menu
Ogłoszenia ***  Kursy Kosmetyczne  (Edukacja)  ***  Market w Kołobrzegu poszukuje pracowników  (Dam Pracę)  ***  ŁAWOSTÓŁ + 2 FOTELE SPRZEDAM  (Sprzedam)  *** 

Tego jeszcze w katedrze nie było (video)

Czwartkowy koncert w ramach Festiwalu „Muzyka w Katedrze” to największe zaskoczenie sezonu. Wystąpił Roman Perucki i kwartet smyczkowy.


Gdy spoglądałem na początku tygodnia na repertuar festiwalu organizowanego przez Regionalne Centrum Kultury im. Zbigniewa Herberta, to na koncert jakoś specjalnie zachęcony nie gnałem. Roman Perucki – organy, jak zwykle z zamkniętymi oczami pobuja się przy kontuarze. A do tego jeszcze kwartet smyczkowy. W dodatku same skrzypce! I tak negatywnie nastawiony udałem się na koncert. Tradycyjnie dopisał komplet publiczności. Zastanawiałem się, czy publiczność w ogóle czyta, na co się porywa. Widać, publiczność woli słuchać. I słusznie!

Czwartkowy wieczór z czystym sumieniem można nazwać fenomenalnym, ba, największym zaskoczeniem tego sezonu. Muszę przyznać, że miło jest czasami tak pozytywnie się rozczarować. Koncert rozpoczął Roman Perucki na organach. 11 lat temu był jednym z pierwszych organistów, którzy koncertowali podczas dopiero co stworzonego festiwalu. Kołobrzeski instrument przeszedł w tym czasie sporo zmian i widać było zaskoczenie ze strony I organisty katedry oliwskiej. Choć trzeba przyznać, że na początek wybrał utwór wymagający wiele nie tylko ze strony organisty, ale również od publiczności. III sonata c-moll z „L’Organiste pratique” op. 56 Félixa-Alexandra Guilmanta, to dzieło szczególne, zwłaszcza, że jego sonaty formą i budową przypominają bardziej symfonie. W każdym razie utwór jest nieco skomplikowany i chaotyczny, bardziej okiełznany na etapie fugi, a tym samym nieco trudny w odbiorze. Tyle, że nie był to utwór przypadkowy – nie pierwszy i nie ostatni tego wieczoru. W tym roku przypada bowiem 100 rocznica śmierci tego wybitnego kompozytora i organisty francuskiego romantyzmu. W podobnej intencji Perucki wykonał Ave Maria Franza Liszta, mając na uwadze, że w tym roku obchodzony jest rok Liszta z okazji 200-lecia jego urodzin.

Na festiwalu, obok organów, wystąpił kwartet smyczkowy w składzie polsko-kanadyjskim: Mariusz Monczak, Maria Perucka, Nadia Monczak i Łukasz Perucki. Mariusz Monczak powinien być dobrze znany kołobrzeskiej publiczności, bo to dyrektor festiwalu im. Maxa Regera, który jeszcze do niedawna odbywał się w naszym mieście. Kwartet poszedł jeszcze dalej i wykonał dzieło nietypowe, autorstwa polskiej kompozytorki, której spuścizna nigdy jeszcze podczas festiwalu w kołobrzeskiej świątyni nie zabrzmiała. Wykonano mianowicie Quartettino op. 5 w opracowaniu na czworo skrzypiec Grażyny Bacewicz. Tę kompozycję miałem okazję usłyszeć pierwszy raz w życiu. Na początku przypominała ona raczej marcowanie się kotów, ale to koniec wieńczy dzieło i należało do niego wytrwać. Warto było. Trudno mi w tej chwili orzec, czy to mistrzowskie wykonanie, czy to faktyczne wartości dzieła dowodzą tego, że Grażyna Bacewicz to wybitna kompozytorka i skrzypaczka, która zapisała się w historii polskie muzyki. Ale dało się w tej kompozycji odczuć odrobinę polskiej wsi, klimat folklorystyczny i nieco sielankowy. A ostatnia część sonaty wprost kipi energią, fascynuje swoim tematem przewodnim, który teraz daje się słyszeć ze zdwojoną mocą. Takie niespodzianki są niezwykle miłe i to jeden z powodów, za który należy cenić młody, kołobrzeski festiwal.

Tego wieczoru wykonano jeszcze jedno znakomite dzieło. I tu warto podkreślić, że po raz pierwszy w historii „Muzyki w Katedrze”, organy nie zagrały solo. Muzycy zagrali oto Koncert h-moll op. 3 nr 10 na czworo skrzypiec i basso continuo Antonio Vivaldiego. Trzeba przyznać, że to pionierskie wykonanie jak na warunki kołobrzeskie, wypadło bardzo dobrze i należy żywić nadzieję, że częściej będziemy mieli okazję słyszeć organy w towarzystwie innych instrumentów.

Na koniec dodam, że muzycy sprawili kołobrzeskiej publiczności miłą niespodziankę i bisowali. W świątyni zabrzmiał Teddy Bor i jego kompozycja „Bach at the double for swing trio”. Swingowanie niezwykle przypadło kołobrzeskiej publiczności do gustu i zakończyło się owacjami na stojąco.

Robert Dziemba

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.