Light rain

4°C

Kołobrzeg

20 kwietnia 2024    |    Imieniny: Agnieszka, Teodor, Czesław
20 kwietnia 2024    
    Imieniny: Agnieszka, Teodor, Czesław

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Strefa Dopaminy: Psychologia miłości

D O P A M I N A
PRZYJAZNA PRZESTRZEŃ PSYCHOEDUKACJI

Czy zbliżające się Walentynki to dobry moment na pisanie o psychologii miłości?

Już w grudniu, pisząc o tym jak przeżyć święta i nie pokłócić się przy wigilijnym stole, wyobraziłam sobie, jak z końcem stycznia galerie handlowe "zaleje" fala czerwonych serduszek i tego wszystkiego, co w naszej kulturze kojarzy się z MIŁOŚCIĄ.

Każdy z nas ma swoją opowieść o miłości, tak jak każdy z nas ma swoją Opowieść Wigilijną. Pomyślałam też o tych wszystkich, którzy (aktualnie) NIENAWIDZĄ Walentynek, dla których 14 dzień lutego 2024 roku będzie prawdziwą torturą. Niestety, jest mało prawdopodobne, aby lektura tego artykułu dodała komukolwiek sił i umniejszyła miłosne cierpienie.  

Czy o miłości da się pisać z naukowego punktu widzenia? Otóż tak. Współczesna psychologia dysponuje całkiem sporym wachlarzem narzędzi, które pozwalają na "wykrywanie" prawidłowości, które rządzą naszymi uczuciami, myśleniem i zachowaniem. Co prawda - jak napisał o tym Bogdan Wojciszke w swojej „Psychologii miłości” - naukowa analiza miłości przypomina wnioskowanie o naturze huraganu na podstawie tej jego części, którą badaczowi udało się złapać do słoika, to nie mniej dysponujemy całkiem sporą ilością naukowych opracowań dotyczących uczucia zwanego MIŁOŚĆ.

Nie wydaje się również, aby dzisiejsza "opowieść" o psychologicznej naturze miłości dodała komukolwiek sił lub cierpliwości w budowaniu dobrego związku - siła i cierpliwość nie biorą się z książek. Mam jednak nadzieję, że dzisiejsze spotkanie być może pomoże nam rozróżnić w miłości to, co wymaga sił, od tego, co wymaga cierpliwości.
Skuteczne oddziaływanie na nasze związki z innym człowiekiem wymaga, parafrazując słowa słynnej modlitwy:
sił - abyśmy zmienili w naszym związku z bliskim człowiekiem to, co zmienić można
cierpliwości - abyśmy mogli wytrzymać to, czego zmienić nie można
i mądrości -  abyśmy potrafili odróżnić jedno od drugiego.

Miłość ulega nieuchronnym ZMIANOM - taki jest leitmotiv dzisiejszego artykułu.
Wszystko, co żyje podlega nieuchronnym i nieuniknionym zmianom. Zdanie, które ociera się o banał, dopóki nie uświadomimy sobie, jak często do wielu zjawisk, włączając w to miłość, żywimy wewnętrznie sprzeczne pragnienie: aby istniały i jednocześnie nie ulegały żadnym zmianom. Wierzymy, że NIEZMIENNOŚĆ miłości jest warunkiem jej PRAWDZIWOŚCI.  

Jak dowodzą badania z obszaru psychologii miłości nieuchronność zmian nie wynika ze słabości charakteru czy trudności zewnętrznych, ale dlatego, że taka jest NATURA tego uczucia: Od pewnego momentu większość tych zmian jest szkodliwa dla kochających się ludzi, a ich związek skazany jest na cichą zagładę lub głośną katastrofę, jeżeli zmianom tym nie potrafią zapobiec (B. Wojciszke, Psychologia miłości).

Pomimo tego, że potoczna obserwacja, dostępna wszystkim, jasno wskazuje, że liczne (jeśli nie wszystkie) związki między ludźmi oparte na miłości ulegają w trakcie trwania daleko idącym przemianom, to upieramy się, że jedynym słusznym wnioskiem z tej obserwacji jest stwierdzenie: To nie mogła być PRAWDZIWA miłość, skoro tak niewiele z niej zostało. Dodatkowo przyczyn tych zmian upatrujemy w negatywnych cechach partnera/ki: "on/ona jest zbyt samolubny/na żeby zdobyć sie na prawdziwą miłość".

Tymczasem warto przyjrzeć się takiej koncepcji miłości, która definiowana jest jako PROCES, który rozgrywa się w długotrwałym związku dwojga ludzi. Jak pisze przywołany wcześniej profesor Wojciszke: W myśl tej koncepcji nieuchronność zmian związku miłosnego nie wynika ani ze słabości charakteru jednego bądź obojga partnerów, ani z oddziaływania jakichkolwiek innych, zewnętrznych wobec danego związku czynników, lecz z wewnętrznej natury takiego związku i samego uczucia miłości.

W 1986 amerykański profesor psychologii Robert J. Sternberg, razem z Karin Weis, zaproponował trójczynnikową koncepcję miłości. Badacze zaproponowali wyróżnienie trzech zasadniczych składników miłości:
1.    intymność
2.    namiętność
3.    zaangażowanie.

INTYMNOŚĆ - w koncepcji Sternberga definiowana jest jako pozytywne uczucia i towarzyszące tym uczuciom działania, których efektem jest przywiązanie, bliskość i wzajemna zależność partnerów od siebie. Z badań Sternberga wynika, że na tak pojmowaną intymność (jako jednego z trzech składników miłości) składają się: pragnienie dbania o dobro partnera, przeżywanie szczęści w obecności partnera i z jego powodu, szacunek dla partnera, przekonanie, że można nań liczyć w potrzebie, wzajemne zrozumienie, wzajemne dzielnie się przeżyciami i dobrami zarówno duchowymi, jak i materialnymi, dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia, wymiana intymnych informacji, uważanie partnera za ważny element własnego życia.  

Jeśli, Drogi Czytelniku, właśnie zastanawiasz się czy wszystko to czujesz wobec kochanej przez ciebie osoby, to spieszę uspokoić. Twój związek może być intymny nawet jeśli "brakuje" w nim któregoś z powyższych "składników". Nie wszystkie uczucia musisz przezywać i nie wszystkie działania podejmować. Aby w związku pojawiła się intymność, wystarczy dowolna konfiguracja wystarczająco dużej liczby wskazanych wyżej składników.

Dynamika (przemiany) intymności jest łagodna. Oznacza to, że siła uczuć i działań składających się na intymność rośnie polowi i jeszcze wolnej opada.
Początkowa faza związku, aczkolwiek przepełniona po brzegu pozytywnymi emocjami, charakteryzuje się pewnego rodzaju chropowatością, wynikającą ze słabej jeszcze znajomości drugiej osoby. W dużej mierze "jakość" tej fazy związku zależy od naszych umiejętności komunikowania się, wzajemnego zrozumienia (umiejętności odczuwania empatii w ogóle), a także od udzielania sobie wsparcia i pomocy.
Upływ czasu łagodzi chropawość kontaktów i pozwala napisać "scenariusz" wzajemnych kontaktów. Ów scenariusz to ciąg pewnych niezmiennych działań obojga partnerów w najczęściej powtarzających się sytuacjach, na przykład znalezieniu sposobu pocieszenia partnera (ona orientuje się, że jej placek ze śliwkami działa w sytuacji kiedy on wkurzy się na zawistnego szefa, nie działa natomiast roztrząsanie problemu).
Rosnąca liczba wzorców udanego kontaktowania się i umiejętności wzajemnego zaspokajania potrzeb przez partnerów wymaga czasu i dobrych chęci obojga zainteresowanych. Zatem intymność - w przeciwieństwie do namiętności - rośnie dość powoli w trakcie trwania związku. Jednakże wykształcenie takich scenariuszy jest równie silnie nagradzające jak namiętność. Przynajmniej na początku.

Dlaczego potem już nie działają?
Udane scenariusze, według których układają się wzajemne kontakty, mają, co oczywiste, tendencje do utrwalania się (jak uczy nas psychologia zachowań właśnie dlatego, że są udane i przynoszą partnerom różne nagrody). Z tego samego powodu takie udane scenariusze wzajemnych kontaktów AUTOMATYZUJĄ SIĘ, tzn. realizujemy je (gramy je) bez wysiłku i namysłu ale nadal z pozytywnym skutkiem - to przyjemne i kojące, ale jednocześnie niebezpieczne (a z czasem zabójcze) dla związku. Dlaczego? Na to pytanie można odpowiedzieć jednym słowem - rutyna.

Liczne teorie psychologiczne opisujące pojawianie się i przebieg uczuć, nie bez podstaw zakładają, że warunkiem niezbędnym do powstania jakiejkolwiek emocji jest przerwanie automatyzmów i pojawienie się zdarzeń nieoczekiwanych, odbiegających od tego "co zawsze". Ellen S. Berscheid, amerykańska psycholożka, pisze o tym mniej więcej tak. Dopóki wszystko jest jak zawsze, dopóty jest niewiele powodów do przejmowania się. Jeśli jest tak jak opisuje to min. psychologia emocji, to również uczucia w związku dwojga ludzi PRZEŻYWANE są tak długo, jak długo partnerzy doświadczają niepewności i wysiłku jej usuwania. A ponieważ w miarę trwania udanego związku wszelkie zgrzyty stopniowo zanikają, zanikają tym samym warunki niezbędne do pojawiania się uczuć pozytywnych, a w konsekwencji - same uczucia (Berscheid, 1983).

Zapewne dla tych wszystkich, którzy są aktualnie w udanych związkach nie brzmi to ani wiarygodnie, ani optymistycznie. Dobra informacja jest taka, że zamieranie uczuć związanych z intymnością jest zwykle bardzo powolne. A to dlatego, że zanik ten powstrzymują bezpośrednie "zyski psychiczne" wynikające z wypracowania scenariuszy silnie nagradzających i unikalnych (to np. przekonanie, że tylko ten konkretny partner jest w stanie nas zrozumieć, dać nam to czego potrzebujemy, bo tylko on wie co to jest).
Zła informacja jest taka, że natężenie intymności, nawet w udanym związku, powoli jednak nieuchronnie opada. Opada ponieważ "psychiczne zyski" maleją w miarę upływu czasu. Potwierdzeniem prawdziwości tej niechcianej "prawidłowość" jest inna prawidłowość psychologiczna polegająca na tym, że wartość każdej nagrody spada na skutek wzrostu częstotliwości jej otrzymywania.

NAMIĘTNOŚĆ - P.R. Shaver, który zajmował się min. behawioralnymi uwarunkowaniami miłości romantycznej, o namiętności pisał, że stanowi konstelację silnych emocji, zarówno pozytywnych (zachwyt, tkliwość, pożądanie, radość), jaki tych negatywnych (zazdrość, ból, niepokój, tęsknota). Tej mieszance różnych emocji o silnym natężeniu bardzo często towarzyszy mocno uwydatnione pobudzenie fizjologiczne. Całości zaś towarzyszy bardzo silna motywacja do maksymalnego połączenia się z partnerem.

Jednak więcej o namiętności, ale też o chemii miłości (oksytocynie, dopaminie i fenyloetyloaminie) - za tydzień.

Teresa Maria Bleczyc
psycholożka i mediatorka, prawniczka i filozofka, propagatorka Porozumienia bez Przemocy (NVC), współtwórczyni Porozumienia na Fali Kołobrzeskie Centrum Mediacji.

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama