menu

Nadmorscy zdobywcy Koszalina

Mecze Kotwicy z koszalińskim AZS-em to zawsze coś więcej niż tylko spotkania sportowe. Nazywane świętą wojną to nie tylko o punkty ale przede wszystkim o honor.


Mówi się, że możemy przegrać wszystkie mecze - byle wygrać z AZS-em. Do tego obecnym szkoleniowcem akademików jest Mariusz Karol, który nie przywodzi na myśl wielu miłych wspomnień z czasów, gdy był trenerem Kotwicy. 1400 osób - tyle według organizatorów oglądało mecz na żywo w hali Gwardii. Hali zwanej inaczej kurnikiem. Hali, w której zawsze atmosfera jest gorąca, i to nie tylko dlatego, że nie ma tam klimy.

Kotwica jechała na to spotkanie jako teoretyczny faworyt. Przed meczem, AZS dumnie pilnował samego dołu tabeli PLK. Nasi zawodnicy udowodnili, że dół tabeli to właściwe miejsce dla Koszalina i póki co AZS powinien skupić się na utrzymaniu w ekstraklasie. Jednak mecz nie był absolutnie jednostronny, a Kotwica na własne życzenie, głównie za sprawą trzeciej kwarty, zafundowała sobie nerwową końcówkę.

Większość pierwszej kwarty to gra punkt za punkt. Na niemal trzy minuty do jej zakończeniem na tablicy wyników widniał remis 13:13. Wtedy, zupełnie niespodziewanie Kotwica przejęła inicjatywę i zerwała się do ataku. Nieco ponad minutę potrzebowali goście żeby wrzucić koszalinianom 9 punktów i przy stanie 13:22 Mariusz Karol postanowił wziąć czas, by jego drużyna nieco odsapnęła. Takiego impulsu potrzebowali licznie zgromadzeni kibice Kotwicy. Głośne "KO-TWI-CA, KO-TWI-CA" zdominowało doping w koszalińskiej hali! Po chwilowej przerwie swoje trzecie przewinienie złapał Darell Harris i trener Szczubiał zdecydował się na wpuszczenie na parkiet Marko Djurica. Do końca kwarty obie drużyny grały bardzo twardo w obronie i ostatecznie rzuty osobiste Kinlocha zmieniły jeszcze wynik w tej odsłonie na 15:22.

Drugą kwartę AZS zaczął mocnym akcentem - piękną trójkę wpakował Grzegorz Arabas. Gospodarze ruszyli do ataku i w połowie tej kwarty przewaga gości stopniała do trzech punktów - 27:30. Jednak to było wszystko na co stać było zawodników AZS. Niesamowity Scott w duecie z Fisherem oraz świetnie dysponowanym Zabłockim bezlitośnie punktowali zawodników z Koszalina. Najwyższe, czternastopunktowe prowadzenie Czarodziejów z Wydm (28:42) przerwał dopiero Winsome Frazier, rzucając w kolejnych dwóch akcjach dwie trójki. Ostatecznie po 20 minutach spotkania Kotwica prowadziła 36:47.

Trzecia kwarta okazała się kluczowa dla całego spotkania. Mimo początkowych akcji punkt za punkt i utrzymującej się przewagi 10 punktów Kotwicy, AZS rozpoczął ostrą pogoń. George Reese i świetnie radzący sobie w tej kwarcie Slavisa Bogavac wraz z doskonale asystującym Tomaszem Śniegiem na 2,5 minuty do końca kwarty zmniejszyli przewagę gości do 5 punktów. Chwilę później, minutę przed końcem kwarty, znów Tomasz Śnieg popisał się piękną asystą do Bogavaca i przewaga Kotwicy zmalała do 3 punktów (62:65). Trener Dariusz Szczubiał poprosił graczy do siebie, jednak po chwilowym time-oucie, Dawid Bręk stracił piłkę i Winsome Frazier dorzucił kolejne punkty dla gospodarzy na 64:65. Tę kwartę Kotwica przegrała 10 punktami i derby zaczęły się od nowa.

Czwartą kwartę, rehabilitując się po stracie z końcówki trzeciej kwarty, rozpoczął dwoma punktami Dawid Bręk. Chwilę później Tomasz Śnieg odpowiedział tym samym. Dwie minuty po rozpoczęciu czwartej kwarty Igor Milicic doprowadził do remisu rzucając za trzy do kołobrzeskiego kosza. Gdy Bartosz Sarzało i Igor Milicic dorzucili jeszcze po trójce zmieniając wynik na 72:72, atmosfera zrobiła się bardzo gorąca. Prawie trzy minuty musieliśmy czekać na kolejne punkty, mimo iż walka pod koszami była bardzo zacięta. W starciu Zabłockiego z Kinlochem, kapitan drużyny Kotwicy musiał zostać opatrzony przez medyków. W międzyczasie służby medyczne musiały również interweniować na trybunach, gdy jedna z kibicek zasłabła. Wynik ruszył się dopiero po tym jak faulowany przy rzucie Ted Scott wykonał bezbłędnie 2 osobiste 72:74. Chwilę później ten sam zawodnik popisał się akcją 2+1. Mimo, iż AZS miał jeszcze szansę aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść dzięki punktom Śniega i Freizera, to kluczowe dwa trafienia za trzy punkty Bartosza Sarzało oraz Antonego Fishera połączone ze spokojem Teda Scotta, który mądrze wykorzystywał czas w ostatnich akcjach meczu, sprawiły że Kotwica ostatecznie wywiozła z Koszalina zwycięstwo 79:88. A w końcu zwycięstwo z AZS Koszalin, zawsze smakuje najlepiej. Zobaczyć kibiców Koszalina, którzy ze spuszczonymi głowami opuszczają swój ciepły kurnik przy głośnym śpiewie kibiców kołobrzeskich - bezcenne!

(iks)

AZS KOSZALIN -
KOTWICA KOŁOBRZEG 79:88
15:22, 21:25, 28:18, 15:23

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.