Overcast Clouds

10°C

Kołobrzeg

4 marca 2024    |    Imieniny: Łucja, Kazimierz, Eugeniusz
4 marca 2024    
    Imieniny: Łucja, Kazimierz, Eugeniusz

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Geblewicz wkracza na front, komu lód na głowę, a komu sąd?

W mijającym tygodniu pisaliśmy już o kolejnych powyborczych wydarzeniach w kołobrzeskiej Platformie Obywatelskiej. Najpierw okazało się, że zawieszono Tomasza Tamborskiego w prawach członka partii (zobacz). Następnie, światło dzienne ujrzała informacja, że złożono wniosek o odwołanie Anny Bańkowskiej, szefowej kołobrzeskiej PO (przeczytaj). Jak sprawdziliśmy, a na naszym portalu informowała o tym sama zainteresowana, wniosek został złożony niezgodnie ze statutem, a w związku z tym, nie będzie mu nadawany bieg. Przy okazji wyszło coś, co wiadomo od tygodni, że Platforma podzieliła się na dwa obozy: Anny Bańkowskiej, która jest formalnym liderem i jej zwolenników, a także Anny Mieczkowskiej, Marka Hoka (tudzież Janusza Gromka) oraz Tomasza Tamborskiego i ich zwolenników. Finałem całej sprawy był wyciek nagrania, który trafił do TVP (zobacz) - był to też finał braku wzajemnego zaufania i budowy siły w kołobrzeskiej PO. Jak mówią obserwatorzy całej sprawy, skoro uzbierano broń i amunicję, przyszedł czas jej użyć. Ale...

W piątek na portalu "e-kg.pl" ukazał się wywiad z Olgierdem Geblewiczem, marszałkiem województwa, jednocześnie szefem regionalnych struktur PO. Wywiad, który zdumiał nie tylko część opozycji, ale także polityków i to samej Platformy. - Jak chcesz komuś pogrozić i nie chcesz przyjeżdżać tam, skąd możesz wyjechać na taczce, to daj wywiad - śmieją się w kołobrzeskim PiS. Tam mają powody do śmiechu, bo według nich, rządowa telewizja pokazała, jak rozdaje się stanowiska w Platformie. Dla tej partii to idealna pożywka. W Kołobrzegu to przyczynek do rozliczeń. Dlaczego? Bo powszechnie wiadomo, że część, podobno większa część, nie chciała Anny Bańkowskiej jako kandydata do sejmu z list PO. Powód? To mogło spowodować, że Marek Hok nie dostałby się do sejmu. - Wieść gminna głosi, że taki był plan. I może by się udał, gdyby nie słaby wynik części kandydatów - słyszymy. Tymczasem Olgierd Geblewicz tłumaczy to inaczej: "Jak oceniać wewnętrzne połajanki, kiedy wicemarszałek Anna Bańkowska, jako kandydatka z dalekiego miejsca robi kampanię w ostatnich wyborach, gdy jej rolą jest wspomóc listę i przynieść dodatkowe głosy do naszego zwycięstwa? To wszystko są działania niszczące kołobrzeską PO. O innych gorszych zachowaniach nawet nie chcę się publicznie wypowiadać. Częścią zajmuje się sąd koleżeński i traktuję to jako zamknięty rozdział. Mam nadzieję na otrzeźwienie pozostałych. W tych wyborach cel był jasny- Marek Hok walczy z realnej pozycji o mandat poselski, Anna Bańkowska walczy z dalekiej pozycji i pomaga liście promując się jednocześnie na lidera listy do Sejmiku, a Janusz Gromek pozostaje senatorem. Wszystkie cele zostały zrealizowane, choć niestety nie mam poczucia, że wszyscy je zrozumieli". Aż dziw bierze, że dziennikarze nie zapytali Geblewicza, czy w Kołobrzegu komuś to tłumaczył i czy spotkał się ze zrozumieniem? Wystarczy o tym przeczytać w naszym lipcowym artykule (zobacz). A jeśli nie spotkał się ze zrozumieniem, to jak przekonywał działaczy? Tego nie wiemy, ale być może się dowiemy. Liczyliśmy, że w minionym tygodniu ktoś z PO zwoła konferencję prasową i wyjaśni sytuację, ale zamiast tego, jest lukrowany wywiad z liderem ze Szczecina.

Olgierd Geblewicz nie zamierza zostawiać pola osobom, które są zamieszane w upublicznienie nagrania z Anną Bańkowską i tego, że trafiło ono do TVP. Ale już tego, kto jest zamieszany, lider partii nie ujawnił i żadnego nazwisko nie padło. "Cała sytuacja z nagrywaniem, dysponowaniem i dystrybuowaniem treści nielegalnego nagrania wicemarszałek Anny Bańkowskiej jest skandaliczna. Takie rzeczy nie miały i nie będą miały miejsca nigdy więcej w PO. Temat kuluarowo podbijany od tygodni przez część naszych członków wewnętrznie - co samo w sobie było karygodne - ostatecznie stał się pożywką na ostatniej prostej dla PiS-owskiej telewizji, również w moim kontekście". Osoby w to zamieszane mają zostać z PO usunięte. Co więcej, według Geblewicza dochodziło do zmuszania członków PO do podpisania się pod wnioskiem o odwołanie Bańkowskiej: "Osoby naciskające proszę o schłodzenie głów dużą ilością lodu, a osoby, które czują się naciskane o niezwłoczny kontakt ze mną". Powstaje pytanie, po co rozliczać ludzi za podpisanie się pod wnioskiem, który nie będzie procedowany, gdyż nie ma mocy prawnej? - Bo może trzeba niektóre osoby spacyfikować? - mówi ważny polityk PO, na razie pozostający w cieniu...

To też nic. W piątek po południu w Kołobrzegu po "wywiadzie" z liderem partii zawrzało. Jak mówią nam działacze PO, odczytali tam wręcz pogróżki pod adresem liderów kołobrzeskiej PO, w tym Anny Mieczkowskiej. "Drugi pewniak to kandydatka na prezydenta Anna Mieczkowska, która wbrew wcześniejszemu, wewnętrznemu podważaniu jej pozycji powinna wygrać wybory w pierwszej turze, o ile po drodze nie popełni błędów". A nasze źródło pyta: - O jakich błędach mówi przewodniczący? Może od razu wypaczenia? A co jeśli Anna Mieczkowska wystartuje na prezydenta jako kandydat niezależny z powszechnym poparciem i wygra w pierwszej turze? Co wtedy usłyszymy? W Szczecinie PO już nie rządzi. Wygraliśmy wybory parlamentarne, żeby przegrywać samorządowe? - pyta retorycznie radny PO. I dodaje, że PO jakby mało miała problemów, wystarczy spojrzeć na Koszalin.

Z drugiej strony, sprawę upubliczniania nagrań, w ogóle nagrywania polityków PO przez osoby z PO związane, potem upublicznianie tych nagrań, należy uznać za co najmniej dziwną. Już od pewnego czasu obserwowane są także działania skierowane przeciwko Annie Bańkowskiej, bardziej lub mniej oficjalne. Pisaliśmy o tym na naszym portalu. Powstaje jednak pytanie, czy ten kryzys PO w Kołobrzegu przezwycięży? Olgierd Geblewicz twierdzi, że PO wygra wybory samorządowe, bo "ludzi dobrej woli jest więcej". Warto w to wierzyć, lecz co, jeśli ludzie dobrej woli będą głosować na przykład na Trzecią Drogę lub inne organizacje łączące wyborców, a nie PO, albo na byłych działaczy PO?

Gdy więc my czytamy wywiad, a szef PO w regionie apeluje o zgłaszanie się do niego osób zmuszanych do podpisywania partyjnych dokumentów, w kołobrzeskiej PO dochodzi do działań równoległych. Zbierają się zarządy kół, które tym razem wzięły sobie statut do serca. I chyba odrobiły lekcje. Podejmowane są uchwały w sprawie wniosku o odwołanie Anny Bańkowskiej z funkcji przewodniczącej. Od dnia, w którym wpłyną one do zarządu, będzie 30 dni na zwołanie posiedzenia struktur powiatowych partii, gdzie odbędzie się głosowanie nad wnioskiem. Głosowanie odbywa się zwykłą większością głosów połowy biorących udział w takim zebraniu. Pytania są dwa: czy dojdzie do zwołania takiego posiedzenia, a jeśli tak, to kto będzie miał na nim większość? Przeciwnicy obecnej przewodniczącej zebrali wnioski zarządów czterech z sześciu kół w powiatowych strukturach PO. Teraz pytanie, czy zastosowano wszystkie procedury i czy zarząd regionalny będzie mógł zablokować działania członków PO z Kołobrzegu i okolic?

Jak mówią nasi rozmówcy, sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, niż się nawet w partii wydaje. W Kołobrzegu nie ma zgody na grilowanie Tamborskiego. W Szczecinie przeciwko sądowi koleżeńskiemu opowiedziała się tylko jedna polityk, to za mało, więc sprawa będzie miała dalszy bieg. Ale, jak słyszymy, poza opcją atomową rozłamu w PO, jest jeszcze jeden problem: coś z cała sprawą trzeba zrobić. Pisał o tym niedawno Jacek Woźniak, który w PO nie jest (przeczytaj). Ktoś też pisał w komentarzach, że może nie skończyć się na dźwięku oddawania moczu i spuszczania wody, jaki, jak wieść gminna niesie, miał na profilu zarządu PO wysłać Tomasz Tamborski już dość dawno temu, a teraz to upubliczniono. Z drugiej strony, zwolennicy Anny Bańkowskiej wskazują, że oni są reprezentantami prawdziwych przymiotów partii, w tym odbudowy Polski po rządach PiS. - Nie ma zgody na skok na spółki i frukta. A o to niektórym chodzi - mówi nasz rozmówca. Po drugiej stronie słuchać jednak co innego: - Chciano nas pozbawić posła, teraz znowu wielka polityka miesza się w sprawy kołobrzeżan. A my tu jesteśmy nie tylko dobrzy, ale mamy swój rozum i wiemy, co jest dobre - słyszymy.

O kolejnych decyzjach będziemy informować na bieżąco.

Fot. archiwum

reklama

reklama

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama