Overcast Clouds

13°C

Kołobrzeg

22 maja 2022    |    Imieniny: Julia, Wiesława, Helena
22 maja 2022    
    Imieniny: Julia, Wiesława, Helena

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic


dąbkowski kołobrzeg

- Artur Dąbkowski doskonale wie, że istnieje w polityce i ma pracę tylko dlatego, że jest radnym. Gdy przestanie nim być, skończy na poboczu – mówił nam wysoko postawiony człowiek Kołobrzeskich Razem, gdy Dąbkowski zostawał wiceprzewodniczącym Rady Miasta. Dlaczego kogoś o takiej reputacji postawiono tak wysoko? – Bo to było jego marzenie. Reszta na jego widok nie wymiotowała, pani prezydent widać nie przeszkadza coś takiego, no to i siedzi w prezydium – słyszeliśmy. – 11 głos nie śmierdzi – mówi jeden z radnych. Dziś jednak nie o tej karierze. Bo dzięki temu, że Dąbkowski jest radnym wspierającym Annę Mieczkowską, pod kątem ofert pracy narzekać nie może. Przechowywano go na różnych stanowiskach i z różnych powodów. W tej kadencji, jak donoszą nasze źródła, wiceprzewodniczący Rady Miasta połasił się na kilkaset złotych więcej i „awansował” do spółki samorządu województwa, czyli do Uzdrowiska Kołobrzeg SA.

Bycie kierownikiem sanatorium „Mewa” było zapewne jakąś wizją Dąbkowskiego. On faktycznie czuł się tu jak w sanatorium, ale jak kuracjusz, a nie pracownik – mówi nasze źródło. Inni nasi rozmówcy wskazują, że zachowywał się niemal jak prezes spółki. – Robił co chciał i kiedy chciał. Przychodził o 10, wychodził o 13. Był wiceprzewodniczącym Rady Miasta i to chyba do czegoś go zobowiązywało. A jak chciał, to w godzinach pracy szedł sobie na basen. Kto bogatemu zabroni? – pyta retorycznie jeden z pracowników. Część z rytuałów radnego Dąbkowskiego była znana nawet w Radzie Miasta. Z tego sobie żartowano: - Artur niezatapialny – mówili niektórzy jego koledzy. Współpracownikom wiceprzewodniczącego było mniej do śmiechu. Do zarządu spółki docierały skargi na zachowania kierownika. Współpraca, mówiąc mocno skrótowo, nie wszędzie się układała. Nasi rozmówcy nie chcą za specjalnie rozmawiać o szczegółach. – Słyszałem, że go tam nazywają „obleśny Artur”. Ciekawe, co nie? – mówi nasze źródło. Ciekawe, bo gdy o to pytamy kolegów Dąbkowskiego, nabierają wody w usta...

Dąbkowski był nietykalny. Jako osoba z nadania politycznego, nie mógł zostać zwolniony. Nie można mu było tego nawet zasugerować. Co do zasady, zgodę na jego zwolnienie musiałaby wyrazić Rada Miasta. Można było go zwolnić dyscyplinarnie, ale to politycznie skomplikowane... Z naszych źródeł wynika, że dowodów przeciwko Dąbkowskiemu nie brakuje, ale... – Politycznie się nie dało – słyszymy. Tymczasem sprawy miały przybrać zły obrót dla radnego „Kołobrzeskich Razem”, gdy wypowiedzenie złożył jeden z pracowników. Podobno miał dość. Powody musiały być poważnie, gdyż jak wynika z naszych informacji, do Kołobrzegu alarmowo ściągnięto członka Zarządu Województwa Annę Bańkowską. – To ona miała nakłonić Dąbkowskiego do napisania wypowiedzenia. Musiała być skuteczna, bo takie pismo do spółki wpłynęło – mówi nasze źródło. Bańkowska przebywa na urlopie. Jedyny komentarz jaki od niej uzyskaliśmy, to taki, że Uzdrowisko Kołobrzeg SA to miejsce pracy dla ludzi kompetentnych i uczciwych.

Komentarz Anny Bańkowskiej można odczytywać dwuznacznie. Skoro Dąbkowski pracował w tej spółce i odchodzi, to znaczy, że przedsiębiorstwo straciło „kompetentnego i uczciwego pracownika”. Ale może też być tak, że wobec zachowania i działania wiceprzewodniczącego rady, w tym gronie nie było dla niego miejsca. Cała sprawa ma jednak tak zwany „happy end”. Radny już znalazł pracę, w spółce, która jest w zasobie gminy Miasto Kołobrzeg. Kontrolę nad kapitałem spółki w całości sprawuje prezydent Kołobrzegu, Anna Mieczkowska. I to do tego zasobu, jakim jest Miejska Energetyka Cieplna, potrzeba było zatrudnić Artura Dąbkowskiego. Ma zająć etat, który pierwotnie był przypisywany dla Jacka Woźniaka. O sprawę odejścia radnego zapytaliśmy prezesa Uzdrowiska Kołobrzeg, Mateusza Korkucia. Wymieniliśmy mu przewinienia Dąbkowskiego. Usłyszeliśmy tylko: - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - stwierdził prezes. Tymczasem, jak ustaliliśmy, w Uzdrowisku strzelały przysłowiowe korki od szampana. Ludzie mieli odetchnąć. Coś musi być na rzeczy, bo gdy chcieliśmy Mateuszowi Korkuciowi złożyć kondolencje z powodu odejścia fachowca (wiadomo, jak teraz trudno o ekspertów w branży), ten nie mógł przestać się śmiać...

Co o tym wszystkim sądzi Artur Dąbkowski? Najpierw napisał tak: „Nie komentuję. Wszystko nieprawda”. Po niemal godzinie zmienił zdanie i napisał więcej: „Zwróciłem się z prośbą do Prezesa Uzdrowiska o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Otrzymałem propozycję pracy w MEC o specyfice zgodnej z moją specjalizacją na Studiach doktoranckich dotyczącą strategii rozwoju przedsiębiorstw komunalnych. Teraz w aspekcie bliskiego już połączenia Miasta z Gminą jest to ważne zagadnienie. Była to propozycja związana z moim rozwojem zawodowym i ją przyjąłem. Wcześniej na tym stanowisku pracował Radny Jacek Woźniak. Reszta to kłamstwa i pomówienia. Jeżeli ktoś z Uzdrowiska tak z imienia i nazwiska powie to spotykamy się w Sądzie. To masakra co ludzie potrafią zrobić” – takie stanowisko wysłał wiceprzewodniczący Rady Miasta Kołobrzeg. Nie wiemy kto, kiedy i dlaczego złożył Dąbkowskiemu propozycję pracy w miejskiej spółce i na jakim formalnie stanowisku. Jacek Woźniak był zastępcą dyrektora. Po drugie, dlaczego inne osoby miałyby Dąbkowskiego pomawiać? Tego na razie nie wiemy, nie wyjaśnia tego bohater całego zamieszania, ale będziemy to ustalać, zwłaszcza, że nie brakuje chętnych do wyjawienia tajemnic całej tej sprawy.

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama