Few Clouds

4°C

Kołobrzeg

21 kwietnia 2024    |    Imieniny: Anzelm, Bartosz, Feliks
21 kwietnia 2024    
    Imieniny: Anzelm, Bartosz, Feliks

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

błaszczyk kołobrzeg

Podczas środowej sesji, radni zajęli się tematem wygaszenia mandatu radnego Adama Hoka. Okazało się, że na tej sesji większe emocje niż to, czy radny naruszył przepisy czy nie (wiadomo, że nie), budziło zachowanie przewodniczącego Rady Miasta, który sam skontrolował sprawę i przedłożył uchwałę radnym. Część radnych nawet nie była w stanie prawidłowo sprawdzić danych w KRS i musiała wierzyć z jakiegoś powodu Bogdanowi Błaszczykowi na słowo. Pod jego adresem posypały się zarzuty o łamanie prawa, demokracji, o przypisywanie sobie różnych kompetencji (zobacz). - Proszę określić jakie normy prawne zostały złamane przy tym, jakich zasad demokratycznych nie dochowałem – wzywał Błaszczyk, ale odpowiedzi nie dostał. Służę pomocą.

19 listopada do Rady Miasta wpłynęło wezwanie wojewody w sprawie radnego Adama Hoka. Rada Miasta otrzymała 30 dni na odpowiedź, a więc w dniu sesji miała jeszcze termin 19-dniowy na wyjaśnienie sprawy i podjęcie uchwały na sesji. Bogdan Błaszczyk uważał jednak, że sprawa jest pilna. Zgodnie z § 39.1 Statutu miasta, w ważnych sprawach nie cierpiących zwłoki, projekt uchwały może być zgłoszony bezpośrednio na sesji. Biorąc pod uwagę, że radni mieli 19 dni na rozpatrzenie sprawy, trudno uznać tę sprawę za pilną. Już samo zastosowanie tej procedury budzi wątpliwości.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że wojewoda nie skierował pisma w sprawie Adama Hoka do przewodniczącego Rady Miasta. Pismo jest adresowane do Rady Miasta. Zgodnie z art. 19 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym „Zadaniem przewodniczącego jest wyłącznie organizowanie pracy rady oraz prowadzenie obrad rady”. W ten sposób ustawodawca ukrócił samowolę przewodniczących organów stanowiących. Nie mają oni żadnych innych kompetencji. Jeśli więc organ kontrolny zwraca się do radnych, to pismo należy przekazać do wszystkich radnych, więcej, powinna zająć się nim komisja merytoryczna. Nie jest prawdą twierdzenie Bogdana Błaszczyka, że komisja ma w tej sprawie wyłącznie funkcję opiniującą, gdyż zgodnie z § 36.1 statutu „Inicjatywa uchwałodawcza przysługuje Przewodniczącemu, Komisjom, Prezydentowi, klubom oraz co najmniej pięciu radnym”. Zgodnie z par. § 37.1 Statutu miasta, „Przewodniczący kieruje projekt uchwały do Komisji, która opiniuje projekt w zakresie swojej właściwości”. I gdyby Bogdan Błaszczyk zrobił to, co stanowi statut, to, po pierwsze, Rada Miasta wypełniłaby wezwanie wojewody poprzez zbadanie sprawy, gdyż działałaby w ten sposób przez merytoryczną komisję. Rada Miasta działając w ten sposób, przygotowuje projekt uchwały przez właściwą komisję. Projekt ten opiniują kluby, a radni przyjmują go bądź odrzucają na sesji. Gotowe stanowisko w postaci uchwały przewodniczący jedynie poleca przesłać organowi w odpowiedzi, co wykonuje urząd obsługujący radę i to też na podstawie prawa, a nie „widzimisię” przewodniczącego. Właściwą komisją do rozpatrzenia sprawy jest, zgodnie z par. 51 pkt 4 lit. a statutu Komisja Prawa, Porządku Publicznego i Spraw Obywatelskich, która ma kompetencję opiniowania projektów uchwał pod względem ich skutków prawnych, merytorycznych i społecznych. Właściwa może też być Komisja Rewizyjna, której rada może zlecić określone zadanie.

Powyższe rozważanie pokazuje po pierwsze, że adresatem pisma w żaden sposób nie jest Bogdan Błaszczyk jako przewodniczący Rady Miasta, po drugie, nie występował żaden pośpiech w rozpatrywaniu sprawy. Rada miała od środy 1 grudnia jeszcze niemal 3 tygodnie! Po trzecie, przewodniczący Rady Miasta nie ma żadnych kompetencji kontrolnych. Przewodniczący nie jest organem, aby sam sobie coś zlecił, a tak w tym przypadku moim zdaniem było: Bogdan Błaszczyk przyznał sobie uprawnienie kontrolne, sam sprawdził określone kwestie, czego finałem było przedłożenie przez niego uchwały. O ile przewodniczący rady ma inicjatywę uchwałodawczą, o tyle nie ma prawa zastępować rady lub działać bez jej upoważnienia w postaci uchwały. Co więcej, w moim przekonaniu, Rada Miasta Kołobrzeg nie wywiązała się z obowiązku wyjaśnienia sprawy, bo zrobił to jeden radny. Doszło do naruszenia procedury, w wyniku której komisje zajmują się sprawami stającymi przed radą, badają je. W komisjach mogą uczestniczyć wszyscy radni. Mogą zadawać pytania. Mogą uczestniczyć mieszkańcy. Jest to forma realnej kontroli. W tym przypadku, pozbawiając i radnych, i społeczeństwa tej możliwości, zrobiono to z jakiegoś powodu. Nic bowiem nie dzieje się bez powodu. Część radnych w ogóle nie orientowała się w przedmiocie sprawy, bo projekt uchwały stanął nagle. Bogdan Błaszczyk tłumaczył, że były konferencje prasowe, że radni przedłożyli stanowiska, a wszyscy otrzymali materiały. Ale kto poza Bogdanem Błaszczykiem to zbadał? Mogę odpowiedzieć, że ja to zrobiłem. A inni radni? Poświęcili temu czas i prawników?

§ 54.1. statutu stanowi: „Wykonując swe zadania Komisja jest uprawniona do żądania od wszystkich osób podlegających bezpośrednio lub pośrednio Radzie, nie wyłączając Przewodniczącego oraz Prezydenta, ustnych i pisemnych informacji oraz umożliwienia wglądu w dokumenty”. Można tak długo poszukiwać przepisów statutu, który daje uprawnienia komisji, np. § 56.1: „Komisje podejmują rozstrzygnięcia w formie uchwał, opinii i wniosków, które kierowane są do Przewodniczącego i przekazywane Radzie do rozpatrzenia”. A gdzie te wszystkie uprawnienia dla przewodniczącego rady? Otóż nie ma ich.

W moim przekonaniu, Adam Hok nie popełnił żadnej przewiny, która powodowałaby wygaśnięcie jego mandatu. Natomiast Bogdan Błaszczyk może ostatecznie powiedzieć, że rada działa na sesjach i tak też się stało. Ale aby tak się stało, on wcześniej musiał nadać sobie uprawnienia, których formalnie nie ma. Co więcej, gdyby okazało się, że Komisja Prawa nie wypracowała stanowiska, albo i gorzej, uznała, że Adam Hok naruszył prawo, dopiero byłby problem. W pierwszym przypadku, gdyby rada nie podjęła uchwały, stanowisko podjąłby wojewoda. Wojewoda z PiS. Ryzykowne, prawda? W drugim, istniało ryzyko, że ludzie nie uwierzyliby w niewinność radnego, bo radni podjęliby inną, słuszną oczywiście decyzję, ale ludzie wiedzą lepiej. Dlatego załatwiono to inaczej. I to jest zespół tych zasad, które dostosowano umiejętnie do sytuacji. Ale nie na tym polega demokracja. Działa ona w myśl zasady: jeśli działasz w imieniu i na podstawie prawa, pokaż to prawo, aby ludzie ci uwierzyli. Dotyczy to każdego, kto rozstrzyga w sprawach publicznych, a którego władza z prawa pochodzi, funkcja zaś z wyboru.

Robert Dziemba

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama