menu
Ogłoszenia ***  Market w Kołobrzegu poszukuje pracowników  (Dam Pracę)  ***  ŁAWOSTÓŁ + 2 FOTELE SPRZEDAM  (Sprzedam)  ***  Korepetycje z języka angielskiego  (Edukacja)  *** 

Lato jednego życzenia, odcinek 3

Przed weekendem publikujemy kolejny odcinek naszej powieści wakacyjnej Justyny Dąbrowskiej. Tym razem Joanna odbierze telefon od Artura.


Tak, to był Artur. Joanna spojrzała na komórkę zastanawiając się czy odebrać czy może w nagły i niezbadany sposób stracić słuch na pięć minut. - Może ktoś mu powiedział, że u niego byłam – myślała. A przecież w domu nikogo wtedy nie było. Ale w końcu jednak postanowiła odebrać. Telefon przecież jest do rozmowy, a nie do dzwonienia.
- Dzień dobry kotku – usłyszała jego miły głos i w tym momencie była w stanie przebaczyć wszystko, nawet gdyby nocowała na schodach jego domu, bo o niej zapomniał. No, może nie aż tak, ale w każdym razie ucieszyła się, że zadzwonił. - Jak minął ci dzień? Dlaczego do mnie nie przyszłaś? Czekałem - jego głos spoważniał.
- Byłam, tylko mi nie raczyłeś otworzyć - udała obrażoną. Przez chwilę panowała niezręczna cisza, którą dyplomatycznie przerwał Artur.
- Niemożliwe. Przecież cały dzień byłem w domu, ale… zaraz… - zawahał się. - O której byłaś?
- Rano. Dzwoniłam, ale nie otwierałeś.
- Ale ze mnie idiota – usłyszała, jak klnie coś od nosem. - Słuchałem muzyki i nic nie słyszałem. Uwierz, nawet szare komórki się wyprowadziły i pewnie nadal mieszkają w piętach. Wynagrodzę Ci to. Obiecuję.
- Nie musisz, ostatecznie nic się nie stało - Joanna nigdy długo nie chowała urazy, a zwłaszcza gdy chodziło o niego. - Jutro idę do pracy i jakbyś mógł to mnie odwiedź – zmieniła temat, nie podejmując historii swojej porannej kłótni z mamą. A przecież była to pierwsza potyczka właśnie o Artura.
- A gdzie to jest? - mimo że Artur mieszkał w okolicy nadmorskiej, to nie miał pojęcia gdzie znajdują się lepsze lokale. Wychodził z założenia, że przecież tanie jest dobre, bo jest dobre i tanie, po co się wysilać na droższe czyli „za dobre”.
- Na rogu ulic, niedaleko latarni, zielone drzwi – oznajmiła z dokładnością GPS-a. - Zrobili mi pokój w sali bilardowej - z ciekawością przysłuchiwała się, jaka będzie jego reakcja. Nie podała mu nazwy lokalu, bo i tak do jutra zapomni.
- Hmm – uruchomił myślenie Artur. – Fajnie, blisko latarni będę cię odwiedzał co piątek - zaśmiał się do słuchawki. Joanny ten dowcip nie ucieszył. Ale cóż, nie mogła wymagać żeby, czytał jej w myślach, przecież to mężczyzna, a jak jej ostatnio wyjaśniła koleżanka, oni nie są idiotami tylko ich udają. Ostatnio w jakiejś reklamie ktoś krzyczy że jest z Marsa i przekonuje o jakimś porozumieniu międzyplanetarnym. – Porozumienie z tak wielką barierą językową – myślała. Bo przecież w przypadku mężczyzn wchodzą w grę trzy rzeczy z pakietu PSM: Piwo, Seks i Mecz. No, może w niektórych przypadkach Mecz zamienia się na Muzykę. Właśnie tak było w przypadku Artura. U kobiet, lista kształtuje się w ramach Zakupy, Romantyczność (tu obowiązkowo kwiaty - róże muszą być czerwone inne odpadają), Biżuterię, itd.
- Miło, że zauważyłeś dobre strony mojej pracy – uśmiechnęła się ostatecznie, przecież znała jego poczucie humoru, takie samo, jak wtedy, gdy się poznali.
Jechali tym samym autobusem. Nawet go nie zauważyła, spokojnie zajadała pizzerię, brudząc się przy tym cała, kiedy on się do niej dosiadł. Była zaskoczona i poczuła się skrępowana gdy się jej przedstawił. Ona w tym czasie najzwyczajniej w świecie przeżuwała kawałek swojego obiadu. Uśmiechnął się do niej, gdyż zauważył, że usiadła tak aby nikt się do niej nie dosiadł. A on się wprosił i to akurat podczas „obiadu”. Bezczelny. Ale jakie miał ładne oczy… Umówili się, że przyjdzie do niej w następnym tygodniu, bo on wtedy był zajęty kolejnym zleceniem. I przyszedł. Przyszedł do niej około północy, bo tak zazwyczaj kończyła pracę. - Bez kwiatka? - była rozczarowana, ale tym razem mu daruje, bo bardzo się cieszyła, że znalazł dla niej chociaż chwilę. Nie przepadała za jego pracą. Miała wrażenie, że Maszyna bardziej go pociągała niż kobiety, ale cieszyło ją, że pracuje i że ma jakieś plany. Jeszcze nie wiedziała jakie, ale miała wrażenie, że na pewno jakieś ma.
Długo spacerowali po brzegu morza ciesząc się, że są razem. Przynajmniej ona. Niestety, była jedna rzecz która niepokoiła Joannę. Mało ze sobą rozmawiali. Miała nadzieję, że z czasem to się zmieni. Joanna bardzo mu się podobała, ale nie umiała jej tego okazać. Nie przywykł do takich cichych i miłych kobiet, co go trochę irytowało. Nie wiedział jak podejść do niej od strony fizycznej. Nie miał ochoty czekać do ślubu, nie wiedział nawet czy jest w stanie wytrzymać jeszcze choćby miesiąc. To co zakazane – kusiło i to bardzo
- Odprowadzę cię do twojej „sypialni” - uśmiechnął się do niej czarująco i pocałował w spierzchnięte od wiatru usta...
- Czyli się widzimy? – zapytał krótko, kończąc rozmowę.
- Mam nadzieję, pa pa – pożegnała Artura Joanna.

C.D.N.

Przeczytaj odcinek 2

Przeczytaj odcinek 1

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.