Few Clouds

24°C

Kołobrzeg

1 lipca 2022    |    Imieniny: Halina, Marian, Klarysa
1 lipca 2022    
    Imieniny: Halina, Marian, Klarysa

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

O niebezpieczeństwie „żywiołowego pędu nad morze” w 1968 roku

O zagrożeniach związanych z zabudową terenów nadmorskich nie mówi się od lat dwutysięcznych. Nie było to tylko domeną lat 90-tych, ani 80-tych, jak mogłoby się niektórym wydawać. Problemy te widziano już w latach 60-tych. Jak widać, przez ponad pół wieku bicie ekspertów zdało się na nic.

W 1968 roku, w Kołobrzegu odbyła się Ogólnopolska Konferencja Konserwatorska, poświęcona zabytkowym miastom województwa koszalińskiego w ujęciu ich funkcji jako ośrodków turystyki. Najważniejszym miastem na tym horyzoncie był oczywiście Kołobrzeg. Od słynnej konferencji dotyczącej odbudowy miasta w 1947 roku do uchwały Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów o odbudowie Kołobrzegu z 1957 roku, minęło aż 10 lat. Te 10 lat to obserwowanie, jak ważna w gospodarce miejskiej będzie turystyka. Po stabilizacji powojennej, a następnie po odwilży politycznej roku 1956, turystyka wyraźnie wyrastała na podstawę kołobrzeskiej gospodarki. Publikowane w materiałach z tej konferencji dane, które znajdują się w zbiorach Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu wyraźnie pokazują, że już wówczas Kołobrzeg był popularnym wczasowiskiem. Co więcej, w 1955 roku w pasie nadmorskim województwa koszalińskiego szacunkowo przebywało 100 tysięcy turystów, za to w 1960 roku było to już 310 tysięcy, a więc liczba ta uległa potrojeniu, aby w 1967 roku osiągnąć ponad milion turystów. Dane te nie uwzględniały wypoczynku świątecznego wraz z ruchem lokalnym, który w owym czasie był równie duży i powodował weekendową migrację tysięcy osób z południa województwa na północ. Dane za 1967 rok wskazują, że ogółem w powiecie kołobrzeskim było 360 tysięcy turystów, z czego w miejscowościach nadmorskich 340 tysięcy. W Kołobrzegu było to 200 tysięcy, w Dźwirzynie 40 tysięcy, w Podczelu 6000, podobnie w Sianożętach, a w Ustroniu Morskim 60 tysięcy.

W 1967 roku Kołobrzeg miał 23400 mieszkańców. Biorąc pod uwagę fakt, że prezentowane powyżej obliczenia mają w pewien sposób charakter szacunkowy, można powiedzieć, że w owym czasie liczba turystów w mieście nad Parsętą 10-krotnie przewyższała liczbę mieszkańców. Z dzisiejszego punktu widzenia, biorąc pod uwagę miejscami rabunkowy charakter turystyki w Kołobrzegu, można by się cieszyć. Wówczas jednak cieszyli się tylko ci, którzy na tym zarabiali. Dla mieszkańców było to „skaranie boskie”. To wówczas pojawiło się określenie turystów mianem „stonki”. Otóż miejska sieć zaopatrzenia była niewydolna. Jej celem było zaopatrzenie kołobrzeżan w podstawowe produkty spożywcze, a nie dziesiątki tysięcy mieszkańców innych miejscowości. Tworzyły się kolejki, brakowało towarów, wzrastało niezadowolenie, gdyż władze lokalne miały ograniczone możliwości w odpowiadaniu na to zapotrzebowanie.

Doszedł jeszcze jeden aspekt problematyczny w postaci budowy bazy noclegowej. O ile w pierwszym okresie odbudowy miasta, urzędy centralne i zakłady przemysłowe południa Polski przejmowały obiekty w strefie uzdrowiskowej i remontowały je z myślą o swoich załogach i ich potrzebach, o tyle w latach 60-tych dochodziło już do patologii. Pomijając działania Funduszu Wczasów Pracowniczych, który walnie przyczynił się do powszechności wypoczynku nad Bałtykiem, nie brakowało cwaniactwa i wyrafinowania w zaborze atrakcyjnych terenów nadmorskich i zaśmiecania ich architekturą tymczasową, celem zarobkowania po jak najmniejszych kosztach. Wobec braku wystarczającej liczby miejsc, nikt nie patrzył na jakość, liczyła się dostępność, czyli działały prawa ekonomii. Tak podczas konferencji opisał to Wojciech Wojciechowski z Wydziału Budownictwa, Urbanistyki i Architektury Wojewódzkiej Rady Narodowej w Koszalinie: „Ten żywiołowy pęd nad morze stanowi poważne niebezpieczeństwo dla możliwości prawidłowego zagospodarowania pasa wybrzeża, a także prowadzi do poważnych zakłóceń bieżących, np. w zaopatrzeniu (ilość wypoczywających na wybrzeżu koszalińskim w 1967 roku dwukrotnie przekroczyła ilość mieszkańców całego województwa). Nie ma oczywiście mowy o zapewnieniu różnego rodzaju usług sezonowych. Cierpi na tym oczywiście ludność miejscowa. A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że województwo poza wspomnianymi i innymi kłopotami, nic na rozwijaniu funkcji wczasowo-turystycznej nie zyskuje. (…) Rosnąca ilość wczasowiczów i turystów jest faktem, jak i to, że zbliża się ona niebezpiecznie do dopuszczalnej granicy. Najważniejszą rzeczą jest obecnie zapewnienie tej masie znośnych warunków wypoczynku poprzez realizację odpowiedniej bazy noclegowej zamkniętej i otwartej oraz wszelkich usług towarzyszących. (…) W przeciwnym wypadku będziemy mieli do czynienia z żywiołowym zabieraniem terenów leśnych, rolniczych, itp.”. Ten sam autor, oceniając rozwój miejscowości turystycznych w trzecim etapie odbudowy po wojnie, a więc lata 1957-62, pisze, że miał on olbrzymie i negatywne znaczenie: „W okresie tym powstała olbrzymia ilość zakładowych zamkniętych ośrodków wczasowych o charakterystycznej, dość ekstensywnej zabudowie, która niesłusznie uzyskała nazwę „campingowej”. Ten typ zabudowy, nie zapewniając z jednej strony właściwego poziomu wypoczynku, przyczynił się do dużej dewastacji terenu. Ośrodki takie ogrodzone są solidnymi płotami, brudne, z lokalnymi urządzeniami kanalizacyjnymi zajęły najkorzystniejsze tereny, a powstawały na ogół z dnia na dzień jako inwestycje dzikie, bez lokalizacji, projektów, itp.”. Co więcej, inwestorzy nie partycypowali w żaden sposób w sferę komunalną miasta, prowadzącą do ich ośrodków, a więc drogi, chodniki, oświetlenie, śmietniki, komunikacja miejska, wodociągi, kanalizacja. Takich przypadków było sporo w Kołobrzegu, widocznych szczególnie we wschodniej części miasta, a ich pozostałości są widoczne w miejskiej architekturze po dziś dzień.

Jeśli idzie o kwestie zabytkowe, w przypadku Kołobrzegu tych zabytków było jak na lekarstwo: ratusz, kamienica mieszczańska, latarnia morska, baszta prochowa, zniszczona katedra, wówczas zamieniona na muzeum i w części używana przez Parafię św. Marcina. Uważano jednak, że Kołobrzeg ma swoją bogatą historię i to predestynowało go na regionalnego lidera w zakresie turystyki w ujęciu historycznym.

Robert Dziemba
Fot. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama