Overcast Clouds

5°C

Kołobrzeg

23 kwietnia 2024    |    Imieniny: Jerzy, Wojciech
23 kwietnia 2024    
    Imieniny: Jerzy, Wojciech

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

W poszukiwaniu tych, co opiekowali się grobami

W kołobrzeskiej historiografii przyjęło się, że groby polskich żołnierzy w okresie po 1945 roku zostały pozostawione same sobie. Dopiero w 1948 roku przeprowadzono ekshumacje polskich żołnierzy na Cmentarz Wojenny w Zieleniewie (dziś Kołobrzeg). Było inaczej. W 2025 roku minie 80 lat od zakończenia walk o Kołobrzeg i poszczególne fakty zasługują na rzeczowe wyjaśnienie. Szerzej na ten temat pisałem w ostatnim "Roczniku Kołobrzeskim", w tym miejscu pozwolę sobie naświetlić sprawę w ujęciu popularno-naukowym.

W literaturze dotyczącej powojennego grobownictwa autorstwa Hieronima Kroczyńskiego, nie ma praktycznie żadnych informacji dotyczących tego, jak wyglądała opieka społeczeństwa kołobrzeskiego nad pochówkami żołnierskimi. Pominięto w tej kwestii nawet wspomnienia Tadeusza Wakuły (przeczytaj), urzędnika administracji prezydenta Lipickiego oraz burmistrza Brożka. Początkowo uważałem, że było to spowodowane oceną faktów i rzetelności wspomnień Wakuły, której dokonał kołobrzeski historyk. Wspomnienia zachowały się w Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu i mowa tam jest o powstaniu Komitetu Opieki nad Grobami Polskich i Radzieckich Żołnierzy. Tyle, że nigdzie w literaturze i dokumentach nie ma o tym nawet wzmianki. W ogóle całość tych spraw związanych z grobownictwem powojennym jest dziwna, łącznie z zaginięciem kartoteki poległych, która miała znajdować się w naszym muzeum. Postanowiłem to sprawdzić w szerszym kontekście, a przede wszystkim postawiłem sobie hipotezę, że żadnego komitetu nie było i to tylko omyłka Wakuły.

W Archiwum Państwowym w Koszalinie nie znalazłem żadnego potwierdzenia na istnienie społecznego komitetu. Wszakże w zbiorach znajduje się protokół z 18 listopada 1945 roku z posiedzenia Miejskiego Komitetu Robotniczego Polskiej Partii Socjalistycznej. Jest tam informacja, że towarzysz Brożek "polecił tow. Wakule Tadeuszowi odszukanie masowych grobów pomordowanych Polaków". Trudno powiedzieć, do czego miała się odnosić ta kwestia, można wysnuć hipotezę, że chodziło o pomordowanych robotników przymusowych, ale takich grobów tu nie było. Ta wzmianka dowodzi jedynie, że Wakuła faktycznie, grobami się zajmował.

Kolejnym etapem było ponowne przestudiowanie wspomnień pionierów. We wspomnieniach pierwszego prezydenta Stanisława Lipickiego znajduje się informacja, że T. Wakuła do Kołobrzegu przybył w lipcu 1945 roku i prezydent zlecił im ewidencję grobów polskich żołnierzy poległych w walkach o Kołobrzeg. Tymczasem burmistrz S. Brożek w sprawozdaniu za okres od 1 września do 5 października 1945 roku pisze tak: "Zorganizowałem Obywatelski Komitet Opieki nad Grobami Poległych żołnierzy (...?) Komitetu groby znajdujące się na terenie miasta w szybkim tempie porządkowane" - zapis częściowo nieczytelny. Mamy tu potwierdzenie, po pierwsze, że Wakuła grobami się zajmował, a po drugie, że komitet opieki nad grobami także funkcjonował.

Warto więc jeszcze raz przyjrzeć się wspomnieniom wieloletniego kołobrzeskiego urzędnika, Tadeusza Wakuły:
"W wolnych chwilach mojego i siostry urzędowania, w dalszym ciągu chodziliśmy po mieście, interesując się w szczególności stanem grobów poległych żołnierzy polskich. Tu i ówdzie, napotykaliśmy zapadające się już mogiły, na nich chylące się ku ziemi krzyże, z zacierającymi się nazwiskami poległych. (...) Taki stan, przedstawiliśmy burmistrzowi inż. Stefanowi Lipickiemu proponując przeprowadzenia ewidencji wszystkich grobów żołnierzy polskich, znajdujących się na terenie miasta i tuż poza jego granicami oraz zabezpieczenia ich przed dalszym niszczeniem. Propozycja nasza została natychmiast zaakceptowana i po otrzymaniu od burmistrza upoważnienia w języku polskim i rosyjskim do swobodnego poruszania się po mieście i okolicach, rozpoczęliśmy jej realizację. Według niemieckiego planu miasta, podzieliliśmy Kołobrzeg na poszczególne kwadraty, które były przez nas skrupulatnie penetrowane z uwagi na to, że groby poległych żołnierzy polskich znajdowały się wszędzie: na ulicach, parkach, skwerach, podwórkach. Największe skupiska tych grobów znajdowały się za parowozownią i na dywizyjnym cmentarzu w Niekaninie, oddalonym o 3 kilometry od Kołobrzegu. W taki właśnie sposób powstała możliwie ścisła ewidencja mogił, która, jak się później okazało, pomagała bliskim poległych do odnajdywania miejsca wiecznego spoczynku ich bliskich".

Do końca sierpnia 1945 roku prezydentem Kołobrzegu był S. Lipicki. Potem, w związku z jego rezygnacją, funkcję tę objął S. Brożek. Jak wspomina kołobrzeski urzędnik, na spotkanie z burmistrzem, do omówienia przygotował następujące kwestie:
- powołanie Komitetu Opieki nad Grobami Polskich i Radzieckich Żołnierzy,
- wskazanie miejsca pod cmentarz wojenny,
- zabezpieczenie środków dla celów ekshumacji i pochówków, a także zagospodarowania takiego cmentarza.

T. Wakuła relacjonuje, że podczas tego spotkania usłyszał, iż budowa cmentarza wojennego to kwestia związana z odbudową miasta, a to należy odłożyć na przyszłość. Burmistrz polecił mu stawić się następnego dnia w zarządzie z opracowaną ewidencją grobów. Urzędnik opisuje, że spotkanie to nie nastroiło go dobrze i on oraz jego siostra mieli złe przeczucia co do przyszłości swojej misji. Jak sam jednak przyznał, było to niepotrzebne i wszystko wyjaśniło się kolejnego dnia: "Zamiast /jakiego oczekiwałem/ zimnego przyjęcia, pan burmistrz głosem bardzo ciepłym poprosił mnie, abym czuł się już oficjalnym pracownikiem Zarządu Miejskiego i w dalszym ciągu kontynuował opiekę nad grobami, wręczając mi przy tym sporą ilość korespondencji ludzi, poszukujących mogił swoich bliskich. Jaka ogromna radość!". Jak widać, prace prowadzono z powodzeniem, skoro w swoim cytowanym wcześniej sprawozdaniu burmistrz pisał, że sprawa ta została zrealizowana, a temat grobów uznał za zamknięty. W zakresie tego porządkowania grobów, burmistrz pewnie miał na myśli kwestie budowy cmentarza na latarni morskiej, bo grobów w całym mieście zapewne nie uporządkowano jako tako, bo to wydaje się mało prawdopodobne. Na wyrost jest także twierdzenie, że to Brożek był inicjatorem powstania komitetu, bo przecież sprawę tę przedłożył mu Wakuła. Zresztą, ze sprawozdania widać, że każda rzecz, która działa się w Kołobrzegu była jego inicjatywą, więc należy podchodzić do tego ostrożnie. Tymczasem sam Wakuła wspomina tak: "Problem opieki nad mogiłami poległych polskich żołnierzy przestał istnieć, kiedy zorganizowałem uprzednio zaplanowany Komitet. Nie pamiętam całego składu powstałego Komitetu, ale niektóre nazwiska utrwaliły się w pamięci do dziś: ja, moja siostra, malarz E. Ofierzyński, Robert Kreft, nieżyjący już Majorowicz i inni. Działalność tej pierwszej w Kołobrzegu instytucji, polegała na pielęgnacji mogił i odtwarzaniu napisów".

Zastanawiała mnie wiarygodność tej ostatniej relacji, dotycząca komitetu. Dziwne, że w dokumentach nie ma jego potwierdzenia. Przypadkiem jednak znalazłem zapis o istnieniu tej organizacji. 12 listopada 1945 roku Ogrodnictwo w Kołobrzegu, którego właścicielem był Edward Żulicki, wystawił dla "Magistratu w Kołobrzegu" rachunek za 8 wieńców na uroczystości pod latarnią, prawdopodobnie złożone 1 listopada . Józef Kaźmierski, pracownik magistratu napisał tak: "Rachunek powyższy niżej kwituję przekazuję Kom. Opieki nad Grobami Poległych 12-XI-45 r.". Oznacza to, że komitet faktycznie istniał i działał, w ten sposób stając się jedną z pierwszych tego rodzaju organizacji w powojennym Kołobrzegu. Niestety, nie ma żadnej wzmianki dotyczącej jego rozwiązania, albo zaprzestania działalności. W kolejnych latach mamy też wzmianki o zaniedbanych grobach polskich żołnierzy, co więcej, są wzmianki, że niektórych grobów znaleźć nie można było. Nie wszystkich żołnierzy też pochowano, a niektórzy spoczęli w grobach bezimiennych.

Jedno jest pewne: istniał komitet, istniała kartoteka. W związku z tym kompletnie niezrozumiały jest wpis w książce "Kołobrzeska Księga Poległych" Hieronima Kroczyńskiego: "gdyby zaraz po wojnie została przeprowadzona dokładna inwentaryzacja grobów, zakres wiedzy o pochowanych byłby znacznie większy". Inwentaryzację przeprowadzono, ale być może się nie zachowała. Tyle, że Kroczyński nie wspomina ani słowa o działalności Wakuły. Znamienne, że nie zauważa także działalności komitetu. Bez względu na to, organizacja ta powstaje z powojennego kurzu, co nie zmienia faktu, że o jej działalności nic nie wiemy i mogła być ona efemeryczna, czego konsekwencją mógł być problem z grobami już w okresie stalinizmu.

Robert Dziemba
Poniżej: Rachunek wystawiony przez Ogrodnictwo Edwarda Żulickiego
Fot. wprowadzające - listopad 1945, W. Wiśniewski, ze zbiorów Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu


reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama