stycznia 1946 roku. W aktach ARP „Dwójkarz” brak jest materiałów dotyczących okresu pracy w Kołobrzegu. Pomimo oceny, że Mieszkowski musi być pod stałą kontrolą – UB było bardzo słabe i niewydolne organizacyjnie, aby kontrolować wszystkich „niebezpiecznych typów dla demokracji”. Bednarek Edward - ówczesny szef UB w Kołobrzegu, legitymował się wykształceniem zawodowym, a podlegli mu ubowcy reprezentowali podobny lub niższy poziom. Następca Bednarka określany był przez przełożonych jako „małopiśmienny”.

Treść przytoczonej notatki świadczy, że UB dzieliła ludzi na „demokratów”, tj. komunistów i osoby ich popierające oraz reakcjonistów, tj. wszystkich tych, którzy byli przeciwni komunie. W tym czasie, tj. tuż po wojnie, komunizm kojarzył się społeczeństwu wyjątkowo źle i dlatego ubowcy nazywali siebie demokratami, o czym i dzisiaj należy pamiętać. Aby zohydzić Żołnierzy Niezłomnych, określano ich jako „faszystów” i z tego rodzaju manipulacjami mamy nadal do czynienia. W aktach ARP „Dwójkarz” i „Rekin” brak jest również doniesień agenturalnych dotyczących okresu, gdy Mieszkowski był dowódcą trałowców i gdy pełnił funkcję komendanta Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej. Pozostawał tam pod ścisłą kontrolną polityczną politruków Marynarki Wojennej. Na przykład, gdy chciał wyrzucić ze szkoły kilku słuchaczy o bardzo niskim poziomie wykształcenia sprzeciwił się temu politruk, bo dotyczyło to komunistów.

W październiku 1947 roku komandor porucznik Mieszkowski, Szef Sztabu MW przebywał na kuracji w Kudowie Zdroju. Jak wynika z doniesienia por. Jana Jakubowskiego ze Szkoły Politruków w Łodzi, który również przebywał w sanatorium WP, Mieszkowski okazał wrogie oblicze i że faktycznie nie ma przekonań demokratycznych (komunistycznych). Przemawiając do zebranych powiedział:
„Przyjdzie jeszcze taki moment, że na naszych granicach Odrze, Nysie i Bałtyku stanie 70-cio milionowa Armia i wówczas dopiero rozegrają się perspektywy dalszego istnienia obecnej rzeczywistości”.

Z wypowiedzi tej oficer Informacji por. Gontarz wyciągnął wniosek, że Mieszkowski nie wierzy w stałość zachodnich granic i czeka na nową wojnę. Wytknięto też Mieszkowskiemu, że skrzyczał młodego politruka, a ponadto że w sanatorium przyjaźnił się tylko z oficerami przedwojennymi, na których Informacja ma komprmateriały (rusycyzm oznaczający materiały kompromitujące). [Zdjęcie nr 3]

Bardzo obciążające Mieszkowskiego były informacje pochodzące od Stefana Jedynaka, który w 1947 roku był w UB w Gdańsku. Zeznał on, że przed wojną jako podoficer poszedł na manifestację 1-Majową, za co komandor Mieszkowski oddał go do Sądu, który wymierzył sześć miesięcy więzienia. Jedynak dodał, że Mieszkowski był znany na terenie Marynarki Wojennej jako wróg ruchu robotniczego [Zdjęcie nr 4].

Sformułowanie „ruch robotniczy” to kolejna słowne przykrywka Komunistycznej Partii Polski, w której dominującą pozycje zajmowała inteligencja głównie pochodzenia żydowskiego, a robotnicy stanowili nieistotną mniejszość. Jednakże od 1947 roku we wszystkich opiniach powtarzano informację, że Mieszkowski przed wojną by wrogiem ruchu robotniczego.

Bardzo istotnym kierunkiem działań operacyjnych było ustalenie zachowań Mieszkowskiego w obozie jenieckim, a w szczególności rodzaj prowadzonej tam działalności i osób, z którymi się kontaktował. Jak się później okazało zarzucano mu, że trzon organizacji mającej na celu obalenie komunistów zawiązał się już w okresie pobytu w oflagu. Było to sprzeczne z doniesieniem tajnego informatora o pseudonimie „Zych”, który stwierdził, że w oflagu II C nie mieszkał w baraku marynarskim, ale w baraku 76 razem z niepalącymi. Informator przypuszczał, że było to z powodu awantury z Gintowtem w czasie wcześniejszego pobytu w oflagu XVIII C. Mieszkowski spoliczkował Gintowta, co spotkało się z zadowoleniem ogółu jeńców. Z tego też powodu do baraku marynarskiego nie chodził i nie utrzymywał z oficerami marynarki kontaktów. Zajmował się rzeźbą lepiąc różne zwierzęta w sposób wysoce artystyczny. Miewał tajne odczyty dla oficerów armii lądowej o marynarce wojennej i przebiegu działań wojennych na morzu, a w szczególności dotyczącej obrony Helu, w której uczestniczył. Kilkakrotnie był karany przez Niemców karcerem za wygłaszanie tych odczytów. W oflagu Mieszkowski intensywnie uczył się języków, a w szczególności języka angielskiego i niemieckiego. Skoro już wcześniej swobodnie posługiwał się językiem rosyjskim i francuskim, to niewątpliwie Mieszkowski był poliglotą. Według zachowanych opinii, w obozie jenieckim Mieszkowski był bardzo koleżeński, bo na przykład ze swoich paczek odstępował kawę, ale bez żądania jakiejkolwiek kompensaty. Cieszył się dużym szacunkiem wśród oficerów, przy czym nie wykazywał jakie ma poglądy polityczne. W aktach „Dwójkarz” zgromadzono kilkanaście opinii o Mieszkowskim pochodzących od jego przełożonych bądź oficerów informacji lub politruków. Są one podobne w treści i podkreślają, że z obowiązków służbowych wywiązuje się dobrze, będąc dobrym fachowcem i pracuje w sposób sumienny. Mieszkowski wśród oficerów cieszy się dużym autorytetem i jest przez nich lubiany. Ma niepewne oblicze polityczne, stara się brać aktywny udział w działalności społecznej pomimo, że nie jest członkiem PPR. Pod względem moralnym jest bez zarzutu, ale bliższe kontakty utrzymuje jedynie z oficerami przedwojennymi. Do marynarki był powołany jako specjalista, pomimo, że było wiadomo o jego  wrogim obliczu politycznym. W każdym przypadku opinii wystawionej przez oficerów Informacji stwierdzano, że organy nie posiadają żadnych konkretnych materiałów kompromitujących i tak było aż do aresztowania, które nastąpiło pod zarzutem szpiegostwa i działalności kontrrewolucyjnej. [Zdjęcie nr 5]

Poczynając od 1949 roku w aktach przybywa różnych doniesień agenturalnych i można obserwować atmosferę osaczania komandora Mieszkowskiego co opiszę w następnym odcinku.

Edward StępieńPo opublikowaniu pierwszej części, jeden z internautów napisał, że komandor Mieszkowski nie był Żołnierzem Wyklętym. W powszechnej opinii Żołnierze Wyklęci to leśni partyzanci, którzy po tzw. wyzwoleniu nie wyszli z lasu, ale kontynuowali walkę przeciwko sowieckiemu okupantowi. Tymczasem losy wielu bohaterów bywały pokrętne. Były przypadki, że po wojnie dawni żołnierze wstępowali do milicji bądź służyli w wojsku, a następnie dezerterowali i podejmowali walkę zbrojną. Ostatnio czytam akta grupy podchorążych z Oficerskiej Szkoły Saperów, którzy całym oddziałem poszli do lasu. Mieszkowski po wojnie nie zapisał się do Ludowego Wojska Polskiego (jak twierdził inny internauta), gdyż przymiotnik „Ludowe” został dodany dopiero po 1952 roku. Wcześniej było to Wojsko Polskie i Rzeczpospolita Polska. Mieszkowski nie ubiegał się o przyjęcie do wojska, ale został do niego powołany jako wybitny specjalista marynarki wojennej. Uważał (na pewno trochę naiwnie), że służąc w wojsku służy swojej ojczyźnie, której w 1920 roku ślubował wierność. Został zgładzony pod fałszywym zarzutem i wrzucenie zwłok do jamy oznaczało, że sowieci i ich polscy (?) pomocnicy traktują go tak samo, jak innych Żołnierzy Wyklętych. Tuż obok Mieszkowskiego do podobnych jam wrzucono przywódców Zarządu Głównego WIN zamordowanych strzałem w tył głowy 1 marca 1951 roku.

We wtorek 1 marca pójdziemy pod pomnik komandora Stanisława Mieszkowskiego – Żołnierza Wyklętego – Żołnierza Niezłomnego.

Adwokat Edward Stępień

reklama

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama