menu

Przygody prasowe wójta Kowalskiego

Tadeusz Kowalski dalej jest wójtem. Szczęść Boże. Ale warto powrócić do czegoś, o czym wielu już zapomniało, bo ktoś zapomniał odpowiedzieć na zadane pytania...


Gmina Kołobrzeg pomimo bliskiego sąsiedztwa z Kołobrzegiem, niewiele z miastem ma wspólnego. Brak kontroli medialnej nad postępowaniem wójta i jego pretorian powoduje, że choć legalne i zgodne z prawem decyzje urzędnicze nie zawsze muszą iść z interesem mieszkańców gminy. Zresztą, w moim przekonaniu, polityka prasowa wójta Kowalskiego przypomina mi dogłębnie politykę prasową typowego reżimu. Wystarczy skrytykować wójta, zadać niewygodne pytania, żeby zostać zlekceważonym, wyśmianym, a nawet obrażonym. Owszem, w kampanii wyborczej wójt miał problem, bo jeszcze nigdy w drugiej turze nie musiał walczyć o swoje być albo nie być. Udało mu się przetrwać, ale to będą 4 lata jak z kamieniami w pęcherzu. Kto widział słynny filmik z radnymi i zastępcą wójta gminy w roli głównej, ten wie, jakie problemy ma demokracja w gminie. My przez najbliższe miesiące będziemy o tym pisali do bólu. Ale powróćmy do historii.

12 października 2010 roku wystąpiliśmy do wójta Tadeusza Kowalskiego z prośbą o odpowiedź na 15 pytań w związku z tajemniczymi przekształceniami w Gminie Kołobrzeg, w obrębie Budzistowo. Odpowiedź przyszła, ale nie na pytania (przeczytaj artykuł). Byłem kilkukrotnie w Urzędzie Gminy, zadawałem pytania, a odpowiedzi na nie chciałem zarejestrować po to, żeby nie było najmniejszych wątpliwości, co kto powiedział. Tak jawny i przejrzysty urząd i jego pracownicy, zwłaszcza wójt, jego zastępca i prawnik, gdy tylko pojawiał się na stole dyktafon, od razu kończyli rozmowę. Bez obaw, każde spotkanie było rejestrowane przez kolejne dwa dyktafony o dużej czułości. Po co? Ze względu na ewentualny proces sądowy. Cierpliwość pana wójta, o której zawsze zapewnia, mogła się wyczerpać bardzo szybko.

Niestety, zamiast dyskusji o tajemniczych przekształceniach w gminie, mieliśmy wyłącznie urzędniczy bełkot, który ukazał się na stronie gminy, a także w "Kulisach Kołobrzeskich". Ani jednego, ani drugiego normalni ludzie nie czytają, więc nie było się czym przejmować. Potem była magiczna konferencja prasowa wójta i starosty, z której wynika to, co dziś już wszyscy wiemy: żadnej drogi nie będzie, przynajmniej w jakiejś sensownej perspektywie czasu (przeczytaj). Jaka droga S11? Jaka droga S6? A jaki trzeci etap obwodnicy? Za co? Plany? Projekty? To i tak pikuś. Najciekawsze jest to, że do tej pory sensownie nikt nie odpowiedział na pytanie, komu i dlaczego przeszkadzała lokalizacja hipermarketu, skoro wskazywana do tej pory GDDKiA odpisała nam, że jej te plany nie przeszkadzały. Odpowiedzi do tej pory nie dostaliśmy, więc pytamy dalej: co spowodowało, że tereny nie zostały przekształcone? Wiemy od GDDKiA, że nie jej plany stały na przeszkodzie: "GDDKiA nie wyrażała sprzeciwu wobec przekształcenia 27 hektarów pod dwa hipermarkety". To co stało na przeszkodzie?

Co ciekawe, wójt przysłał nam odpowiedź na nasz artykuł. Niestety, w naszym przekonaniu nie spełniania ona standardów prawa prasowego, więc odmówiliśmy jej publikacji. Oczywiście, ze swojej strony chcieliśmy, aby taka odpowiedź się ukazała, ale od tego są przepisy, aby ich przestrzegać. Kolejny pech pana wójta. W odpowiedzi dostaliśmy pismo straszące nas potencjalnym procesem sądowym. A szczęść Boże. Ostatnie pismo złożyliśmy w przedmiotowej sprawie na początku grudnia, dając wójtowi szansę ustosunkowania się do naszych pytań. Do tej pory wójt Kowalski nie odpowiedział na nie. Teraz minął mu ustawowy termin. Jaka szkoda, prawda? Na szczęście odpowiadać nie musiał, nie miał takiego obowiązku. Tylko mieszkańcy nie mieli okazji poznać jakiegoś sensownego stanowiska kogoś, kto ich reprezentuje.

Tyle, że my sprawy nie kończymy. Prowadzone postępowanie prokuratorskie, które z niewiadomych przyczyn zabrano z Kołobrzegu do Wałcza, zostało oczywiście umorzone. Jak tylko dotarła do nas informacja o przenosinach, nasi informatorzy wprost powiedzieli, że zostanie ono tam umorzone. Dlaczego? Bo dlatego. Dziwne, ale nie wiemy, skąd oni o tym wiedzieli. Wystosujemy w tej sprawie zapytanie do Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. Być może teraz dowiemy się dlaczego postępowanie musiało migrować aż do Wałcza. Wcześniej na to pytanie prokuratorzy, o dziwo, nie chcieli nam odpowiedzieć.

Chcę dać również sygnał, że to nie koniec sprawy z tajemniczym przekształceniem w Budzistowie. Jest nowa Rada Gminy, jest nowa okazja, aby sprawę spróbować wyjaśnić w oparciu o kompetentnych ludzi i dokumenty, a nie opowieści urzędników. Jak na ironię losu, w Urzędzie Gminy zabrakło kluczowego protokołu z posiedzenia komisji rady, która zajmowała się przedmiotową sprawą. Oczywiście, wójt za to nie odpowiada, o czym nie zapomniał powiadomić nas na piśmie. Warto w tej sprawie sprawdzić, kto za co odpowiadał i jakie tajemnicze moce stały na przeszkodzie przekształcenia terenu, na który wcześniej Rada Gminy wyraziła zgodę. A ten filmik, na którym pytaliśmy radnych, dlaczego zmienili zdanie, obiegł całą Polskę. Szkoda, że wójt nie wykorzystał go w promocji gminy...

Robert Dziemba



Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.