menu

POD PRĄD - felieton Roberta Dziemby (2)

Demokracja: instrukcja obsługi… Możesz mówić co myślisz, nawet gdy nie myślisz. Możesz też wiele mówić, aż do drzwi zapuka ABW… Oto Polska właśnie…


Gdyby student prowadzący stronę AntyKomor.pl prowadził kilka lat temu portal AntyKaczor.pl i odwiedziła go ABW o 6 rano, cały świat dowiedziałby się, że Polska jest drugą Białorusią. Ale to w obecnej rzeczywistości, jeszcze do niedawna prowadził stronę z ostrą satyrą na innego prezydenta. W wyniku wizyty działalność swą zawiesił. Teraz wielu zastanawia się nad granicą krytyki i satyry w Internecie. A zastanawiać jest się nad czym, bo dzieje się to za rządów Platformy Obywatelskiej, gwarancji demokracji, swobód obywatelskich i prawa do krytyki. Dla wielu młodych ludzi padł kolejny bastion autorytetu partii straszącej Jarosławem Kaczyńskim po tym, jak chciała formalnie wprowadzić cenzurę w Internecie i to za plecami nas wszystkich. Kto już zapomniał o przesłuchiwanym internaucie rozsyłającym fotomontaż z dwoma kaczymi kuprami i dosadnym komentarzem „A teraz możecie nas pocałować w kaczy kuper”, ma powtórkę z rozrywki za rządów tych, którzy obiecywali, że to się już nigdy nie powtórzy. To wszystko na tle niepokojących danych, że w Polsce bada się rekordową w Europie liczbę bilingów. To początki czy już nieformalne państwo policyjne?

To kolejny incydent z udziałem aparatu przymusu państwa, którego obywatele są karani lub straszeni za mówienie tego, co myślą o władzy. Stadion w Łodzi zamknięto, bo kibice mieli hasła o tym, że miała być Irlandia, a jest Białoruś. Hasła „Tusk, ty matole, twój rząd obalą kibole”, w Białymstoku kosztowały 500 złotych mandatu. Sam kandydat na prezydenta Białegostoku Krzysztof Kononowicz nie zrobiłby tego lepiej niż tamtejsza policja. A zmierzyć się z Kononowiczem to nie lada wyczyn, więc zapewne tamtejszy komendant zasłużył już na sweterek z kratką. Co tam kradzieże rowerów, włamania do garaży czy ogródków działkowych. Trzeba bronić rząd przed kibolami. To dopiero wyzwanie dla całej biurokracji i na pęczki zatrudnianych urzędników.

Jestem legalistą. Ale wolność słowa jest dla mnie prawem wyższym niż dobre samopoczucie prezydenta. Zwłaszcza, że gdy robiono sobie masowe jaja z Lecha Kaczyńskiego, prezydenta przecież. Wówczas członkowie PO i Młodzi Demokraci przechodzili nad tym do porządku dziennego. Jakoś teraz nie biją na alarm, nie drą szat pod Pałacem Namiestnikowskim. Zapewne dlatego, że to ich prezydent, a ten zasługuje na maksimum szacunku. A jeśli nie, to do każdego z nas może o 6 rano zapukać ABW i zabrać nasz komputer z satyrą na Komorowskiego. A przecież podobno tych metod miało nie być. ABW zapomniało o Barbarze Blidzie? Ciężko było wezwać młodego chłopaka na komendę czy gdzie tam? Uciekłby do Izraela czy co? Nie przekonują mnie komentarze samej prokuratury i ABW, i zasłanianie się paragrafem o konieczności dbania o dobre imię prezydenta. Dla mnie to nadużycie władzy i koniec. Ale ani policja, ani prokuratura, ani funkcjonariusze ABW nie poniosą za to żadnej odpowiedzialności. Bo strzelanie do wróbla przez państwowy aparat przymusu to specjalność państwa polskiego, z którym Platforma Obywatelska nic nie zrobiła. Gdy mi jako dziennikarzowi grożono śmiercią, to policja podeszła do tego tak samo jak do kradzieży mojego roweru 10 lat wcześniej. Oczywiście, o niewykryciu sprawcy poinformował mnie pan prokurator, bo czy ktoś słyszał, żeby policja czy prokuratura w Polsce odnalazła złodzieja jednośladu? To chyba zjawiska incydentalne. A tak schwytano przedmiot przestępstwa młodego terrorysty, szpiega, agenta, wichrzyciela – tak wyglądałyby nagłówki prasowe na Białorusi. Ale to Polska i stało się nieco inaczej. Cały kraj leje, że ABW z bronią zabrała gierkę, w której można było rzucić kupą w prezydenta. Z tego co mi wiadomo, to wsadzanie flagi państwowej w kupę jest zgodne z prawem, a więc mieszanie z kupą prezydenta jako narodowego symbolu powinno być postrzegane na podobnym poziomie. Przecież to my sami wyznaczyliśmy sobie taki poziom debaty publicznej. Jeśli więc tak, to naszym służbom składam serdeczne gratulacje i życzę dalszych takich sukcesów, które rozsławią naszą demokratyczną ojczyznę na całym świecie. Prezydent będzie mógł wręczyć zasłużonym funkcjonariuszom medale i odznaczenia. Ku chwale ojczyzny ma się rozumieć. I co na to Kuba Wojewódzki? Ułoży z kumplami nową piosenkę w stylu „Bój się Polaku, bój się, do pierdla wsadzi cię Bronek”?

A propos sławy i promocji. Cała Polska i oby tylko, dowiedziała się o nowym wymiarze konserwatyzmu w wykonaniu Forum Młodych PiS. Oczywiście, kompromitacja tego fasadowego ciała była kwestią czasu. Fakt, że dziennikarka TKK postanowiła porozmawiać z członkami stowarzyszenia, tylko ją przyspieszył. Moim zdaniem, szanowna pani redaktor zrobiła jak najbardziej słusznie, pokazując, że pod przykrywką wielkich słów, jest jedno wielkie nic. Nie wątpię wszakże w to, że dziewczyna z Forum, używająca magicznego słowa „konserwatyzm”, wie, czym ma się zajmować jej stowarzyszenie. Ale hasła, na których ma się ono opierać, są dla niej całkowicie obce, jak i dla większości osób, które tę rozmowę obejrzały, czy to w telewizji, czy w internecie. Większość kategorii politycznych czy pojęć z zakresu myśli politycznej, jest społeczeństwu obca, ale często używana w obrocie potocznym. I tak wszyscy udajemy, że wiemy o co chodzi, ktoś mówi że jest konserwatystą, ktoś liberałem, a jakże by było inaczej, a w gruncie rzeczy jest socjalistą. Pozory mylą. To nowe hasło dedykuję Forum Młodych PiS. Dobrze, że przetestowali je na samych sobie.

Ten znany już niemal wszystkim przypadek boleśnie pokazuje nam jeszcze jeden aspekt naszej rzeczywistości, a mianowicie bylejakość życia publicznego. Zapewne działacze Forum Młodych PiS wiedzą, że jakość jest ważna, ale czasami trzeba postawić na ilość. To mści się bardzo szybko. Polska demokracja pokazuje nam, że tam, gdzie dużo, tam niby krystalizuje się mądrość i prawda. Nic bardziej mylnego. Ale my tej ilości zaczynamy wierzyć, zapiera nam dech w piersiach, onieśmiela i wreszcie ogłupia. Tak premierem może zostać ktoś, kto specjalizuje się w obiecywaniu. Prezesem spółki zostaje nie fachowiec, ale kumpel z partii. Pracę też znajdą koledzy, często bez względu na kwalifikacje czy umiejętności. Gdyby było inaczej, Ziemowit Czerski nigdy nie zostałby zatrudniony w Urzędzie Miasta. Bylejakość przejawia się nie tylko w źle ale tanio wykonanych inwestycjach, natomiast jest konsekwencją braku dyscypliny w zatrudnianiu fachowców. Denerwuje nas to, ale nie mamy na to wpływu, a w zasadzie sami się go pozbawiamy. Jesteśmy sierotami po demokracji, której nikt nas nie nauczył, z której korzystać nie potrafimy, a na wybory dajemy się wrobić jak mój kot, gdy rzucam mu kawałek kabanosa, byle poszedł sobie tam, gdzie chcę. I to działa.

Demokracja wymaga ofiar. Po 123 latach niewoli, wielkiej wojnie, ponad 40 latach realnego socjalizmu i 20 latach demokracji, Polak wciąż ponosi ofiary, zaciska pasa, a rządzący robią go w konia. Podatki rosną, urzędnicy są urzędnikami, wszak biurko zmienia człowieka, a wolność słowa ma swoją cenę. Jak dużą? Wystarczy założyć stronę o wiadomej tematyce, albo rzucić siekierą w zdjęcie prezydenta (tu uwaga, bo można podpaść pod przepisy o posiadaniu narzędzia niebezpiecznego, a jak siekiera trafi w drzewo to i o ochronie przyrody). I choć być może nieco narzekam, to warto widzieć i plusy ujemne, jak na przykład fakt, że 60 lat temu za taką satyrę groziło wieloletnie więzienie. Mamy więc POstęp. Powiem więcej: kolejny sukces polskiej demokracji! Przed spróbowaniem przeczytaj instrukcję obsługi lub skonsultuj się… z prawnikiem.

Robert Dziemba

 

 

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.