menu
Ogłoszenia ***  Market w Kołobrzegu poszukuje pracowników  (Dam Pracę)  ***  ŁAWOSTÓŁ + 2 FOTELE SPRZEDAM  (Sprzedam)  ***  Korepetycje z języka angielskiego  (Edukacja)  *** 

"Wolę współpracować z mężczyznami"

26 marca w Regionalnym Centrum Kultury po raz kolejny rozbrzmiał jazz. W sali widowiskowej wystąpiła znana wielu Kasia Stankowska z zespołem.


Kasia Stankowska wystąpiła z zespołem w składzie: Łukasz Perek – fortepian, Jakub Olejnik – kontrabas, Przemek Jarosz – perkusja. Artystka jest uznawana za jedną z najlepszych, polskich wokalistek jazzowych. Jej band, składający się z wykładowców wrocławskiej Akademii Muzycznej nie był jednak spokojnym i niewyróżniającym się podkładem dla jej pięknej i głębokiej barwy głosu. Warto było się zapatrzyć na tych wspaniałych muzyków i dać się ponieść aranżacjom Łukasza Perka oraz poszczególnym improwizacjom.

Muszę się przyznać, że moje spojrzenie najczęściej zabierał Przemek Jarosz, który oprócz tego, że muzycznie był wspaniały i pełen inwencji (jego improwizacje chwilami zahaczały wręcz o rytmy latynoamerykańskie), to w dodatku ma magnetyczną osobowość sceniczną. Podobno była to premiera nowej perkusji Przemka Jarosza, co może być powodem jego zaraźliwego entuzjazmu – choć oczywiście mam nadzieję, że tak nie jest, a entuzjazm i zaangażowanie perkusisty są zwyczajowym elementem koncertu tego kwartetu.

Po występie udało mi się porozmawiać z Kasią Stankowską i zapytać ją o jazzowe inspiracje, przemyślenia i plany.

Hanka Dziubińska: Pani dom był bardzo muzykalny, na muzykę była Pani niemal skazana. Ale jak to się stało, że zaczęła Pani śpiewać i grać jazz?
Kasia Stankowska: Zaczynałam jak wszyscy od muzyki klasycznej. Edukację zaczęłam od fortepianu. W liceum zainteresowałam się śpiewaniem, trafiłam do big bandu wrocławskiego – i tak się zaczęła moja przygoda z jazzem.

HD: Podczas śpiewania improwizuje Pani, używa techniki zwanej scatem. Kim się Pani inspirowała na początku kariery? Urszula Dudziak wspominała o swoich próbach naśladowania Elli Fitzgerald.

KS: Och, chyba wszyscy zaczynają od Elli Fitzgerald. Potem był Bobby McFerrin, Al Jarreau… wielu jest fantastycznych, improwizujących wokalistów. Bardzo dużą inspiracją są również instrumenty. Wszyscy wokaliści jazzowi starają się naśladować instrumenty, a szczególnie te dęte.

HD: Zawsze w wywiadach podkreśla Pani jak wielką rolę w Pani śpiewaniu odgrywają: timing, frazowanie, dobieranie odpowiednich sylab w improwizacjach, opanowanie rytmu, melodii i akcentu języka angielskiego. Na czym polega taka praca?
KS: Na słuchaniu i graniu w zespole. Śpiewaniem w domu, bez pracy zespołowej, niczego się w jazzie nie osiągnie. Ja wspomagam się również fortepianem. Ta praca nigdy się nie kończy.

HD: A jak długo gra Pani z zespołem w takim składzie jak dzisiaj?

KS: Znamy się i gramy razem od około dziesięciu lat. Oprócz tego, że razem występujemy to również bardzo się przyjaźnimy, co moim zdaniem jest ważnym elementem udanej współpracy. Takie rzeczy czuje się potem na scenie.

HD: Oprócz tego, że jest Pani wokalistką i pianistką, zajmuje się Pani również uczeniem jazzu, bywa Pani jurorką podczas jazzowych konkursów. Jak ocenia Pani sytuację tego gatunku muzyki w Polsce?
KS: Jest coraz więcej wydziałów jazzowych, więc jest coraz więcej wykształconych w tym kierunku osób, które profesjonalnie grają i śpiewają jazz. Nie ma porównania z latami 60., 70. czyli początkami jazzu w Polsce, gdzie była uczelnia w Katowicach, która co roku wydawała jednego pianistę czy jednego kontrabasistę. Teraz jest tych muzyków bardzo dużo a i poziom, moim zdaniem, znacznie się podniósł. Wpływ na to mają na pewno również dostęp do nut, nagrań i możliwość usłyszenia na żywo prawdziwych gwiazd. Do Polski przyjeżdżają:  Chic Corea, Herbie Hancock, Bobby McFerrin… Choć nie da się ukryć, że jazz jest teraz raczej niszowym gatunkiem muzycznym. Wynika to pewnie z materialnych względów, więcej słucha się muzyki rozrywkowej, organizuje koncerty popowych gwiazd. Myślę, że odbiorcy jazzu to liczebnie podobne grono, co słuchacze muzyki klasycznej. Ja oczywiście mam nadzieję, że to się zmieni i jazz wróci do łask.

HD: Nad czym teraz Pani pracuje?
KS: Równolegle angażuje się w kilka projektów. Pierwszy to płyta z ambitniejszym jazzem, którą planujemy nagrać w dzisiejszym, koncertowym składzie. Drugi to projekt z trio, w którym gram również na fortepianie – i powiedziałabym, że jest to raczej lżejszy, smooth jazz. W trzecim projekcie śpiewam przy akompaniamencie kwartetu smyczkowego. Aranżacje do tego projektu pisze Łukasz Perek.

HD: W ostatnim projekcie biorą udział same kobiety.
KS: Tak, jest to typowo żeński projekt.

HD: Lepiej współpracuje się z kobietami czy z mężczyznami?
KS: Z mężczyznami, zdecydowanie z mężczyznami. Mimo, że z koleżankami bardzo się lubimy, to umówienie kwartetu żeńskiego  naprawdę nie jest łatwą sprawą. Część z nich, tak jak ja, ma już swoje rodziny, dzieci - dlatego dużo łatwiej ściągnąć na próbę mężczyzn.

Hanka Dziubińska

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.